Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Stawiamy na młodzież

2014-07-17 10:48:25 (ost. akt: 2014-07-18 09:55:23)
Michał Osiecki i Tomasz Siemiątkowski

Michał Osiecki i Tomasz Siemiątkowski

Podziel się:

Wkra Żuromin utrzymała się w IV lidze. Przygotowania do rozgrywek 2014/2015 się rozpoczęły. I wydaje się, że wszystko jest dobrze, ale tak naprawdę dobrze nie jest. Konflikt na linii starzy piłkarze i trener Zbigniew Cytryniak rozrósł się do monstrualnych rozmiarów. Część piłkarzy z podstawowego składu odeszła do Bieżunia. Inni grać nie chcą. Mimo to Zarząd klubu problemów nie widzi. – Dla nas najważniejszy jest porządek i inwestycja w przyszłość – mówią zgodnie prezes Michał Osiecki i jego zastępca Tomasz Siemiątkowski.

Dziś prezentujemy wywiad z Zarządem, w najbliższym czasie porozmawiamy z trenerem, a być może z byłymi piłkarzami Wkry

W formie papierowej prezentowaliśmy fragment wywiadu (ze względu na objętość), tu mamy całość.

Z Michałem Osieckim i Tomaszem Siemiątkowskim rozmawiał Adam Ejnik


Adam Ejnik: Sezon 2013/2014 za nami. Proszę o krótkie podsumowanie

Michał Osiecki: Podstawowym założeniem na tę rundę było utrzymanie się w czwartoligowych rozgrywkach i to się udało.
Tomasz Siemiątkowski: Co prawda z dużym szczęściem, ale udało się. Sportowo, myślę, 12. miejsce nie było złe. Ostatecznie spadło 5 drużyn. Sportowo byliśmy bardzo blisko utrzymania, zabrakło kilku punktów. Bogu dziękować, że udało się to miejsce w czwartej lidze utrzymać.

MO: Naszym drugim podstawowym założeniem było rozbudowanie ilości zespołów młodzieżowych w klubie. Do tej pory mieliśmy 3 zespoły, a teraz jest ich 5. Powstały na nowe roczniki 2002,2004. Powstanie kolejny. W każdym z nich 30 młodych chłopców, trenują u nas również dziewczęta. Także to jest duży plus. Kolejną sprawą jest uregulowanie papierkowych formalności, zagłębienie się w sprawy finansowe, jak to wygląda od tej strony, w jakim momencie jest klub. Te sprawy też już prostujemy.

AE: Na zarządzanie klubem skaładają się trzy elementy: pierwszy zespół, który pełni funkcję reprezentacyjną. Po drugie, młodzieżowe zespoły, które są przyszłością klubu i po trzecie sprawy administracyjno-finansowe. Zacznijmy od najcięższego tematu - pierwszy zespół. Jak wam udało się utrzymać, skoro już ogłoszono spadek.
MO: Zarząd Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej na posiedzeniu 4 września ubiegłego roku podjął uchwałę w sprawie reorganizacji rozgrywek czwartej ligi. W latach 2014-2015 w dwóch grupach czwartej ligi miało być po 16 zespołów. W związku, z czym miało spadać aż tyle drużyn, po 7 z każdej grupy. Teraz 1 lipca na ostatnim przedwakacyjnym posiedzeniu MZPN postanowiono uchylić tę uchwałę z 4 września.

AE: Ale dlaczego? Ktoś wpłynął na takie decyzje?
MO- Ciężko powiedzieć, czy ktoś na nich wpływał. My walczyliśmy o pozostanie w tej lidze do końca. Myślę, że wielu zależało, aby pozostawić ligę w obecnym kształcie. Spadek do niższej klasy ligowej często wiąże się z rozpadem zespołu i trudną sytuacją na lata.
TS: Mogły zadecydować też koszty. Bo załóżmy, że byłaby jedna grupa. Nie wyobrażam sobie z Mazowsza Północnego gnać, gdzieś pod Radom.
MO: Wyjazd na mecz do Przysuchy, Wierzbicy czy Szydłowca to jest jakieś 300 km w jedną stronę.

AE: A sportowo, jak się sprawiła drużyna. Zapewne zakładaliście, że zdobędzie określoną ilość punktów. Czy te założenia zostały spełnione?
Mo: Zakładaliśmy kilka punktów więcej, ale z różnych przyczyn to się nam nie udało. Nasza kadra początkowo liczyła 20 osób, kończyliśmy w 14. Przy tych problemach, które mieliśmy w ciągu rundy, należy się cieszyć, że zajęliśmy 12. miejsce. Które ostatecznie dało nam utrzymanie.
TS: Trzeba cieszyć się, że chłopaki zdobyli dużo punktów jesienią. Jak to się im udało, to jest ich słodka tajemnica. Ale jak się zaczyna przygotowania do sezonu nie od 14 czy 10 stycznia, a 25 lutego, to trzeba zdać sobie sprawę, że byliśmy bez okresu przygotowawczego. Dlatego tych punktów jest tyle. Wiadomo, że potem przekłada się to na organizacje i inne rzeczy. Chłopaki ruszyli z marszu, praktycznie bez okresu przygotowawczego. Studentów Jest sporo, chłopaki nie zawsze mają możliwość być cały tydzień w treningu. Można było pokusić się o kilka punktów więcej, były takie mecze, że strata punktów wręcz boli.
MO: Ale to jest sport. W jednym straciliśmy, a w innych nam może je oddano. Tak jak w Sochaczewie czy w Raciążu. Nikt nie liczył na punkty, a zdobyliśmy aż trzy. W meczach ze Skórcem i Płockiem należały nam się komplet oczek, a zdobyliśmy tylko jeden punkt.

AE: Z zewnątrz wyglądało to jak sinusoida. Najpierw źle, los drużyny wisiał na włosku, nie było wiadomo czy Wkra wystartuje, ale okazało się, że wystartowała . Potem dobrze, nagle zrobiła się bardzo szeroka kadra, treningi, początkowe mecze też nieźle wychodziły. Później znów źle, bo zaczęły się jakieś konflikty wewnętrzne. Co tam się wydarzyło?
MO: Gdybyśmy my, nowy zarząd, tego 25 lutego nie podjęli misji ratowania klubu, to tej rozmowy by nie było. Klub by na pewno nie ruszył. To trzeba powiedzieć jasno. Mieliśmy spore problemy, żeby w ciągu trzech tygodni załatwić tyle spraw, które zazwyczaj załatwia się 2 miesiące
TS: Nie ma co się oszukiwać, większość chłopaków się uczy, zawodnicy nie mają możliwości dojeżdżać, np. z Gdańska, z Warszawy. Wiadomo, że praca i szkoła są najważniejsze, ale niektórym się wydawało, że klub będzie ich źródłem utrzymania. To się skończyło i już nie ma takiej sytuacji. Ale z drugiej strony nie chcemy, aby gra w zespole ograniczała do uczestnictwa tylko w jednych zajęciach. A tak było niestety. Przyjeżdżali zawodnicy w piątek i grali.
MO: Daliśmy wszystkim szansę, każdy rozmawiał z nami, a później z trenerem. Wszystko zostało podkreślone grubą kreską. Poszło w zapomnienie. Wszystkie incydenty, to jak się niektórzy prowadzili. To mała miejscowość, więc wszyscy się znamy. Nowy zarząd - nowa karta. Każdy się zadeklarował, że chce grać i że będzie szanował regulamin, który wspólnie z trenerem stworzyli.

AE: Kadra uszczupliła się o te 6 osób, bo piłkarze łamali regulamin?

TS: Są to różne sprawy klubowe, o których nie chciałbym mówić. Niektórzy wybrali pracę i to wszystko spowodowało taki, a nie inny efekt. Poświęcili się na rzecz zarobków. Wiele jest spraw wewnątrzklubowych, o których nie chcę mówić.
MO: Wielu zawodników poświęciło się pracy, nauce.

AE: Dziwi was to? Chcecie, żeby klub funkcjonował profesjonalnie, a wiadomo, że to jest hobby.
TS: Wiemy, że to hobby. Przy takim tam stypendium symbolicznym.

AE: Ile wynosi stypendium?
TS: Nie chcielibyśmy zdradzać takich informacji.

AE: Możecie. Są to pieniądze miasta.
MO: Nie tylko. W skład budżetu klubu wchodzą także pieniądze prywatnych sponsorów. Zapraszam na walne zebranie sprawozdawcze, tam zostaną poruszone wszelkie tematy finansowe. Zostaną przedstawione sprawozdania z naszej rocznej pracy, wszystko podsumujemy. Przedstawimy, na co ile wydaliśmy.
TS: Stypendia są takie, na jakie nas stać.

AE: Na czym ma polegać profesjonalizm w tym klubie?

MO- Ma polegać na tym, że każdy oddaje z siebie tyle, ile może. My oddajemy naprawdę dużo. Przez te kilka miesięcy zrobiliśmy dla klubu sporo, a zrobimy jeszcze więcej.

AE I tego samego wymagacie od piłkarzy?
MO Od piłkarzy wymagamy też szczerego podejścia do sprawy. Nie sztuką jest obiecywać dużo, a potem się z tego nie wywiązywać. Każdy zawodnik zaakceptował nasze warunki. My się ze wszystkiego wywiązaliśmy, a z drugiej strony - nie wszyscy.
TS Nie może być tak że wypruwasz flaki z siebie, a ktoś cię nie szanuje albo chciałby nie wiadomo ile, a Ty nie możesz mu tego zapewnić.
TS Byli u nas zawodnicy z Mławy. Myśleliśmy, że dadzą z siebie więcej, że ich forma będzie wyższa.

AE Czyli ten zaciąg z Mławy się nie sprawdził? Więcej od nich wymagaliście?
TS- Nie tyle wymagaliśmy, ale spodziewaliśmy się więcej. Należy się cieszyć z tego, że w tej lidze jesteśmy. Byliśmy nawet przygotowani na to, że zawodnicy przestaną przychodzić na treningi. Mamy tych pieniążków tyle, ile mamy. Klub funkcjonuje na tyle dobrze, że jest to pod kontrolą. Wszystkie pieniądze są starannie oglądane.

AE: Ooo, mamy we Wkrze jakąś „grupa złych”. Padną tu może jakiś nazwiska?

TS- Nie można tego nazwać grupa złych. Ci, którzy nie chcą grać, to w klubie nie grają i grać nie będą.
MO- Nie wiem czy, można ich nazwać grupą złych.

AE Niezdyscyplinowanych, łamiących zasady…
MO: Ci, którzy nie chcą grać już w tym klubie, nie będą grać w najbliższym sezonie. Nie ma tematu i nie było tematu „klubu złych”.
TS: Nie chcemy wywlekać żadnych brudów. Co niektórzy odeszli, my wiemy dlaczego, nie chcemy tego kopać ani rozszerzać na prasę.
MO Na siłę nikogo nie będziemy trzymali. Nie mamy nawet takiego prawa.

AE: A z drugiej strony, czy można wyróżnić kogoś sportowo?
MO- Na pewno naszych juniorów. Dawid Sokołowski i Bartek Laskowski. Zrobili duży postęp. Ostro trenują i są efekty. Na początku wchodzili z ławki, a później stali się zawodnikami 1. drużyny.
TS Nie jest tajemnicą, że dobrą atmosferą w sporcie robi wynik. A tego w pewnym momencie zabrakło i się wszystko posypało, do tego doszły studia i praca. Dlatego w pewnym momencie postawiliśmy na porządnego trenera z Płocka. Postawiliśmy na jakość, na doświadczenie i nie każdy to przełknął. Postawił na ludzi, którzy trenują, a to nie było lubiane, stąd się zaczęły problemy

AE: Wiadomo już, że postawiliście na tego trenera w następnym sezonie. Czyli jesteście zadowoleni?
TS Uważam, że zrobiliśmy dobry krok, stawiając na doświadczonego, sprawdzonego trenera. Na naszym rynku trenerskim nie ma tylu fachowców, żeby przebierać jak w ulęgałkach. W grę wchodził Paweł Taranowski i Zbigniew Cytryniak. Daliśmy mu szansę pracy w następnym sezonie.

AE Profesjonalizm profesjonalizmem, ale obraz trenera składa się z różnych czynników i jednym z nich jest relacja z zawodnikami. Z wieloma zawodnikami tej relacji zabrakło. Dochodzą mnie głosy, że piłkarze z Cytryniakiem pracować nie chcą. Czy wy jako zarząd widzieliście ten problem? Czy w jakiś sposób reagowaliście?
MO- Kończyliśmy tę ligę w 14 i z tego grona może jeden zawodnik zwrócił uwagę na taki problem. Przede wszystkim powiedzieli, że ktoś ich wyrzucił z szatni, co nie jest prawdą. Bo trener nikogo z szatni nie wyrzucał. Być może jakieś błędy popełniał i będziemy o tym rozmawiać. Bo zawodnicy to żywi ludzie i każdy z nich jest inny. Nie można mu zarzucić jednego, że nie dba. Wszystko było perfekcyjnie przygotowane, ale pewne zasady musiał wprowadzać. Dbał o przygotowanie każdego treningu. Był zaangażowany w swoją pracę. Zawodnicy z trenerem coś ustalali. Najpierw się zgodzili, a potem zaczęli łamać te zasady. Na to trener musiał zareagować. Stosował regulaminowe kary i to się nie zawsze podobało. Zapytasz młodzieży, to będą mieli zupełnie inne zdanie. Będą cenili trenera, bo wprowadził zasadę, której przestrzegał: kto trenuje, ten gra. Najstarsi zawodnicy są najbardziej roszczeniowi. Nie oszukujmy się, chcą innych pieniędzy, do których byli przyzwyczajeni. Tych pieniędzy nie ma. Przecież o wiele łatwiej by było nam pracować, gdyby każdy z nich miał 1000 zł czy 1500

AE: Jakie punkty regulaminu były najczęściej łamane?
TS Głównie zajęcia, na których deklarowali się być częściej. A jeśli ktoś nie trenował cały tydzień, to nie grał w meczu. Facet, który deklarował się być przynajmniej 3 razy, a przychodzi raz, lub nie ma go 3 czy 4 tygodnie, jest obrażony, że nie jedzie na mecz. Tak być nie może. Na co jest obrażony? Nie było cię 3 tygodnie, a teraz się obrażasz. Możesz być piłkarsko lepszy, ale grać powinien ten, kto trenuje. Nie można mieć pretensji do trenera, że nie bierze na mecz kogoś, kto nie był prawie miesiąc na treningu. Często tym czynnikiem nieobecności była praca. Gdyby była taka sytuacja, że ktoś jest w treningu i trener go ignoruje, to byśmy my jako zarząd reagowali.
MO: Poza tym, to trener odpowiada za wyniki pierwszego zespołu i my nie możemy zbyt mocno ingerować w jego decyzje.

AE Ale z drugiej strony zawodnik może czuć się rozgoryczony, bo daje z siebie wszystko. Jeśli nie może przyjść na trening, to chociaż znajdzie czas, żeby jechać na mecz. Gdyby klub mu dawał pieniądze, to by do pracy nie musiał chodzić. Klub mu nie płaci, więc najpierw jest praca i klub powinien to zrozumieć.
TS Wybieramy mniejsze zło. To teraz mamy zrobić tak, że wszyscy przyjadą z rozpiskami w piątek, przyjdą „pokopać” sobie i w sobotę mają grać mecz? Stawiamy na to, żeby doczekać się młodzieży. Zaniedbania były, że nie ma ciągłości rocznikowej, w związku z czym parę lat będzie nam trudno to załatać.

AE: Chcecie, aby grali u was głównie 18- Latkowie? 18 - latek przyjdzie na trening, bo on się tutaj uczy, potem jeśli pójdzie na studia lub do pracy, już grać nie będzie.
TS- Kiedyś piłkarzy zabierało wojsko teraz praca i studia. Ale tych 18- Latków teraz też tak nie ma poprzez różne zaniedbania. Nie mamy roczników, które miałyby wskoczyć do składu.
Jeśli chodzi o dorosłych. Wiadomo, że nie wszyscy będą na wszystkich treningach. My chcieliśmy pomóc również tym osobom, które nie pracują lub nie pracowały zawodowo. Jednak tego nie wszyscy chcieli. My też mamy swoje życie, ale poświęcamy się dla klubu. Gdy szukano osób do zarządu, nie było tylu chętnych, a teraz każdy krytycznie się wypowiada.

AE: Kadra jest teraz bardzo szczupła. Z tego, co wiem, część zawodników już nie będzie grała.
MO- czekamy do poniedziałku. Na to co wydarzy się na pierwszym treningu i w kolejnych dniach.

AE A ja już wiem.

MO No, przecieki są. Kilku zawodników zagra w Bieżuniu
TS To jest przykre dla nas, że tak jest. Według mnie miasto powiatowe powinno mieć drużynę opierającą się na najlepszych graczach lokalnych – Kuczbork, Bieżuń i inne miejscowości. My z kolei uzupełnialibyśmy składy tych klubów swoimi zawodnikami. Do takiego modelu chcielibyśmy się zbliżyć. Niestety, pieniądz rządzi światem i jest jak jest.

AE: Jednak Bieżuń to też ambitne miasto i na pewno będzie trudno pogodzić się im z czymś takim, żeby dawali swoich najlepszych zawodników.
MO- Taki model byłby najlepszy. Coś na wzór rywalizacji. Ale na razie tego modelu nie będzie, nie ma na to szans po prostu. Dla mnie zawodnik, który gra w 4 lidze, dostaje za to określona kwotę pieniędzy, powinien szukać drogi rozwoju i awansu sportowego, a nie odwrotnie. Szukać sobie innego klubu chociażby w 4 lidze czy 3 powiedzmy Start Działdowo, Motor Lubowa, Sparta Brodnica.

AE: A jeśli zabraknie zawodników, to co wtedy?
TS- Jesteśmy po kilku rozmowach, szukamy lokalnych chłopaków, którzy również wcześniej nie mieli większych szans przebicia. Takich, którzy otarli się o nasz klub. Takie osoby, które kiedyś zostały zaniedbane, odstrzelone. Rozmawiamy również z zawodnikami z innych klubów, którzy mogliby nas wzmocnić.
MO: I to byłoby dla nas piękną sprawą, gdyby się udało. Czekamy, co wydarzy się szatni w poniedziałek. Jeśli grupa będzie mocno uszczuplona, to trzeba będzie zagiąć rękawy.

AE: Macie karty swoich zawodników. Czy będziecie robić przeszkody, jeśli będą chcieli przejść do, np. Wkry Bieżuń?
MO- Z niewolnika nie ma pracownika. Jeśli gość ma 23 lata jest stosowny przepis na to i wpłynie za niego opłata, to nic nie możemy zrobić. Nie możemy na siłę trzymać zawodnika.

AE: Wracając do trenera. Widzę dwa typy osobowości: ten poprzedni trener Sochacki , który być może nie był profesjonalistą na boisku treningowym, ale miał bardzo dobry kontakt z drużyną i był jej motywatorem. A później ten, który chce egzekwować profesjonalizm, a tych wyników nie miał chyba za dobrych.
TS- Po prostu był ich dobrym kolegą i nie wymagał tyle, ile powinien. Faworyzował starszych zawodników, a przez to nie było między nim, a zawodnikami żadnych sporów.
MO Młodzi zawodnicy wiedzieli, że u Sochackiego by nie zagrali. To jest sprawiedliwe, jak zawodnik zostawia zdrowie na treningach i jest pomijany przy ustalaniu składu?

AE: Mówiliście coś o Mławie. Myślicie o wzmocnieniach z zewnątrz, czy raczej myślicie o modelu drużyny, której zawodnicy będą pochodzić stąd?
MO Chcemy dążyć do tego modelu, aby zawodnicy byli stąd. Tylko ten model nie jest do końca realny. Będziemy zmuszeni do tego, aby wzmocnić się zawodnikami z zewnątrz. Bo dzisiaj po prostu nie mamy kompletu zawodników tutejszych, którzy mogliby nas reprezentować w IV lidze. Ale taki model, gdzie wszyscy będą tutejsi nam odpowiada i będziemy do niego dążyć.

AE: Ile osób przyjdzie z zewnątrz. Macie jakąś granicę, co do ilości?

Mo: W zależności od potrzeb.
TS: Czas pokaże. Wszystko wiąże się z dodatkowymi kosztami.
MO jeszcze z nikim nic nie podpisaliśmy
TS Z tego powodu, że młode roczniki zostały zaniedbane, teraz musimy szukać zawodników z zewnątrz. A wiadomo, że wzmocnienia z zewnątrz kosztują. Trzeba również pamiętać, że stwarzanie takiej sytuacji, w której jedni dostają większe pieniądze, a inni mniejsze, może stwarzać konflikt.
MO. Chcemy stworzyć zdrowy klub i nie możemy pozwolić sobie na finansowe nadużycia. Chcemy, aby zawodnicy byli dobrze wyszkoleni i profesjonalni. Żeby na boisko wychodzili w kompletnych dresach i dobrze grali. Nie może być tak, że jadą w zdekompletowanych dresach, jeden ma bluzę, drugi spodnie, a kolejny nie ma nic.
TS: Nie możemy pozwolić sobie na to, że zawodnicy nie będą trenować, że nie będą jeździć na mecze, wreszcie, że krzyczą z trybun jakieś hasła pod naszym adresem. A wypowiedzi: lepszy pijany, ale żeby wygrywał w ogóle do mnie nie przemawiają. My z tej fikcji uciekamy. Nawet kosztem IV ligi.

AE: Macie drużynę, trenera, określoną wizję drużyny. Jakieś cele na przyszły rok?
- Jeśli dojdziemy do porozumienia ze wszystkimi zawodnikami – miejscowymi, a także ewentualnymi wzmocnieniami będziemy mieli gotową kadrę na nowy sezon będziemy mogli mówić o celach. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli będziemy celować w środek tabeli.

AE: Na pewno czytelników interesują grupy młodzieżowe. Powiedzcie coś o nich.

MO Są przyszłością klubu. Jeśli będziemy mieli dużo młodzieży grającej w klubie, identyfikującej się z nim, takich którzy chcą się rozwijać i iść drogą kariery będziemy dumni. Popatrz na Łukasza Teodorczyka, który jest z nami w bardzo dobrym kontakcie. Na jego przykładzie bardzo dobrze widać, że można się wybić z tego Żuromina i pewnie wielu chłopaków chce być Messim, Lewandowskim, ale też Teodorczykiem. Gdzieś z tego klubu wybił się Karol Podliński, który gra teraz w warszawskich klubach.
TS W szkółce Wkry Żuromin jest około 60 graczy.
MO Były trzy roczniki: 97,98, i 2000. Było około 50 dzieciaków w tych 3 rocznikach. Teraz wszystkich graczy, licząc seniorów, jest około 130 - 150. Rocznik 97 zostanie włączony do seniorów, a powstanie 2006 i młodsi.

AE: Są jacyś wybijający się zawodnicy w roczniku 97?

MO - Laskowski i Sokołowski już od pół roku są w pierwszym zespole, a nawet w pierwszej jedenastce. Pozostali to Paweł Woźniak, który ostatnio debiutował w meczu z Ostrovią Ostrów Mazowiecką, jest Dawid Zieliński, Czarek Teodorczyk i kilku innych, którzy jeśli tylko będą w treningu będziemy mieli z nich pożytek.
TS Tych chłopców blokowała trochę ta dawna szatnia. Oni się zniechęcili.

AE: Grupy drużynowe opierały się na 2 trenerach. To był właśnie Wojciech Błaszkiewicz i Robert Piotrowski. Jeden z nich już odchodzi.
MO: Nie jest to tajemnicą. Skończyła mu się umowa 30 czerwca i postanowił już nie wiązać przyszłości z naszym klubem. Dostał ofertę z Bieżunia.

AE: To był trener, który trenował już Wkrę i obie drużyny oraz inne spoza powiatu. Zapewne jego ambicje wykraczały poza trenowanie juniorów.
MO- chce się rozwijać to zrozumiale. Szanujemy to. Jesteśmy nadal w dobrych kontaktach z trenerem Piotrowskim. Rozstaliśmy się w zgodzie. Podaliśmy sobie ręce. Nie zamykamy możliwości współpracy.
AE: Uzupełnicie jakoś tę lukę? Macie już pomysły?

Mo: Aktualnie w naszym klubie młodzieżą opiekują się trenerzy Wojciech Błaszkiewicz oraz młodzi szkoleniowcy Paweł Usakowski i Bartłomiej Nowacki.
TS: Chłopaki są świeżo po kursach, więc nafaszerowani są wiedzą.
MO: Rocznik po Robercie Piotrowskim przejmie Wojtek Błaszkiewicz. Rozmawiamy również z dwoma innymi trenerami, którzy wypełnią nam pustkę. Dominik Stopczyński obejmie jedną z pozostałych grup – 1998. Pozostanie nam jeden wakat na rocznik 2006, który zostanie powołany. Już niebawem rozpoczniemy nabór. Musimy trenerów poszukiwać spośród byłych lub obecnych zawodników.

AE: Czyli młodzieżówka na plus. Sprawy finansowe również wydają się być na plusie. Stabilizacja finansowa? Powiedzcie jak to wygląda z waszej strony. Co przejęliście, jak wygląda teraz sytuacja finansowa. Może warto powiedzieć coś o sponsorach. Jak układa się współpraca z miastem?
MO- Należy zacząć od współpracy z miastem. Jest to nasz sponsor strategiczny,
TS Bez niego nie mamy nic – nie mamy klubu.
MO Współpraca z burmistrzem układa się nam naprawdę bardzo dobrze. Grzechem byłoby narzekanie. Wszystko jest na czas.
MO: Jak już wcześniej wspomniano pozyskaliśmy trochę sponsorów. Najłatwiej jest ich pozyskać dla dzieci. Seniorzy maja po 3 komplety strojów, o młodych tez trzeba zadbać. Zawodnicy są naszą wizytówką, więc fajnie, jeśli prezentują się w ładnych strojach. Co do zawodników, to my potrzebujemy deklaracji.
TS Wcześniej ktoś podpisywał i nie przychodził, teraz trochę się zmieniło i jeśli coś zostanie podpisane, to trzeba tego przestrzegać. Najprostsze rzeczy w klubie zostały zaniedbane.
MO Nie było kartotek sprzętów.
TS : Nie było kartotek sprzętu, dlatego teraz trudno wyegzekwować zdanie tego sprzętu. Z tego tytułu mamy braki sprzętowe.
TS Jest nowa księgowa, z której jesteśmy bardzo zadowoleni.
MO Mieliśmy pewne zobowiązania w stosunku do Ciechanowskiego Związku Piłki Nożnej i Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. Była to kwota rzędu 6 tys. zł. Na tę chwilę wszystko jest spłacone, jesteśmy na zero.
TS. Mamy wspaniałych sponsorów, którzy co miesiąc nas wspierają. Sponsorzy nas systematycznie zasilają. I to dzięki nim możemy kupić sprzęt sportowy dla dzieci. Podpisaną również umowę z przewoźnikiem, który nas wspiera na każdym kroku, otoczył nas opieką wyjazdową. To fajna pomoc. Teraz nawet po każdym meczu jest posiłek we wszystkich grupach piłkarskich, kiedyś tego nie było.
MO: Znakomicie wspiera nas także sponsor techniczny firma R-Gol, z którym podpisaliśmy roczną umowę. Współpraca układa nam się znakomicie.

AE: Gdyby wszystko dobrze funkcjonowało, to w miasteczku takim jak Żuromin, z tym co macie i możecie mieć. Na co nas stać? Na którą ligę?

MO Skupiamy się nad pracą, która pozwoli nam normalnie funkcjonować w czwartoligowych rozgrywkach, nie zaniedbując grup młodzieżowych. To jest bardzo ważne. Bez żadnych spektakularnych wzlotów i miarę możliwości na ile pozwala nam budżet staramy się profesjonalnie prowadzić ten klub. Stawiamy na swoich zawodników z Żuromina i okolic. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy zawodnicy nie chcą pozostać w klubie. Aby walczyć o dobre miejsce w rozgrywkach czwartej ligi będziemy zmuszeni zasilić klub kilkoma zawodnikami z zewnątrz. 4 liga jest tym, na co nas stać.

Komentarze (30) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. najlepsi w powiecie? #1450525 | 46.186.*.* 31 lip 2014 00:32

    jak sparing z Borutą?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Turysta #1449960 | 31.61.*.* 30 lip 2014 13:02

      Patrząc obiektywnie to chłopakom należą się brawa za to, że podjęli się ratowania tego klubu. To miłe. Ale z drugiej strony irytujące jest to jak to robią i co mówią. Panowie zejdźcie na ziemie. Jesteście zarządem klubu, który nawet nie jest najlepszym klubem powiatu (liga w której gra dana drużyna nie zawsze odzwierciedla umiejętności, poza tym mieliście grać w LO) . Jesteście zarządem dlatego, że nikt inny nie chciał tej funkcji. A pan Michał jest prezesem również dlatego, że nikt inny nie chciał. Panie Michale wiem, że słowo prezes brzmi dostojnie, ale w tym przypadku to nadużywanie tego tytułu. Jesteś zwykłym zarządcą Wkry, więc pora zejść na ziemię. Wkra to nie jest czołówka nawet polskiej ligi. Zwykły klub z dolnych lig. Więc usuńcie piórka w które obrośliście i pracujcie dalej. Bo pomysły na pewno są godne uwagi.

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. he he #1448751 | 109.243.*.* 28 lip 2014 19:58

      Do fryzjera ich i włosy na żel na koguta, to podstawa,samochody tez muszą jakies mieć.To podstawa piłki,wygrają z Grenlandią na spoko, gorzej z kelnerami.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. house #1445469 | 83.31.*.* 23 lip 2014 14:57

      Super o to chodzi inwestować w młodych! Ale bez przesady! naściągali dzieciaków którzy jak na razie nic nie zwojują. Wystarczy iść na Ligę Zakładową i pierwszego lepszego wziąć a zobaczycie że dwa razy lepszy niż te dzieci. Sokołowski Laskowski no oni mają potencjał i brawo dla nich,a reszta? Trener który każe wybierać praca albo treningi? Niech się opamięta! To liga amatorska i przychodzą tu grać dla przyjemności. Ściąganie trenera bo pracował w Wiśle. no super polska piłka właśnie tak działa ocenia po pozorach i potem wychodzi jedne wielkie śmietnisko

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    4. Kibic #1443916 | 178.42.*.* 21 lip 2014 14:32

      Bardzo dobrze nalezy oczyscic klub z tych ktorzy tylko w barach siedza i grac chca za podatnika pieniadze nie chce swoich podatkow przeznaczac na klub w ktorym tylko sa imprezy pijackie i zawodnikow ktorzy nie maja ambicji

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (30)