Niedziela, 11 grudnia 2016. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Kiedy przyjdą rozwalić dom. Adamowo 11

2014-05-30 19:13:02 (ost. akt: 2014-05-30 19:34:46)

Autor zdjęcia: Adam Ejnik

Podziel się:

Ciężkie maszyny wjechały na posesję w Adamowie 20 maja. Koparka najpierw wyrwała kawał południowo – zachodniej ściany. To nic, że dom był całkiem nowy. To nic, że wyrokiem Sądu nie można go było burzyć. To nic, że interweniował nadzór budowlany i policja. To nic, że przed domem lamentowała była właścicielka. Maszyny ściana po ścianie zniszczyły dom, po którym zostały tylko zgliszcza. – Jakby ktoś mi serce rozdzierał – mówi była właścicielka domu Grażyna Dobrosielska.

Adam Ejnik
redakcja@kurierzurominski.pl

Sprawa państwa Dobrosielskich z Adamowa jest znana na całą Polskę. Zajmowała się nią choćby reporterka TVP Elżbieta Jaworowicz w programie „Sprawa dla reportera”. Przypomnijmy. Dobrosielscy zajmowali się hodowlą drobiu. Zbankrutowali i ich majątek zajął komornik. Od tego momentu zaczyna się seria absurdów, których nie powstydziłby się sam Antoni Czechow. Wartość majątku Dobrosielskich wyceniono na 400 tysięcy złotych (3 kurniki, dom, budynki gospodarcze na działce 0,59 h) – to pierwszy absurd. Następnie działka ta jest wylicytowana i sprzedana. W domu cały czas mieszkają Dobrosielscy – to drugi absurd. Dobrosielscy walczą o swój majątek. Pomaga im niezwykle skuteczny adwokat od spraw beznadziejnych – Lech Obara, którego poznały podczas realizacji programu w TVP. Później nowy właściciel Jacek Twarogowski biznesman z Sokołowego Kąta wszelkimi sposobami próbuje wykurzyć z domu Dobrosielskich. W końcu wymontowuje im okna – to kolejny absurd.
Ale najgorsze dopiero nadchodzi.

Szczęście było naprawdę blisko


Dobrosielscy odkąd wynieśli się z domu w Adamowie, nie mieli, gdzie mieszkać. Lokum zaproponowane im przez Urząd w Bieżuniu nie spełniało żadnych standardów. Dobrosielscy pomieszkiwali u rodziny. To u jednej, to u drugiej. Długimi tygodniami nocowali gdzieś w lasach w samochodzie.
Cały czas walczyli. Sądzili się z właścicielem posesji Jackiem Twarogowskim, z komornikiem, z rzeczoznawcami.
- Ja nie mogę odpuścić. To jest moje życie, to jest mój dom – płacze Grażyna Dobrosielska.
W końcu udało się. 16 kwietnia 2014 roku Sąd Rejonowy w Mławie nakazał Jackowi Twarogowskiemu umożliwić zamieszkanie w domu w Adamowie 11 Joannie Dobrosielskiej - córce Grażyny. Czytamy: „Nakazuje pozwanemu Jackowi Twarogowskiemu przywrócenie powódce Joannie Dobrosielskiej utraconego posiadania budynku mieszkalnego położonego w Adamowie numer 11 (…)”.
Do domu miał w czwartek 29 maja wprowadzić Joannę Dobrosielską komornik. Do domu nie wprowadzi, bo domu już nie ma. Właściciel posesji Jacek Twarogowski zburzył go doszczętnie.

W proch i pył
Nie wiemy, co pomyślał Twarogowski, kiedy otrzymał postanowienie Sądu. Do śmiechu mu pewnie nie było. Najpierw starał się, żeby uwolnić się od niechcianych lokatorów, a gdy już mu się udało, Ci mieli się z powrotem wprowadzić. Nie wiemy też, czy kolejne działania biznesmana podyktowane były tym sądowym postanowieniem. W każdym razie Jacek Twarogowski działał pospiesznie. 20 maja złożył w Starostwie Powiatowym w referacie budowlanym zgłoszenie o rozbiórce budynku. Wraz ze zgłoszeniem Twarogowski złożył oświadczenie o warunkach, które pozwalają na rozbiórkę budynku bez specjalnego zezwolenia Starostwa. Już następnego dnia Twarogowski otrzymał potwierdzenie od Starostwa i rozpoczął rozbiórkę. Dom burzono nawet w nocy.
W tym momencie pojawiają się wątpliwości. Pierwsza jest taka, czy budynek spełniał warunki, żeby można go rozebrać bez stosownego zezwolenia. Przecież była to podpiwniczona piętrówka z poddaszem. Wiadomo natomiast, że jeśli budynek ma ponad 8 metrów wysokości, to na jego rozbiórkę potrzeba specjalnego zezwolenia.
Druga wątpliwość dotyczy terminu, kiedy Twarogowski rozpoczął rozbiórkę. Świadkowie twierdzą, że 20 maja. Czyli o jeden dzień za szybko.

Strzelecki nie wie
W Starostwie mieliśmy spytać o jedno. Dlaczego pozwolono na tę budzącą tyle wątpliwości rozbiórkę. Leszek Strzelecki kierownik referatu budowlanego wątpliwości jednak nie miał.
- Otrzymaliśmy oświadczenie inwestora, że budynek liczy sobie 7,9 m. Przesłaliśmy potwierdzenie. To wszystko. Zgodnie z prawem i procedurami – mówi Strzelecki.
Na pytanie, czy wiedział o wyroku Sądu dotyczącym przywrócenia posiadania Joannie Dobrosielskiej, kierownik odpowiedział, że takiej wiedzy nie miał. Informacji takich nie udzielił również Twarogowski w swoim oświadczeniu.
- Informacje takie otrzymaliśmy dopiero po interwencji i skardze pani Grażyny Dobrosielskiej – mówi kierownik.
Tłumaczy, że wtedy niezwłocznie wysłał pismo do Nadzoru Budowlanego, żeby tam sprawdzono stan faktyczny.
Wątpliwości mają z kolei mieszkańcy: Panie jak ja chciałem rozebrać szopkę, to kazali mi tyle dokumentów dostarczyć – mówi nam mieszkaniec Bieżunia – W końcu zrezygnowałem z rozbiórki. A tu cały dom by pozwolili rozebrać – dziwi się mężczyzna.


Nadzór – na razie zgodnie z prawem

Jacek Jaworski Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego bada sprawę.
- Na razie wszystko toczy się zgodnie z prawem. Jacek Twarogowski miał prawo rozebrać budynek – mówi Jaworski.
- Na razie – dodaje – Jeśli w toku postępowania wyjdzie na jaw, że zataił on przed nami istotne fakty, to nie uniknie on surowej kary – mówi Inspektor.
Inspektor wezwał właściciela posesji do wyjaśnienia. Wcześniej nie udało się z nim porozmawiać. 23 maja Inspektor Jacek Jaworski po otrzymaniu pisma ze Starostwa był na miejscu rozbiórki. Niestety z właścicielem posesji się nie spotkał.
- Mimo że wcześniej się umawialiśmy, to o 7:20 pan Twarogowski zadzwonił do mnie, że nie może być na spotkaniu, bo ma pilny wyjazd – mówi inspektor.
Inwestor miał do tego prawo.

Nadzór nie przerwał rozbiórki.

- Niestety, w tym czasie nie mogliśmy nakazać zaprzestania rozbiórki. W tej sytuacji mogliśmy jedynie prosić, ale niestety nie mieliśmy nawet kogo – mówi Jaworski.
W piątek już nie można było skontaktować się z Twarogowskim, a mężczyzna, który nadzorował posesję Tomasz Gwiaździński nikogo do środka nie wpuścił, nie chciał niczego podpisywać ani nikogo powiadamiać.
- Ja tu jestem tylko cieciem - miał powiedzieć.
- Jeżeli mamy wątpliwości, to możemy prosić właściciela, żeby nie dokonywał rozbiórki, ale nie możemy mu nic nakazać. Nawet wezwana policja nic by nie zrobiła – dodaje.
Tak też się stało 23 maja na miejsce przybyła policja.


Policja nic nie może
Na miejsce przybył patrol policji. Przyjechali, popatrzyli i odjechali.
- Policja działa na podstawie prawa, a w tym wypadku nie wykryliśmy jego złamania – mówi rzecznik policji sierżant sztabowy Tomasz Wnuk.
Policja tłumaczy, że Twarogowski jest właścicielem posesji i miał pozwolenie rozbiórki.
- Teraz sprawdzamy, czy ten człowiek nie popełnił przestępstwa – mówi Wnuk.
W tym momencie jesteśmy na etapie przesłuchiwania stron – tłumaczy – Sprawą zajmują się policjanci z Bieżunia – dodaje.



Rodzina w depresji


Z Grażyną Dobrosielską spotkałem się w smutnych okolicznościach. Cała rodzina Dobrosielskich bardzo przeżywa to, co dzieje się z ich posiadłością. Kiedy Dobrosielscy zobaczyli niszczony dom dotknęło ich to do żywego.
Szczególnie zdarzenie przeżywa młodsza z córek.
- Chodzi po domu, płacze, krzyczy – mówi matka.
Nagle w sobotę dziewczyna ucieka z domu do lasu. Matka boi się, że ta popełni samobójstwo. Wzywa policję. Na miejsce przyjeżdżają policjanci z Zawidza i trzy jednostki straży pożarnej. Szukają dziewczyny. Na próżno. Na szczęście dziewczyna znajduje się po kilu godzinach, kiedy najbliżsi są już na skraju rozpaczy. Pierwsze słowa jakie mówi brzmią: „Ja go zabiję”.
- Całe szczęście, że się znalazła – myślałam, że już jej nie znajdziemy, mówi matka.
Nic dziwnego, że Dobrosielscy są w kiepskiej kondycji psychicznej od miesięcy koczują u swoich bliskich albo w samochodzie.
- W takich warunkach długo się nie da żyć – mówi Grażyna. Dobrosielska.
- A postępowanie może trwać bardzo długo - tłumaczy Jacek Jaworski z nadzoru budowlanego – Najpierw ustalić musimy, jakie gabaryty miał budynek i kiedy rozpoczął rozbiórkę – dodaje.
Inspektor nie wie, jak się zakończy postępowanie.
- Konsekwencją może być mandat lub, jeśli była to budowlana samowola, o wysokości kary orzeknie Sąd – mówi Inspektor.

Jacek Twarogowski nic nie powiedział

Od samego początku dręczyło nas pytanie, dlaczego doszło do tej rozbiórki. Co kierowało inwestorem, że zdecydował się na taki krok. Złość? Zadzwoniliśmy do Twarogowskiego. Niestety, gdy dowiedział się, że jesteśmy z gazety, odrzucił połączenie, a później nie odbierał telefonu.

Komentarze (57) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Heim #1636911 | 31.63.*.* 16 sty 2015 20:36

    Polska - to jednak dziki kraj.(Min. Drzewiecki).

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. dociekliwy #1425698 | 94.40.*.* 26 cze 2014 09:37

    uważam, że artykuł jest nie kompetentny. nikt nie wspomniał, że wycena była na 2006r. co jak wszyscy wiedza jest duza rożnicą, gdyż boom cenowy to 2007-2009. dalej wartosc nie byla wyceniona na 400tys a na ponad 500tys. nikt nie wpomnial, ze Pan Twardowski kupił nieruchomośc w 4 przetargu jak sie nie myle w 2009r. - na to pozwala prawo komornicze, że może korzystać z wyceny do 3 lat pomimo znacznego wzrostu cen. znajac przepisy komornicze należy zauważyć że 1 licytacja to 75% oszacowanej wartości - nie było chętnych, 2 licytacja to 50% wartości - nie było chetnych - te licytacje były w 2006r. następnie 3 licytacja w 2009 i 4 licytacja również. moim zdaniem to Dobrosielscy są naciągaczami, pijakami i nieudacznikami. Nikt nie wzpomniał, że komornik zlicytował nawet ich córkę, która obecnie z nimi nie rozmawia. I ma mi być ich szkoda? A media jak to media... szukają tylko sensacji bez dociekania prawdy. A i jeszcze jedno. Dla mnie jak ktoś "przebimba" 2,5mln i nie chce oddać to jest "złodziejem" i on powinien siedzieć. No ale cóż.. takie mamy prawo. Zwracam się do mediów o RZETELNE przygotowywanie artykułów a nie szukanie sensacji i robienie z nie winnych ludzi bandytów, a ze "złodziei" pokrzywdzonych. Ktoś dobrze napisał, ile to ludzi spłaca długi Państwa Dobrosielskich.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. luzak #1416537 | 178.183.*.* 13 cze 2014 00:06

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Golce

    2. miśka #1411971 | 46.112.*.* 6 cze 2014 20:11

      do ochrona środowiska: 1.dla Twojej informacji sprawą wywozu eternitu zajmuję się GMINA. to dam składa się również podanie żeby wpisali Cię na listę oczekujących na wywóz eternitu. 2.co do gruzu, koźliny i stali- tym zajmuję się właściciel działki, to on odpowiada za to gdzie to zostawi 3.zamiast zwalać na kogoś winę lepiej zaznajomić się z procedurami zamiast wytykać "błędy" - bo jak zwykle jest: ktoś usłyszał, ktoś inny jeszcze przekręcił. 4. nie jestem po stronie Pana T. - co zrobił to zrobił, prawnie jest właścicielem działki, miał do tego niby prawo. 5. jeśli Wam cos nie pasuje to idźcie i osobiście dowiedźcie się jeśli macie jakieś wątpliwości, a nie wypisywać głupoty. bo jak to zwykle bywa - człowiek mądry w gębie, a jak przyjdzie co do czego to ucieka.

      Ocena komentarza: warty uwagi (30) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. Ochrona środowiska #1411384 | 83.28.*.* 6 cze 2014 08:23

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Ciekawa jestem czy zostały spełnione warunki zabezpieczenia materiałów rozbiórkowych, Eternitu gruzu koźliny stali czy starostwo wie że to wszystko zostało wrzucone do dołu na podwórku państwa Dobrosielskich. Referat ochrony środowiska w Starostwie Powiatowym w Żurominie natychmiast zająć a jeżeli nie to trzeba powiadomić Wojewódzkiego Inspektora ochrony środowiska i TVN o opieszałości Starostwa w Żurominie. Panie Redaktorze myślę że Pan tego nie zbagatelizuje i zamie się tym gdzie jest eternit i reszta domu.

      Pokaż wszystkie komentarze (57)