Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski to bardzo otwarci ludzie

2014-01-18 12:00:00 (ost. akt: 2014-01-17 08:56:46)
Z Łukaszem spotkaliśmy się w restauracji „U Rucińskich”

Z Łukaszem spotkaliśmy się w restauracji „U Rucińskich”

Podziel się:

Reprezentacja Polski w piłce nożnej rozpoczęła wczoraj zgrupowanie w Abu-Dhabi. Już w sobotę Polacy zagrają z Norwegią, a w poniedziałek z Mołdawią. W kadrze na te spotkania znalazł się żurominianin Łukasz Teodorczyk. Z tej okazji publikujemy dla Państwa fragment wywiadu przeprowadzonego przez Adama Ejnika i Michała Osieckiego z byłym napastnikiem Wkry Żuromin. „Teo” wypowiada się na tematy reprezentacyjne – różnic pomiędzy trenerem Waldemarem Fornalikiem, a Adamem Nawałką, największych gwiazd kadry i swoich kontaktów z Robertem Lewandowskim, treningu i odczuciach związanych ze spotkaniami kadry. Zapraszamy do lektury.

Michał Osiecki
m.osiecki@kurierzurominski.pl

Redakcja: Jak traktujesz powołanie na spotkania z Norwegią i Mołdawią?

Łukasz Teodorczyk: Jadę tam pokazać się z jak najlepszej strony. Trener z pewnością będzie przyglądał się bacznie wszystkim zawodnikom. To nie jest ważne, że jesteśmy z polskiej ligi. Jestem pewien, że kilku z nas, jeżeli oczywiście pokaże się z dobrej strony, pojedzie na kolejne zgrupowanie przed meczami eliminacyjnymi. Trener będzie wkomponowywał zawodników w drużynę. To jest cel tego zgrupowania.

Wielu ekspertów twierdzi, że zgrupowania dla ligowców są niepotrzebne. Inne reprezentacje nie praktykują tego typu rozwiązań. Jakie jest twoje odczucie?

Cieszę się, że jestem w kadrze. Mogę się uczyć. U trenera Fornalika zaliczyłem kilka występów, również teraz po zmianie szkoleniowca, u trenera Nawałki miałem szansę pokazania się gram. Oczywiście gra z orzełkiem na piersi to zaszczyt i marzenie każdego chłopaka zaczynającego grać w piłkę, dlatego jestem z tego dumny. Dwadzieścia minut, pół godziny, nieważne. Wiadomo, że chciałoby się wyjść w meczu eliminacyjnym od pierwszej minuty i to jest ten cel. Moje marzenie. Teraz znów zostałem powołany. Nie szkodzi, że to zgrupowanie dla ligowców. To też są zawodnicy, którzy potrafią grać w piłkę. Cieszę się, że jestem w tym gronie. Trzeba tam pokazać się z najlepszej strony, że później dostać powołanie na mecze eliminacyjne.

Powołanie nie zaburza twoich przygotowań w klubie?

Myślę, że nie. To nie będzie wycieczka. Na pewno solidnie popracujemy z trenerem Nawałką. Myślę, że selekcjoner będzie w kontakcie z trenerami klubowymi. To będzie wszystko skoordynowane.

Widziałeś powołania na najbliższe mecze? Wiesz kto oprócz ciebie znalazł się w kadrze?

Z napastników – Paweł Brożek i Mariusz Zachara, tak?

Znasz tych zawodników?

Nie osobiście ich nie znam. Nie obserwuję ich gry. Patrzę jedynie na wyniki spotkań, przód tabeli. Nie oglądam napastników. Ja, jako napastnik mam rozpracowaną formację defensywną. Na odprawach przekazywane nam są zachowania, które się powtarzają i musze mieć to na uwadze.

Który mecz w reprezentacji najbardziej zapamiętałeś?

Chyba ten ostatni z Poznania, na którym było bardzo dużo osób z Żuromina.

Widziałeś ich? Odczuwałeś wsparcie?


Jasne, że tak. Byłem tak naprawdę u siebie. Mecz rozgrywany w Poznaniu, dużo kibiców z Żuromina. Koledzy stukali mnie w ramie i mówili: „patrz Teo, ekipa przyjechała”. Kiedyś jak graliśmy z Urugwajem w Gdańsku był taki widoczny napis. Wtedy nie zadebiutowałem. Była rodzina, moi przyjaciele, znajomi. Byłem jeszcze wtedy w Polonii. Na tej fladze był bardzo widoczny napis. Pamiętam, że podszedł wtedy do mnie Kuba Błaszczykowski i mówi: „Teo, w Polonii nie płacą, a oni taką sektorówkę wywiesili? Przecież to nie takie tanie. Ile im zapłaciłeś? Musisz im dać koszulkę”. Te dwa wydarzenia zapamiętałem.

Trenowałeś zarówno w kadrze Fornalika jak i u Nawałki. Jak ocenisz ich warsztat trenerski, ich, jako osobowości?

Każdy trener ma swoją wizję, każdy trener jest inny. Jeden jest spokojny, drugi bardziej ekspresywny. Trener Fornalik należy do pierwszej grupy, a Nawałka do drugiej. Zawsze to, co ma na myśli przekaże dosyć dosadnie bez owijania w bawełnę. Selekcjoner zwraca wielką uwagę na szczegóły. Zawsze powtarza, że detale wpływają na wielką całość. Zauważalne jest to już na samym treningu. Na elementy, które wielu trenerów nie mają wpływu u trenera Nawałki mają znaczenie. Zwraca na to uwagę.

Szczegółowy, skrupulatny, pedantyczny. Mówiło się np. o posiłkach w kadrze, że dopóki selekcjoner nie powie „smacznego” nie możecie rozpocząć jedzenia. Nie wstaniecie od stołu, gdy Nawałka nie powie „dziękuje”…

Chodzi o to, żebyśmy trzymali się razem. Przebywali ze sobą, rozmawiali i poznawali się. W tym wypadku właśnie o to chodzi, a nie o fakt, że ktoś na siłę chce zrobić żelazną dyscyplinę. Jak ktoś kogoś nie zna to może krępować się z nim rozmawiać. Ja akurat do takich osób nie należę, ale ktoś inny. Jeden je, drugi zjadł, więc wstaje i odchodzi. W tym przypadku jest czas na rozmowę, można łatwiej nawiązać kontakt. Trener chce zintegrować drużynę.

Masz swoich bliskich przyjaciół w reprezentacji?


Kierownictwo kadry łączy pary w pokojach. Nie jest tak, że mieszkam z tymi samymi osobami. Ostatnio był to Marcin Kamiński. Znam chłopaków z reprezentacji młodzieżowych i chłopaków z Polonii, którzy rozjechali się po Polsce. Możemy sie spotykać jedynie na boiskach, kiedy gramy przeciwko sobie bądź w kadrze. Mamy bardzo dobry kontakt z czasów Polonii. Jak wiadomo czasy, kiedy byliśmy w Polonii nie były za ciekawe, dlatego bardzo sie zżyliśmy.

Jak wygląda kontakt z największymi gwiazdami tej kadry – Robertem Lewandowskim, Jakubem Błaszczykowskim czy Łukaszem Piszczkiem? Jak się z nimi rozmawia? Co to za ludzie w prywatnych kontaktach?

Są to bardzo otwarci ludzie. Nie ma problemów z komunikacją z nimi. Sami próbują nawiązać kontakt z młodymi zawodnikami. Też mogłem inaczej ich odbierać jak widziałem ich tylko w telewizji, a co innego jak z nim przebywam, trenuję. Ja już mogłem kilka razy zobaczyć jak wygląda to od środka, rozmawiać z nimi. To normalni ludzie.

Która z gwiazd naszej kadry jest najsympatyczniejszą osobą?

W moim odczuciu „Lewy”. Ja chyba najczęściej z tych „gwiazd” rozmawiałem z Robertem. Może też, dlatego, że grał w Lechu to mamy wspólny temat.

Podpatrujesz go, jako zawodnika? Nauczyłeś się czegoś od niego?

Uczyć trzeba się od najlepszych. Na treningach podpatruję jego zachowania i staram się zakodować.

Jaki on jest na treningu?


To profesjonalista. Czasem są dzielone grupy i nie zawsze mam okazje podpatrzeć jego zachowanie, ale są też ćwiczenia, w których jesteśmy w jednej ekipie i wtedy mam okazję. Kiedy nie biorę udziału w ćwiczeniu, bo je skończyłem zerkam na to jak sie porusza, na
jego zachowanie.

Czujesz się naturalnym zmiennikiem Lewandowskiego?

O tym decyduje trener. Dziś mogę być zmiennikiem, jutro czwartym napastnikiem, a pojutrze poza kadrą. Lewandowski jest kilka klas wyżej ode mnie.

Na czym według ciebie polega geniusz Lewandowskiego?


Strzela bramki, a to jest najważniejsze dla napastnika. Strzela nie byle komu, w jednej z najlepszych lig. To na pewno robi duże wrażenie, tym bardziej, że strzelił ich kilka mojemu ulubionemu klubowi w Lidze Mistrzów. Zagrać w takim meczu i strzelić cztery bramki to sztuka tylko dla najlepszych na świecie.

Oglądałeś ten mecz? Komu kibicowałeś?


Jasne, że tak. Byłem trochę rozdarty tego dnia, ale kibicowałem chłopakom z Dortmundu.

Bramki zdobyte przez „Lewego” nie były przypadkowe. Do dziś mamy w pamięci te bramki.

Z pewnością nie. Myślę, że jeśli strzela się tyle bramek to w tym nie ma przypadku. Można wtedy mówić o klasie takiego zawodnika.

Zawodnicy grający w kadrze, jej gwiazdy, to osoby, które kiedyś podpatrywałeś, gdy byłeś młodym chłopakiem. Wzorowałeś się na nich. Można powiedzieć, że to byli twoi idole.

Na pewno tak. Jak pierwszy raz wchodzi się tam i zderza z tą nową rzeczywistością to niewiadomo jak do tego podejść, jak się zachować. Ogląda się ich w telewizji, kibicuje, a nagle ciągniemy ten sam wózek. Trzeba sobie umieć z tym poradzić. To nie jest takie proste. Czułem przed nimi respekt i nadal czuje. Oni grają w najlepszych ligach świata, na najwyższym poziomie. Przede mną jeszcze dużo pracy, żeby być tam gdzie oni. Mam nadzieję, że rozwinę się na tyle by grać w najlepszych ligach. Do tego trzeba pracy, ale pracuje nad tym codziennie od wielu lat. Trzeba wierzyć w siebie, wierzyć, że się uda, bo to podstawa.

Jakie życzenia na przyszłość?

Strzelać bramki. Nie ma innej drogi do reprezentacji.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB