Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

Kościół - kurczak

2014-06-24 13:55:52 (ost. akt: 2014-06-24 13:58:13)

Podziel się:

Budowla, którą dzisiaj państwo podziwiają to kościół-kurczak. Po angielsku znana jest jako chicken church, a po indonezyjsku geraja burung (kościół-ptak), a rzadziej geraja ayam. Znajduje się bardzo blisko Borodubur, niecałe 4 km za zachód.

Nie jest to znana atrakcja turystyczna i mieliśmy ogromne problemy, żeby wreszcie tam trafić. I to nawet pomimo mojej biegłej znajomości indonezyjskiego (albo raczej podstawowej i ogromnego przekonania o własnej genialności)! Ludzie mieszkający w okolicy zazwyczaj odpowiadali, że owszem, znają takie miejsce, ale gdzie to jest…? To już trudno powiedzieć.
Udało nam się jednak budowlę znaleźć. Kurczak powitał nas w pełnej krasie. Jest ogromny, murowany, pomalowany i ma otwarty dziób.

Pytanie, jakie zadawaliśmy sobie my i które zadają sobie nasi znajomi z Yogyakarty oraz turyści, którzy na swoich blogach opisują tą niespotykaną budowlę brzmi: kto, do czorta, to zbudował? Dlaczego? I dlaczego nigdy nie zostało to skończone? Odpowiedzi niestety nikt nie zna.

Dwie wersje wydają się najbardziej prawdopodobne. Jedna, zasłyszana na miejscu, mówi o misjonarzach holenderskich, którzy zrealizowali ten dość ekscentryczny projekt, ale z braku wiernych w okolicy zmuszeni byli go porzucić przed ukończeniem. Holendrzy wynieśli się z Indonezji w 1945 roku, oznaczało by to więc, że budynek ma ponad 70 lat… Tłumaczyłoby to poniekąd, dlaczego mieszkańcy lokalnych wiosek nie mają pojęcia o jego pochodzeniu – pytani odpowiadają zawsze, że kościół stał tu za czasów ich ojców i dziadków, więc w lokalnej świadomości był czymś oczywistym i nikt nigdy nie pytał, skąd on się tam wziął. W tradycji jawajskiej historia nie gra zbyt dużej roli, jest mniej ważna od tradycji i wierzeń, dlatego trudno dziś uzyskać jakiekolwiek wiarygodne informacje.

Druga wersja mówi o konkretnym człowieku imieniem Daniel Alamsjah, który ożenił się z kobietą pochodzącą z pobliskiej wioski. Daniel pewnej nocy miał sen-objawienie, kiedy to Bóg kazał zbudować mu kościół w kształcie gołębia na wzgórzu. W miejscu tym miało dokonać się ostateczne zjednoczenie Chrześcijan z całego świata. Dość odważny plan jak na niewielki kościół w kształcie kurczaka, ale zobaczmy, jak historia Daniela potoczyła się dalej… Wizja ta wracała do niego przez wiele nocy. Pewnego dnia przyszły budowniczy wraz z żoną udali się w odwiedziny do teściowej. Daniel pchany nieznaną siłą zaczął wspinać się na wzgórze. Na szczycie długo modlił się i dostał z niebios odpowiedź na dwa pytania: Tak, to jest miejsce, do którego kierował go Bóg i Tak, Bóg pomoże mu zrealizować to nieprawdopodobne przedsięwzięcie. W 6 miesięcy udało mu się ponoć wykupić 2,5 hektara ziemi pod przyszłą inwestycję i w 1994 roku (pojawia się tu bardzo konkretna data!) rozpoczął budowę. W tym czasie Indonezja pogrążyła się w ogromnym kryzysie gospodarczym i doświadczyła hiperinflacji, która spowodowała, że Danielowi niespodziewanie szybko skończyły się przygotowane pieniądze, a nieliczni sponsorzy się wycofali. Kościół był ukończony w 70%, ale architekt-szaleniec nigdy nie stracił nadziei, że uda mu się ukończyć projekt.


Nieukończony kościół popada w ruinę i nie dba o niego nikt. Jak każde tego typu miejsce pełni niechlubną funkcję lokalnej meliny.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB