Poniedziałek, 5 grudnia 2016. Imieniny Kryspiny, Norberta, Sabiny

Kolejką w przeszłość

2014-08-04 15:30:00 (ost. akt: 2014-08-04 15:34:01)

Podziel się:

Rok 1916. Trwa pierwsza wojna światowa. Niemcy rozpoczynają budowę kolejki wąskotorowej, która ma połączyć Zieluń z Sierpcem oraz Sierpc z Nasielskiem. Żuromin jest w tym czasie gminą należącą do powiatu sierpeckiego w okręgu płockim. Prace budowlane zostają przerwane tuż przed zakończeniem wojny, po czym następuje natychmiastowa rozbiórka torowiska.

Tadeusz Manista
tadek.manista@op.pl

Gospodarka rabunkowa

Kolejką transportowano zrabowane przez Niemców drewno pochodzące z miejscowych lasów, szczególnie z rejonu Żuromina. Było ono wywożone do Zielunia, a stamtąd do Lidzbarka. Trudno jest dziś oszacować, jak bardzo uszczuplił się drzewostan. Przeglądając mapy Guberni Płockiej sprzed I w. ś. można dojść do wniosku, że okupant poczynił znaczne spustoszenie. Wśród pozyskiwanego drewna przeważała sosna. Wywożone drewno trafiało najczęściej do Prus. Kolejką tą przewożono również pocztę. Brak natomiast wiadomości na temat transportu produktów rolnych. Jest możliwe, że taki się odbywał, gdyż tereny, przez które przebiegała kolejka należały, do typowo rolniczych.
Budowa
Do budowy nasypów użyto takich materiałów jak żwir, piasek, kamienie, ziemia i darń. Pozyskiwane były z miejscowych żwirowni. Odcinek przebiegający w pobliżu Żuromina budowano z urobku pochodzącego z pobliskiego „Orłowa” pod Poniatowem. Wiele trudności nastręczał fakt, że transport budulca odbywał się w terenie podmokłym, co wymagało dodatkowo budowy grobli.
Kim byli budowniczowie kolejki? Dzisiaj możemy więcej powiedzieć o robotnikach pracujących przy budowie torowisk. Byli to m. in. jeńcy wojenni różnych narodowości (znajdowali się wśród nich m. in. Anglicy, Francuzi, Belgowie). Posiłki spożywali wprost na nasypach, o czym świadczą ślady ognisk oraz przedmioty (np. noże) pozostawione obok nich. Nie brakowało też okolicznych robotników, którzy przymuszani byli do wykonywania wyznaczonych robót.
Trasa

Począwszy od północnego krańca wsi Franciszkowo, torowisko biegło po linii prostej w kierunku Żuromina i dalej na północ w kierunku Białego Dworu, Lubowidza, Zielunia. Niestety, zabudowa miejska oraz orka polna sprawiły, że większość nasypów zniknęła. Od Franciszkowa do Bieżunia nasyp miał biec równolegle do drogi. Ten obraz jest jednak zaburzony. Występuje bowiem fragment wału, który nie biegnie równolegle, lecz pod pewnym kątem w stosunku do drogi.
Krótki był żywot kolejki, gdyż pod koniec wojny, w 1918 r. torowisko zostało zdemontowane. Chociaż szyny i podkłady zniknęły, to jednak ślad po niej nie zaginął. W pamięci potomnych pozostały pewne informacje, niekiedy sprzeczne, niepełne. Istnieją też czytelne ślady jej przebiegu w terenie.
Poszukiwania

Kiedy kilkanaście lat temu dokonywałem poszukiwania nasypów, odnalazłem na południowych obrzeżach Żuromina interesujące ukształtowanie terenu. Dawało ono podstawy do przypuszczeń, że mogło to być miejsce służące do załadunku towarów. Obecnie już nie istnieje, gdyż zostało zniwelowane w trakcie prac przy budowie obwodnicy.

W trakcie poszukiwań materiałów źródłowych okazało się, że jest ich niewiele. Pojawiły się za to dwie nowe informacje. Pierwsza dotyczy lokalizacji nasypu niedaleko Lubowidza, druga natomiast w pobliżu Chamska. Pozytywne zweryfikowanie w terenie drugiej informacji potwierdziłoby przekaz o istnieniu połączenia kolejką pomiędzy Żurominem a Sierpcem. Po wielu miesiącach poszukiwań udało mi się natrafić na informację mieszkańca Chamska p. Tadeusza Jasińskiego. Pozytywnie zweryfikował moje przypuszczenia, co do przebiegu trasy kolejki obok Chamska i jednocześnie obalił tezę, że biegła aż do Sierpca. Jej końcowym biegiem był Bieżuń, a ściślej most na rz. Wkrze. To do tego miejsca dotarli budowniczowie w 1917 roku. Prace budowlane zostały przerwane ze względu na zbliżający się koniec wojny. Tak więc odcinek Żuromin - Sierpc nie został ukończony, a co więcej, zaczęła sie rozbiórka torów. Właściciele terenów, przez które przebiegały nasypy, mieli prawo zagospodarować podkłady kolejowe według własnego uznania.

Podróż sentymentalna

Biały Dwór. Spotkamy tu zachowane w doskonałym stanie fragmenty nasypów. Stojąc na nich, uświadamiamy sobie ogrom pracy włożonej w ich powstanie. W pamięci żyjących mieszkańców ta kolej ma swoje miejsce. Przekazują sobie z pokolenia na pokolenie informacje o wydarzeniach i ludziach sprzed wieku. Niedaleko dworu zatrzymywał się skład kolejki dla uzupełnienia wody w parowozie. Trzeba było nosić ją wiadrami, gdyż studnia oddalona była kilkanaście metrów od miejsca postoju. Dzieci z okolicznych wsi urządzały zabawy na torach, które polegały na jeździe wózkami na szynach. Zdarzało się czasami tak, że skład kolejki jechał kilka kilometrów za takim wózkiem z dziećmi, aby mogły one w określonym miejscu wysiąść i zdjąć go z szyn. Jak widać czas miał inny wymiar niż obecnie.

Im więcej zagadek zostaje rozwiązanych, tym więcej pytań i wątpliwości się pojawia. Bardzo niejasno rysuje się sprawa przebiegu kolejki przez Lubowidz. Jedno jest pewne – zachował się fragment nasypu dobrze widoczny w terenie. Stałym punktem postoju, był tartak w Zieluniu. To tutaj trafiało przewożone drewno. Gotowe produkty wywożono z tego tartaku do Prus.

Spojrzeniem moim

Podsumowując, zadajmy sobie ważne pytanie: czy Żuromin miał większą szansę rozwoju gdyby kolej zachowała się? Z pewnością tak, gdyż jednym z czynników kształtujących rozwój było posiadanie komunikacji kolejowej. Trasa Sierpc - Nasielsk została przebudowana w 1924 r. na normalno - torową. Po trasie Żuromin - Zieluń pozostały jedynie ślady. O funkcjonowaniu kolejki mogą świadczyć przedmioty zagubione przez jej użytkowników na trasie Bieżuń – Zieluń. W czasie poszukiwań natrafiłem na informację mówiącą o tym, jakoby od strony południowej torowisko mieli rozbierać Rosjanie, a od północnej Niemcy. Ile w tym prawdy – nie wiem.

Próbując rozwikłać sieć połączeń kolejki wąskotorowej, wybrałem się kilka lat temu do Wierzchowni. Wraz z moim przewodnikiem udałem się do leśnej głuszy, pośród której stał niegdyś jego rodzinny dom. Ówczesna władza przesiedliła całą rodzinę do innego lokum, a dom został zamieniony na stację kolejki wąskotorowej. Z jego relacji wynikało, że kolejka kursowała do Lubowidza, a w przeciwnym kierunku do Górzna. Pokazywał ślady i pozostałości po torowisku.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB