Czwartek, 8 grudnia 2016. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Chromakowo – największa bitwa na Północnym Mazowszu

2014-05-20 14:17:32 (ost. akt: 2014-05-20 14:19:10)
 Wspomnienia chromakowskiej masakry pozostały w pamięci rodzinnej pp. Pestów

Wspomnienia chromakowskiej masakry pozostały w pamięci rodzinnej pp. Pestów

Podziel się:

Bitwa po Chromakowem 1863, to jedno z największych działań wojennych na naszym terenie. Profesor Ryszard Juszkiewicz nazywa bitwę pod Chromakowem największą powstańczą bitwą partyzancką Północnego Mazowsza.

Marek Oryl
redakcja@kurierzurominski.pl

Powstanie styczniowe dotarło do Chromakowa zupełnie nieoczekiwanie, lecz na zawsze wpisało się w jego historię. Nierzadko przeplataną milczeniem. Milczeniem, które mówiło więcej niż wiele słów i przetrwało czasy, kiedy nie było Polski, jaką znamy chociażby dzisiaj. Prezentacja przebiegu bitwy stanowi krótki komentarz do wydarzeń sprzed ponad 150 lat. Do potyczki doszło w sierpniu 1863 roku. Profesor Ryszard Juszkiewicz w swoich publikacjach podaje datę 10 sierpnia 1863 r. jednakowoż w niektórych opracowaniach spotykamy się z datą o jeden dzień wcześniejszą tj. 9 sierpnia 1863 r. Taka też widnieje na płycie pomnika w Lutocinie upamiętniającego poległych powstańców. Tym niemniej profesor Juszkiewicz nazywa ją największą powstańczą bitwą partyzancką Północnego Mazowsza.

Powstańcy z naszych ziem
Zanim spokojną dotychczas egzystencję mieszkańców Chromakowa i okolicznych miejscowości zakłóciły wydarzenia 1863 roku istniały przesłanki pozwalające domniemywać, iż ziarno powstańcze padało tutaj na podatny grunt. Wzmianki historyczne podają, iż wzrastające niezadowolenie z administracji rosyjskiej jak i dążenia niektórych lokalnych posiadaczy ziemskich do utrzymania pańszczyzny były tłem wystąpień chłopskich przeciwko ziemianom. W 1861 roku takie groźne incydenty miały miejsce w rejonie pobliskiego Swojęcina. Powstała sytuacja była na tyle niebezpieczna, że lokalne władze administracyjne podjęły decyzję o interwencji oddziałów żandarmerii carskiej. Tym samym bez względu na okoliczności monopol władzy rosyjskiej na tych terenach został wyraźnie zaakcentowany a każda forma próby wyłomu w panującym systemie zduszona w zarodku.
Powstanie jednak wybuchło i tak ,,Dziennik Urzędowy Guberni Płockiej” w dodatku nadzwyczajnym do numeru 4 z dn. 12/24 I 1863 r. w imiennym wykazie poszukiwanych zbiegłych spisowych z powiatów Guberni Płockiej z miejscowości Chromakowo wymienia: Jana Makulskiego, Józefa Makulskiego, Andrzeja Krajewskiego oraz Franciszka Sadowskiego; z Poniatowa: Józefa Rogowskiego i Stanisława Kazimierskiego; z Rozwozina Stanisława Makowieckiego i Franciszka Stankiewicza; z Żuromina spisowych wyznania mojżeszowego – Szmula Grodko, Wołka Szustaka oraz Kurtzmana Szlama Abrama.

Bitwa pod Chromakowem
W krytycznym dniu poprzedzającym wydarzenia bitewne dowódcy dwóch zgrupowań powstańczych kpt. Piotr Szmajs oraz Teofil Witkowski postanowili o koncentrycznym uderzeniu zgromadzonymi siłami na mławską kolumnę marszową wojsk rosyjskich dowodzonych przez esauła Dukmasowa, by w ten sposób nie dopuścić do połączenia się jej z posiłkami nadchodzącymi z kierunku Lipna i Płocka. Manewry okrążające wykonywane przez obydwa oddziały powstańcze spowodowały ich rozdzielenie, co wobec informacji zwiadowców o postoju kolumny rosyjskiej w Chromakowie skłoniło kpt. Szmajsa do podjęcia niełatwej decyzji o rozpoczęciu uderzenia i jednocześnie oczekiwania na rychłe przybycie oddziału Witkowskiego maszerującego „na huk strzałów”. Początkowy impet dwustronnego natarcia liczącego ponad 400 atakujących w obliczu braku wsparcia ze strony Witkowskiego rychło załamał się. Walka z regularnymi siłami nieprzyjaciela przerosła możliwości powstańców. Zostali wyparci z Chromakowa w stronę folwarku Jakubowo. Przeszło stuosobowa grupa kosynierów znajdująca się pod ciągłym ostrzałem ukryła się w zabudowaniach folwarcznych nazywanych owczarnią. Skoncentrowane w ten sposób siły powstańcze zostały wnet otoczone tak, aby uniemożliwić komukolwiek ucieczkę z powstałego ,,kotła”.

Mord w owczarni
Dla ,,rebeliantów” nie znano pardonu ani litości. Pod owczarnią podłożono ogień. W zlikwidowanym w 1997 roku Archiwum Państwowym w Działdowie w księdze zgonów w parafii lutocińskiej z roku 1863 pod pozycją 35. zatytułowaną ,,Jakubowo’’ znajdował się wpis następującej treści: ,,Działo się we wsi Lutocinie dnia jedenastego Sierpnia Tysiąc Ośmset Sześćdziesiąt Trzeciego roku o godzinie dziewiątej rano. Stawili się Andrzej Szczesiak lat trzydzieści i Marcin Dobies lat trzydzieści jeden mający obydwa gospodarze w Lutocinie zamieszkali i oświedczyli że w dniu dziewiątym bieżącego miesiąca i roku o godzinie dwunastej w południe Umarło osób w ogóle sto dwadzieścia, których imiona, nazwiska, wiek i miejsce urodzenia i z kogo stawającym niewiadomo. Po przekonaniu się naocznie o zejściu ich, Akt ten stawającym przeczytany, przez Nas podpisany został. Stawający pisać nie umieją. X. Wincenty Tabędzki Wikaryusz Lutociński specjalnie delegowany przez Biskupa Nominata Płockiego do podpisywania aktów Stanu Cywilnego”.
Niektóre ze źródeł historycznych stanowią jakoby doczesne szczątki wszystkich poległych powstańców zostały pogrzebane w bezpośredniej bliskości spalonej owczarni, a następnie w 1921 roku ekshumowane i przeniesione na cmentarz grzebalny w Lutocinie. Fakt ów pozostaje jednak częściowo w sprzeczności z relacją uzyskaną od mieszkającego w Jakubowie Eugeniusza Pesty rocznik 1928, którego rodzina od stuleci zamieszkuje dawny chromakowski folwark Jakubowo.

Gdzie jest cmentarzysko
Wedle rodzinnego przekazu pochodzącego od dziadka Eugeniusza Pesty i jednocześnie naocznego świadka jakubowskiej tragedii wynika, że tym mieszkańcom kolonii Jakubowo, którzy posiadali zaprzęgi konne nakazano przewóz zwłok na cmentarz w Lutocinie. Uznając powyższą relację za prawdopodobną, należy zatem przypuszczać, że tylko pewna ilość poległych powstańców została pogrzebana na miejscu.

Wydarzenia w owczarni – relacja rodzinna
Zarówno Pesta jak i jego przyszła żona kilka godzin wcześniej obserwowali ukradkiem i z wielkim przerażeniem przebieg nierównej walki. W ich pamięci zapisały się obrazy bezładnej strzelaniny, żołnierzy i konnych otaczających owczarnię, a następnie po oblaniu naftą obiektu - kozaków podpalających ową owczarnię oraz uciekających powstańców w stronę pobliskich brzozowych i olchowych lasów. Dla pojmanych uciekinierów kozacy byli bezwzględni, jeden z nich usiłował salwować się ukryciem w wielkiej beczce, niestety zginął straszną śmiercią zadaną niezliczonymi cięciami kozackich szabel. Płonąca owczarnia została otoczona szczelnym kordonem żołnierzy, a świadomość, że w jej wnętrzu znajdowała się ponad setka ludzi napawała obserwujących nieludzką grozą. Zaoszczędźmy sobie jednak dalszych opisów tych dantejskich scen. Pomimo że ogień wspierany dodatkowo sprzyjającym letnim skwarem rychło trawił drewnianą konstrukcję obiektu, to jednak owczarnia nie spłonęła doszczętnie. Dogasające pogorzelisko ukazało oczom ludzkim widok powstańczych ciał. Wielu z nich spłonęło żywcem, jednakże większość zadusiła się dymem. Zdecydowaną przewagę wśród poległych powstańców stanowili młodzi mężczyźni. Dziadek Eugeniusza Pesty zapamiętał jakoby wśród poległych zidentyfikowano ciało młodego dziedzica lokalnego majątku ziemskiego. Niestety pomimo licznych dociekań i starań nie udało się ustalić jego personaliów.

Grzebanie ciał
Jak już wcześniej wspomniano, mieszkańcom Jakubowa nakazano przygotować zaprzęgi konne mające posłużyć do przewozu ciał na cmentarz w Lutocinie. Zanim jednak przysposobiono poległych do wyprawienia tegoż żałobnego orszaku w ostatnią podróż, naliczono około 80 ciał. Nie dla wszystkich jednak powstańców ta wyprawa była istotnie ostatnią. Ku wielkiemu zdumieniu furmanów po dotarciu na miejsce ostatecznego przeznaczenia okazało się, że kilku rzekomo martwym powstańcom udało się zbiec z powozów pomimo kozackiej eskorty. Wedle relacji Eugeniusza Pesty z powozu jego dziadka ubyło dwóch powstańców, którzy, wykorzystując burzową zawieruchę, tuż przed Parlinem niepostrzeżenie zdołali uciec w stronę licznie występujących zarośli. Cmentarz w Lutocinie, na terenie którego znajdowała się zbiorowa mogiła powstańcza został zlikwidowany w I połowie XX w.

Statystyki
Bilans bitwy był porażający. W wyniku ciężkich ran odniesionych w bitwie pod Chromakowem nazajutrz 10 sierpnia 1863 roku w Dłutowie zmarł dwudziestokilkuletni obywatel ziemski Lucjan Edward Brochocki. Wiadomo o nim jedynie tyle, że pochodził z Płocka oraz że w 1862 roku pobierał nauki w Polskiej Szkole Wojskowej we Włoszech, a następnie przyłączył się do działań powstańczych jako dowodzący kompanią strzelców. Został pochowany na cmentarzu w Dłutowie Starym. Pod Chromakowem polegli również, niejaki Lasocki – rzemieślnik z Raciąża (w niektórych źródłach występuje jako obywatel ziemski), Piotr Miszerski z Płocka oraz młodziutki szlachcic Ignacy Łebkowski. Jego chwalebnej pamięci poświęcone jest epitafium w kościele w Wyszynach Kościelnych następującej treści: ,,Pamięci Ignacego Łebkowskiego poległego w bitwie pod Chromakowem. Żył lat 25”. Poległych powstańców w bitwie pod Chromakowem pochowano także na cmentarzu w Bieżuniu.

Analiza starcia
Przyczyna klęski formacji powstańczych w potyczce pod Chromakowem przypisywana jest brakowi jednolitego dowództwa oraz nieudolnej koordynacji współpracy poszczególnych oddziałów operacyjnych. W żaden sposób nie udało się zrealizować założeń doktryny ,,maszerować osobno, uderzać razem”. Wieloma zarzutami obciążono Teofila Witkowskiego, oskarżając go o nie dotarcie na pole bitwy na czas, poprzez związanie się ze swoim oddziałem w nieefektywną wymianę ognia, w wyniku której według szacunków Zbigniewa Chądzyńskiego poległo 80 powstańców.
Jakie było pokłosie tych wydarzeń? Idee powstańcze przez wiele lat jeszcze czekały na spełnienie. Dla przejrzystości popowstaniowego obrazu wypada przywołać dwuznaczny ,,adres” do Imperatora.
„Gazeta Warszawska” z 12 lutego 1864 r. opublikowała list następującej treści: ,,Od włościan i cząstkowej szlachty z gmin Poniatowo i Chromakowo Powiatu Mławskiego, guberni Płockiej. Najjaśniejszy Panie! W ostatnich wstrząśnieniach krajowych skutkiem których pola nasze niejednokrotnie krwią bratnią oblane zostały, osobiście i to z własnej chęci udziału nie braliśmy. Wyznać jednak musimy, że niektórych z pośród nas synowie, gwałtownie pociągnięci przez wichrzycieli nieporządków brali czas jakiś udział w powstaniu, zastanowiwszy się jednak nad ważnością niedawno wykonanej przysięgi Tobie Najjaśniejszy Panie wobec Boga w Ołtarzu, niniejszym składając u stóp Tronu Twego wiernopoddańcze uczucia wierności poważamy się Najjaśniejszy Panie zapewnić Cię, że odtąd żadna siła wichrzycieli nie popchnie nas ku obrazie prawa Twego Majestatu, dodajemy i to, że jeżeli pomiędzy nami znajdą się ludzie skłonni do nieporządków, tych do rąk prawej władzy postaramy się oddać. Waszej Cesarskiej Mości wierni poddani. Żuromin 20 stycznia 1864 r.” Poczym następuje 238 podpisów.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB