Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

Żuromin 1915

2014-09-02 14:51:23 (ost. akt: 2014-09-02 15:16:15)

Podziel się:

Dziś dla Państwa niespodzianka. Fotografia poniższa po raz ostatni prezentowana była 99 lat temu na łamach niemieckiego periodyku. Jej publikacja w Kurierze Żuromińskim to wynik moich historycznych poszukiwań. Mam nadzieję, że zdjęcie stanie się nie mniej sławne niż te przedstawiające pędzone przez środek miasta krowy. Na zdjęciu widzimy przekrój żuromińskiej społeczności. Starszych i młodszych, kobiety i mężczyzn, wreszcie chrześcijan i żydów.

Poniżej z kolei możecie, Państwo, przeczytać tekst cytowany za Głosem Płockim z 1902 roku. Dotyczy remontu kościoła, ale też zamysłu, żeby w Żurominie powstała parafia. Kilka lat później marzenia autora tekstu spełniły się. Tekst jest przytoczony w oryginalnej formie, dzięki temu możecie, Państwo, poobcować z polszczyzną ponadstuletnią.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl

„Dziwić się trzeba, jak wiele zdołał zdziałać rektor miejscowego kościoła ksiądz Staniaszko, podczas dwuletniego pobytu wśród nas. Jego to pracy i niezmordowanym zabiegom zawdzięczyć należy doprowadzenie kościoła do porządku – także świątynia nasza będzie zczasem pod względem estetyki jedną z najwspanialszych w Królestwie – mówię zczasem, gdyż rozporządzając skromnymi środkami nie można prowadzić robót forsownie. Najpilniejszą potrzebą kościoła było wymalowanie go, czego podjęła się i obecnie wykańcza spółka Szredzki i Syn z Płocka (Kolegialna 9). Trzeba przyznać, że robota prowadzona jest z wielką znajomością rzeczy, artyzmem i nadzwyczajną sumiennością, za co pomienionej firmie należą się gorące słowa uznania. Po odmalowaniu ścian jest projekt doprowadzenia do porządku ołtarzy, które będąc zbudowane z pięknego dębu, zostały później pomazane jakąś czerwoną farbą, chodzi więc o zeskrobanie warstwy tej farby i doprowadzenie ich do pierwotnego stanu.
Doprowadzenie gmachu poklasztornego do porządku też należy zawdzięczać ks. Rektorowi, a ile pracy było włożone w to przedsięwzięcie, świadczy ten fakt, że tam, gdzie stały konie i krowy dziś mieszkają bardzo przyzwoicie ludzie.
Wobec tego, że ludność żuromińska ma na miejscu tak wspaniały kościół i wszelkie zabudowania potrzebne na probostwo, a nawet 4 morgi gruntu pod cmentarz, jest wprost anomalją, ze nie stanowi oddzielnej parafji, lecz należy do odległego o 7 wiorst Lubowidza, i wszelkie sprawy parafialne musi załatwiać tam na miejscu – a trzeba wiedzieć, że dostać się do Lubowidza wiosną lub jesienią nie jest rzeczą łatwą z powodu okropnych dróg i nawet podobno trafiły się wypadki, że gubili nieboszczyków w drodze do cmentarza. Wobec tego Żurominiacy postanowili utworzyć własną parafję i w tym celu przed paru miesiącami przedsięwzięli odpowiednie kroki w celu oddzielenia się od Lubowidza i utworzenia własnej, niezależnej parafji. – Odbyła się uchwała miejska, w której jednogłośnie projekt przeszedł. Obecna na zebraniu delegacja ze strony władz duchownych i administracyjnych uznała słuszność żądań Żurominiaków, a obecny też na zebraniu lekarz powiatowy uznał grunt pod cmentarz za odpowiedni. Jednem słowem, zdawało się, że sprawa stoi jaknajlepiej, a jednak naprzód nic się nie posuwała, okazało się wreszcie, że najbliżsi mieszkańcy Lubowidza są przeciwni odłączeniu się Żuromina i chcąc zabobiedz (sic!) temu na swej uchwale parafialnej postanowili ściągnąć z mieszkańców Żuromina 8,000 rubli tytułem odszkodowania (za co?) i dopiero potem dozwolić na separację.
Ponieważ okazało się, że tą droga daleko nie zajadą, chwycili się innego środka – mianowicie chcieli uchwalić budowę nowego kościoła w Lubowidzu (co według zdania kompetentnych osób jest zupełnie zbyteczne), ażeby w ten sposób zaszachować żurominiaków i nie dać im odpaść dopokąd nie zapłaciliby przypadającej na nich z rozkładu sumy.
Szczęście, ze i ten manewr się nie udaje, gdyż podczas kilkukrotnego zwoływania uchwały, nigdy się nie zbierze potrzebna do uprawomocnienia liczba głosów.
Tymczasem Żurominiacy, nie tracąc czasu, zebrali się po raz wtóry i uchwalili zebrać wymaganą przez rząd sumę rb. 3500, z której odsedki (sic!) szłyby na pensję dla przyszłego Żuromińskiego proboszcza – tak więc, zdaje się, kwestia ta w będzie w krótkim czasie korzystnie dla nas zakończona, co byłoby zupełni słusznem i sprawiedliwem.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB