Niedziela, 4 grudnia 2016. Imieniny Barbary, Hieronima, Krystiana

Piłka nożna. Sona zatrzymała Wkrę

2014-04-26 12:00:00 (ost. akt: 2014-04-25 08:41:40)
Defensorzy Wkry mieli tego dnia dużo pracy

Defensorzy Wkry mieli tego dnia dużo pracy

Podziel się:

Niepokonana wiosną Wkra Bieżuń znalazła swojego pogromcę. Przed własną publicznością zawodnicy Marcina Rokickiego ulegli Sonie Nowe Miasto 1:3. Goście tym samym przerwali serię bieżuńskiej jedenastki czterech zwycięstw z rzędu.

Michał Osiecki
m.osiecki@kurierzurominski.pl

Piłka nożna jest przewrotna i bardzo okrutna, a o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, można przekonać się na każdym kroku. Spotkanie Wkry Bieżuń z Soną Nowe Miasto mogło ułożyć się pod dyktando gospodarzy, gdyby tylko gracze Marcina Rokickiego byli skuteczniejsi.

Mogli „ustawić” mecz


Gospodarze mieli znakomite ku temu okazje, by ustawić mecz i na przerwę schodzić z co najmniej dwubramkowym prowadzeniem. Już w pierwszych sekundach spotkania Dariusz Petrykowski mógł pokusić się o gola. Napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem gości, ale jego strzał był zbyt lekki i golkiper nie miał problemów z obroną. Chwilę później przed nie lada okazją stanął Paweł Baca. Jeden z najskuteczniejszych zawodników bieżuńskiej jedenastki najpierw po dośrodkowaniu z lewej strony uderzył głową, a piłka zatrzymała się na poprzeczce. Futbolówka spadła tuż pod nogi Bacy, ale ten przy próbie dobitki został zablokowany. Goście momentalnie zażegnali niebezpieczeństwo pod swoją bramką. To był jednak koniec dobrej gry bieżunian w tej części spotkania. Później gra przeniosła się w okolice środka boiska. Goście czekali na kontrataki i jeden z nich przyniósł efekt. Nieudana pułapka offside’owa defensywy Wkry, jeden ze skrzydłowych Sony pognał w kierunku bramki prawym skrzydłem, złamał akcję do środka, minął dwóch obrońców i uderzył na bramkę zasłoniętego Słabkowskiego. Bramkarz Wkry zdołał odbić piłkę, ale przy dobitce nie miał najmniejszych szans.

Reks daje remis

Trener gospodarzy już w przerwie zareagował na słabsza postawę swojego zespołu i dokonał zmiany w linii pomocy. Początek drugiej połowy był obiecujący i mógł się podobać fanom gospodarzy. Zwłaszcza, że ich ulubieńcy doprowadzili do remisu. Lewą stroną popędził Dariusz Petrykowski i dośrodkował wprost na głowę Marcina Reksa, który przy biernej postawie defensora Sony celnym strzałem pokonał golkipera gości. Zdobyta bramka zmobilizowała gospodarzy, ale z ich gry nic nie wynikało. Bieżunianie choć mieli piłkę przy nodze i starali się rozgrywać futbolówkę od linii defensywnej, to nie mogli sforsować dobrze ustawionej, silnej i wysokiej obrony zespołu Zdzisława Sadowskiego.

Wkrę wykończyły kontrataki

Goście z dobrze funkcjonującą defensywą prostymi środkami przenosili piłkę na połowę Wkry. Dalekie wykopy, zagrania w kierunku napastników bądź skrzydłowych i szybki atak to pomysł przyjezdnych. Sona skrzętnie korzystała także z błędów, jakie popełniali miejscowi. Taki właśnie przytrafił się w 69 minucie. Przejęcie piłki, zagranie do szybkiego skrzydłowego, który zbiegł na pozycję atakującego i ten strzałem w krótki róg wyprowadza gości na prowadzenie. Jakby tego było mało, w samej końcówce Michał Ernest dobił gospodarzy, wykorzystując sytuację sam na sam ze Słabkowskim.

Wkra Bieżuń – Sona Nowe Miasto 1:3

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB