Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

Piłka nożna. Lech rozgromił osłabioną Wkrę

2014-08-10 12:00:00 (ost. akt: 2014-08-08 15:04:12)

Podziel się:

Lekcji futbolu udzielili piłkarze Lecha Rypin złożonej z młodych, niedoświadczonych zawodników Wkrze Żuromin. Z różnych powodów zespól Wkry pozbawiony był tego dnia Tomasza Kamińskiego, Bartosza Narewskiego, Michała Olszewskiego czy Dominika Stopczyńskiego.

Redakcja
Redakcja@kurierzurominski.pl

Aż dwie klasy lepszym zespołem był faworyt rozgrywek o mistrzostwo IV ligi kujawsko-pomorskiej Lech Rypin. Podopieczni Macieja Grzybowskiego przez całe spotkanie byli stroną dominującą i zasłużenie wysoko pokonali zespół Zbigniewa Cytryniaka. Zespół, który ani przez chwilę nie przypominał tego, który już za dwa tygodnie będzie mierzył się z Mińsku Mazowieckim o ligowe punkty.

Eksperymentalny skład
Do Rypina Wkra Żuromin pojechała bardzo osłabiona. W kadrze na to spotkanie zabrakło z różnych przyczyn Tomasza Kamińskiego, Bartosza Narewskiego, Michała Olszewskiego, Dominika Stopczyńskiego, pozyskanego w szeregi Wkry bramkarza Marka Koczota czy awizowanych na to spotkanie dwóch zawodników testowanych Kamila Urbańskiego i Przemysława Roszkowskiego, którzy ostatecznie nie zagrają w klubie z Żuromina. Ci dwaj ostatni wybrali reprezentowanie barw Motora Lubawa.

Atak od pierwszych minut
Rozpoczynający rozgrywki ligowe już w najbliższy weekend gracze Lecha Rypin od samego początku nadawali ton boiskowym wydarzeniom. Atakom gospodarzy przewodził Piotr Paczkowski, który był bardzo aktywny i niezwykle skuteczny. To on w pierwszej połowie zdobył dwie z pięciu bramek. Pozostałe trafienia były autorstwa Lisickiego (dwa gole) oraz Rybki, który to najwyżej wyskoczył w polu karnym po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego. Wkra Żuromin tylko raz zagroziła bramce gospodarzy, kiedy to Karol Podliński zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem. Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Dziurawa defensywa Wkry popełniała błędy, gospodarze nadal wykorzystywali nadarzające się okazje i podwyższali wynik meczu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:1, a autorem honorowego trafienia był Melchinkiewicz, który wykorzystał sytuację sam na sam.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB