Poniedziałek, 5 grudnia 2016. Imieniny Kryspiny, Norberta, Sabiny

Bieżuń - Żuromin. „Bezmyślny remont” na 541. - To zamach na nasze życie– lamentują kierowcy

2013-10-04 08:27:35 (ost. akt: 2013-10-04 08:31:21)
BMW ze Sławęcina skosiło kilka drzew i wylądowało w polu

BMW ze Sławęcina skosiło kilka drzew i wylądowało w polu

Podziel się:

Raz - Mieszkaniec Sławęcina wypadł swym BMW z trasy. Auto w powietrzu skosiło przydrożne drzewa. Kierowca ocalał dzięki poduszkom powietrznym i kurtynom. Dwa - Mieszkanka Bieżunia straciła panowanie nad toyotą. Przejechała lewy pas jezdni i dachowała w rowie. Na szczęście nic z naprzeciwka nie jechało. Trzy i cztery - Między jednym i drugim wypadkiem dochodzi do kilku stłuczek. Kierowcy nie potrafią panować nad pojazdami. Do wszystkich tych zdarzeń dochodzi w środę 25 września. Wtedy to zarządca wojewódzkiej drogi 541 rozpoczyna na niej remont. Na drogę rozsypany jest szary grys. - To jest bezmyślne - skarży się nam jeden z kierowców – To tak jakbym sobie na dywanie kulki rozsypał i miał po nich chodzić – dodaje.

Maciej Zaremba
redakcja@kurierzurominski.pl

W środę 25 września na niewielkim odcinku drogi wojewódzkiej 541 doszło do dwóch wypadków i kilku kolizji. Do zdarzeń drogowych doszło na kilkusetmetrowym remontowanym odcinku drogi. Tam ekipa remontowa zeszlifowała wierzchnią warstwę asfaltu i posypała go drobnym grysem. Kierowcy są oburzeni i winą za wypadki obarczają drogowców.
- Gdzie ten człowiek, który zarządził sypanie gryzu, miał rozum? – pyta nas jeden z kierowców – Czyżby chciał nas zabić?

Groźne zdarzenia

Do pierwszego zdarzenia doszło o godzinie 14:55. 23 – letnia mieszkanka Bieżunia straciła panowanie nad samochodem zjechała na lewy pas drogi i wypadła z szosy. Toyota, którą kierowała kobieta, dachowała.
Mieszkanka Bieżunia miała dużo szczęścia. W wypadku nie odniosła większych obrażeń.
Tuż po tym wypadku, na feralnym odcinku drogi doszło do kilku stłuczek. O dwóch się dowiedzieliśmy, jednak żadna z nich nie została zgłoszona na policję.
Do kolejnego groźnego zdarzenia doszło wieczorem. O 21:44 22 – letni mieszkaniec Sławęcina wpadł w poślizg i wypadł z drogi. Samochód z impetem uderzył w przydrożne drzewa. Kilka z nich ściął. Samochód wyrzuciło w powietrze w ten sposób, że następne drzewo zostało ścięte na wysokości trzech metrów.
Wypadek był niezwykle groźny na szczęście w samochodzie odpaliły poduszki powietrzne i kurtyny, i kierowca wyszedł z niego cało. Samochód jest kompletnie rozbity.

Kierowcy winią drogowców
Kierowcy jednoznacznie jako winnych tych zdarzeń wskazują drogowców. Twierdzą, że takie remonty powinno się wykonywać latem, kiedy grys związywałby się z asfaltem.
- To jakiś zamach na nasze życie albo kompletna bezmyślność– mówi nam jeden z kierowców.
Do redakcji dzwoniło więcej kierowców. Byli oburzeni.
- Na tej drodze jest niezwykle niebezpiecznie – skarży się nam mieszkaniec Bieżunia.
Pojechaliśmy na miejsce. Właśnie trwały prace. Spod drogowej maszyny sypał się grys. Na drodze zwolniliśmy do 30 km/h. jechało się niezbyt komfortowo, spod kół sypały się kamienie, ale przy takiej prędkości trudno było wpaść w poślizg.

Drogowcy winią kierowców

Zarządca drogi nie widzi problemu. Przy drodze stoją znaki ostrzegawcze oraz te, które nakazują ograniczyć prędkość.
- Prace wykonywane na drodze wojewódzkiej 541 to powierzchniowe utrwalanie jezdni. Są one prowadzone zgodnie z planem – mówi Mariusz Kozera zastępca dyrektora ds. inwestycji Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Warszawie.
Dyrektor przekonuje nas, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
- Gdyby kierowcy dostosowali prędkość, nie byłoby problemów – tłumaczy Kozera.

Policja zbulwersowana
- Ta droga w środę 25 sierpnia nie była bezpieczna – mówi Kierownik Ogniwa Ruchu Drogowego straszy aspirant Jan Składanowski – Kolizje nie wydają mi się przypadkowe.
Policja interweniowała w Wojewódzkim Zarządzie Dróg, sugerując, żeby zabezpieczono miejsce.
Dziś przy drodze możemy obserwować zmiecione kupki grysu. Czy jest to wynik interwencji policji?
- Prace po prostu zostały zakończone - tłumaczy nam dyrektor Kozera.
Trudno polemizować z zarządcą drogi, fakty jednak są niepodważalne. Na drodze 541 w miejscu remontu doszło w tym samym dniu do kilku wypadków. Nie mamy więc wątpliwości, że na drodze zdarzyło się coś niezwykłego. Nie ulega wątpliwości, że był to remont drogi.

Komentarze (21) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Bieżuniak #1212949 | 83.6.*.* 7 paź 2013 09:34

    To co miało miejsce na drodze 541 nazywacie remontem? Kupa śmiechu. To możliwe chyba tylko w Polsce. Wyglądało raczej na to, że z przypadkowo jadącej ciężarówki na drogę wysypywał się grys, bo się zapięcie burty poluzowało. Niezwykle pięknie wygląda ta droga po remoncie. Szczególnie te kupki grysu na poboczach to chyba jakaś nowa technologia:):).

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. S #1212531 | 5.173.*.* 6 paź 2013 14:27

    Kierowcy nie zawsze zwalniają widząc znak roboty drogowe, gdyż te znaki nie zawsze stoją kiedy potrzeba. Minęło już kilkanaście dni od tego remontu, a nadal stoi znak ograniczenia do 30 km/h i tak pewno jeszcze długo postoi. W ubiegłym roku na trasie z Rosciszewa do Sierpca znak ograniczenia prędkości stał przez cały sezon letni. Prac drogowych już dawno nie było. Ktoś go zapomniał zdemontować znaków. Jak w takiej sytuacji kierowcy mają ufać znakom? Druga sprawa: dlaczego gryz nie został sprzątniety z drogi za Franciszkowem do dziś. Ciągle leżą gromadki stwarzając zagrożenie w ruchu?

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. L #1212345 | 188.33.*.* 6 paź 2013 08:53

    co do naprawy tego odcinka drogi, to oczywiście ktoś powinien za to odpowiedzieć, bo pieniądze faktycznie zostały wyrzucone w błoto, ale co do wpisów ludzi, że to drogowcy są winni tych kolizji, to ludzie puknijta się w głowy, jak ktoś widzi znak ograniczenia prędkości oraz ostrzeżenie o wysypanym sypkim grysie i dalej zapier....ala, to bardzo dobrze że sobie piękne samochody ludzie tłuką, a może nabite guzy dadzą im do zrozumienia, że posiadanie prawa jazdy daje uprawnienia, ale niesie ze sobą masę obowiązków i odpowiedzialności, jak wyjeżdżasz człowieku na drogę publiczną, to albo stosujesz się do zasad określonych przez zarządcę tej drogi, albo jeździj sobie po swoich prywatnych drogach, niestosowaniem się do określonych zasad możesz komuś krzywdę zrobić, wracając jeszcze do artykułu, dlaczego ludzie którzy spowodowali te zdarzenia nie zadzwonili na policję, aby poskarżyć się na zarządcę drogi i wyciągnąć od nich kasę z odszkodowania?? ano dlatego, że policja jakby przyjechała, to kwity z najwyższej półki by nałożyła i na tym by się skończyło i Ci "rajdowcy" dobrze o tym wiedzieli...

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. tempelrider #1211614 | 31.0.*.* 4 paź 2013 22:44

    za ten rzekomy remont ktoś powinien wylecieć z roboty. Zostawienie sypkiego materiału na drodze grozi wybiciem szyby. co z tego że ograniczenie skoro kamienie odbijał się od szyb i lakieru. Ja dostosowałem prędkość a cud że mi szyby czołowej nie wybiło. Bezmózgowiec z Warszawy u siebie tak by nie zrobił

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. gosc #1211390 | 62.44.*.* 4 paź 2013 18:20

      jak sie da bmw jakiemus malolatowi ktory chce sie przed panienka popisac i nie patrzy na znaki ograniczenia to tak wychodzi....rower mu dac!!!

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (21)