Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Siemiątkowo. Koszmar 46-latki! 5 dni bez jedzenia i picia!!!

2014-03-28 09:01:52 (ost. akt: 2014-04-10 15:58:50)
Szczęśliwy finał poszukiwań 46 – letniej Małgorzaty Budki

Szczęśliwy finał poszukiwań 46 – letniej Małgorzaty Budki

Podziel się:

Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania 46 – letniej Małgorzaty Budki mieszkanki Siemiątkowa – Rogali. Po 5 dniach poszukiwań nadzieje już gasły. Kobietę na szczęście odnaleziono 2 kilometry od domu. Leżała w zaroślach. Była wycieńczona. Do dziś przebywa w żuromińskim szpitalu.

Maciej Zaremba
redakcja@kurierzurominski.pl

Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania Małgorzaty Budki. Mimo że wielu straciło nadzieję, kobieta odnalazła się. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Wyszła z domu i nie wróciła
W czwartek o godzinie 15:30 mieszkaniec Siemiątkowa – Rogali zgłosił zaginięcie swej żony. Sprawa była bardzo zagadkowa. Mężczyzna jeszcze tego samego dnia rano jadł ze swoją żoną śniadanie. Później wyjechał w pole. Po pracy wrócił do domu. Żony nie było. Wraz z najbliższymi obszukali cały teren posesji, pomieszczenia gospodarcze, pytali sąsiadów. Nikt nie wiedział, co stało się z kobietą. Małgorzata Budka nie wzięła ze sobą niczego, co wskazywałoby, że dobrowolnie opuściła miejsce zamieszkani. Na miejscu była torebka, dokumenty, pieniądze, telefon. W domu państwa Budków nie było śladów porwania. Trudno też było doszukiwać się jakiejś małżeńskiej kłótni.
- Budkowie byli dobrą rodziną. Kobieta była skromna i miła – relacjonują sąsiedzi.
Jak zeznawał mąż zaginionej, rodzina nie miała żadnych kłopotów finansowych. Mężczyzna zgłosił zaginięcie żony na policję. O 15:48 na miejscu pojawił się patrol policji z posterunku w Bieżuniu. Tego samego dnia policja rozpoczęła poszukiwania. O godzinie 18:00 sprowadzono psa z przewodnikiem z Płońska. Wszystko na nic. Tego dnia kobiety nie znaleziono.

Akcja poszukiwacza
Poszukiwania wznowiono następnego dnia o godzinie 7 rano. Na miejscu zjawiło się ponad 100 osób. Udział w poszukiwaniach wzięli policjanci, strażacy (między innymi wójt Siemiątkowa Piotr Kostrzewski i sekretarz gminy Mirosław Różański, którzy należą do Ochotniczej Straży Pożarnej w Siemiątkowie), a przede wszystkim mieszkańcy wsi.
- Wielu z nas wzięło urlop, dzieci nie poszły do szkoły, żeby pomóc szukać Gośki. Cała wieś jej szukała – mówi nam jedna z mieszkanek Siemiątkowa.
Tereny wokół Siemiątkowa są zalesione, a teren bagnisty. Poszukiwania z tego powodu nie były łatwe. Grupa podzieliła się na trzy zastępy i wyruszyła w teren. Po południu policja wezwała posiłki z Komendy Głównej z wydziału poszukiwania i identyfikacji osób oraz strażaków ze Specjalnej Grupy Poszukiwawczej z Łodzi z psami do poszukiwania osób żywych. Na niebie pojawił się śmigłowiec z Komendy Głównej w Warszawie. Na nic. Kobieta przepadła. Poszukiwania trwały do rana. Nie natrafiono na żaden ślad kobiety. Psy nie podjęły tropu.

Małgorzata Budka żyje!
Nadzieja gasła. Kobiety nie było już ponad 48 – godzin, potem 72. Rodzina i znajomi próbowali jeszcze na własną rękę coś robić. Minęła sobota i niedziela. Poniedziałek był dniem, kiedy policja mogła wnioskować o przysłanie przewodnika z psem do poszukiwania martwych. Od zaginięcia Małgorzaty Budki minęły 103 godziny.
I wtedy o 17:30 kobieta znalazła się. Zauważył ją mieszkaniec Siemiątkowa. Kobieta znajdowała się w zaroślach na terenie dawnej Agencji. Była wyczerpana, opuchnięta, ledwie żyła. Na miejsce wezwano pogotowie i policję. Kobietę w ciężkim stanie wycieńczenia przewieziono do szpitala w Żurominie. Jest tam do dziś. Jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Co się stało w Rogalach. Tajemnica zaginięcia

Co się stało wydarzyło w Rogalach? Oficjalnych wiadomości jeszcze nie ma.
- Pani Małgorzata dochodzi do siebie. Nie mamy jeszcze możliwości jej przesłuchać – mówi rzecznik KPP Żuromin sierżant sztabowy Tomasz Wnuk.
Dowiedzieliśmy się jednak z nieoficjalnych źródeł, że w gospodarstwie doszło do wypadku. Prawdopodobnie Małgorzata Budka poszła do krów za stodołę. Tam została w jakiś sposób przez krowę uderzona (prawdopodobnie kopnięta). Kobieta upadając, mogła się jeszcze uderzyć o kamienie, straciła przytomność . Kiedy się ocknęła, próbowała przeczołgać się do domu. Nic jednak nie widziała, bo miała opuchnięte oczy. Straciła też orientację i poruszała się w przeciwnym kierunku. Koniec końców znalazła się w opuszczonym budynku. Była u kresu sił, gdy znalazł ją mieszkaniec Siemiątkowa.
Historia zaginięcia skończyła się szczęśliwie.

Komentarze (31) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hhhhhhhhhhhh #1365682 | 83.6.*.* 2 kwi 2014 22:54

    Dziwne odnalezienie i to przez kogo, sprawa śmierdząca wystarczy poskładać fakty. Obrażenia tej pani wskazywały jakby tabun bizonów przeleciał przez nią a nie krowa. Ta krowa pewnie jeszcze ją ukamionowała z rzekomej pobliskiej kupy. Pewno jeszcze ją ukryła. A to ci bydle, musi być jakieś banderowskie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (20) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. xxx #1365459 | 31.174.*.* 2 kwi 2014 18:59

    ja też mam taką nadzieję że policja to wyjaśni i że Gosia dojdzie do siebie bo to bardzo dobra kobieta każdy to potwierdzi kto ją zna i że nie zasłużyła na to co ją spotkało

    Ocena komentarza: warty uwagi (20) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ljk #1365450 | 78.88.*.* 2 kwi 2014 18:49

    pomyłka siostrzeniec jej męża

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-9) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. ljk #1365448 | 78.88.*.* 2 kwi 2014 18:48

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. No to widać jak szukałaś ! znalazł ją między innymi jej siostrzeniec ze znajomymi (ten z tej rodziny o której wspominasz że nie szukała :) ) bo zamiast pracować to z pracownikami i znajomymi jej szukał ... Ehh bajkopisarze

    2. dsa #1365445 | 78.88.*.* 2 kwi 2014 18:44

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Jedziecie po rodzinie a sami nie wiecie co się stało , dowiemy się jak policja coś ustali... A co ma do rzeczy, że siostra jest katechetką to co gorsza niby jest? Zawód jak zawód ważne, że nie kradnie. Pismaki podłapały temat i może niszczą w ten sposób rodzinę, a wy jeszcze pomagacie. Jeszcze brakuje mi tu donosów podpisanych ,,uczynny sąsiad " :)

    Pokaż wszystkie komentarze (31)