środa, 7 grudnia 2016. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

Zieluń. Młyn, który pamięta zabory

2014-10-01 15:19:00 (ost. akt: 2014-10-01 15:29:52)
Wiktor Mazurkiewicz dumnie prezentuje swój młyn

Wiktor Mazurkiewicz dumnie prezentuje swój młyn

Autor zdjęcia: Wiktor Mazurkiewicz dumnie prezentuje swój młyn

Podziel się:

W Zieluniu od wielu lat straszył stary młyn. Od kilku miesięcy obiektem zajmuje się Wiktor Mazurkiewicz. Kupił młyn od gminy i chce w nim realizować swoje marzenia. - Ten młyn pamięta obie wojny i zabory – mówi nam jego właściciel – Chciałbym, żeby zieluniakom i mieszkańcom gminy przypominał historię naszych ziem.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl

Młyn jest największym obiektem w Zieluniu. Można powiedzieć, że i największym obiektem tego typu na Północnym Mazowszu. Zbudowany został przez braci Osieckich w 1907 roku. Niedawno, bo w 2012 roku został wciągnięty do rejestru zabytków. Ma historię ciekawą, bo związaną z ciekawymi ludźmi. Przecież bracia Osieccy to przodkowie słynnej Agnieszki Osieckiej – poetki i twórczyni tekstów najpiękniejszych polskich piosenek. Młyn czeka teraz na swoją druga młodość.

Młyn, który umierał

Obiekt z Zielunia marniał z każdym dniem. Od dziesiątek lat nikt o niego nie dbał ani nie miał nań pomysłu. W końcu gmina postanowiła go sprzedać. Jeszcze za poprzedniej władzy ruszyły pierwsze licytacje. Początkowo (był to 2008 rok) wystawiono młyn wraz z działką za 140 tysięcy złotych. nie było kupca, a potencjalni klienci pukali się w głowę. Stąd kolejny raz wystawiono młyn za 75 tys. złotych. Znowu nic. Później bezskutecznie starano się sprzedać obiekt za 50 tysięcy.
Wiktor Mazurkiewicz, przedsiębiorca działający w agroturystyce uznał, że to odpowiedni moment. Pożyczył pieniądze od rodziny i wynegocjował ostateczna cenę ze Spółdzielnią Samopomoc Chłopska na 40 tysięcy.
- Marzył mi się ten obiekt – mówił Mazurkiewicz - ale jakoś długo nie było mnie na niego stać. Udało się i mam nadzieję, że spełnią się moje marzenia z nim związane – dodaje Wiktor Mazurkiewicz.
Mazurkiewicz nie kryje swojego afektu do regionalnej historii. Chciałby, żeby jego młyn przypominał mieszkańcom powiatu dawne dzieje. Był pośrednikiem między współczesnym mieszkańcem północnej części Mazowsza i jego przodkiem, który bił się w powstaniach i uczestniczył w wojnach.
- Chciałbym, żeby ten stary budynek przepełniony był historią – mówi Mazurkiewicz – żeby na ścianach wisiały stare zdjęcia, a w każdym kącie, żeby stały przedmioty, których używali nasi dziadkowie.
Nagle właściciel młyna zamilkł…
- …ale do tego jeszcze daleka droga – powiedział.

Dwa etapy prac
Prace przy młynie trwają bez przerwy od wielu miesięcy. Młyn z każdym dniem zbliża się do właściwego stanu. W pierwszym etapie budowy, jak podkreśla Mazurkiewicz, miałoby w Zieluniu powstać centrum konferencyjno wypoczynkowe. Ten etap, jak nie pojawią się nieprzewidziane przeszkody, powinien być zakończony jeszcze w tym roku.
Po pierwszym etapie młyn miałby posiadać już kuchnie, sale bankietowe na 60-70 osób, bar, salę konferencyjną, sanitariaty, 30 miejsc sypialnych
Wiktor Mazurkiewicz nie ukrywa, że młyn stał się jego pasją.
- Włożyłem w jego remont wszystkie swoje oszczędności – mówi zieluniak – Mało tego, także pieniądze, które dostałem jako odszkodowanie za tatę, który był dyskryminowany i więziony ze względu na swoją AK-owską przeszłość.
Mazurkiewicz widzi, że młyn zmienia się w oczach, ma jednak świadomość, że do wymarzonego stanu jeszcze daleka droga. Kosztorys na remont budynku opiewał przecież na 260 tysięcy złotych.
- Będę się jeszcze starał o dotację od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – mówi mieszkaniec Zielunia o drugim etapie prac – wszystkie prace skończą się za 5-7 lat.
Mazurkiewicz planuje przeszklone tarasy, dojście do rzeki. Chciałby, żeby na plaży można było pograć w siatkówkę, czy piłkę plażową. Przy młynie powstanie też ogromny namiot, gdzie można będzie robić wszelkie imprezy. Najważniejsza jednak w młynie ma być smaczna kuchnia.

Nie chińska nie grecka tylko nasza mazowiecka

Kuchnia we młynie ma serwować dania najlepszej jakości, najsmaczniejsze, ale co najważniejsze – polskie. Więc będzie tu można zjeść kaczkę, gęś, dziczyznę, pyszne pierogi, przecieraki, placki i kluchy.
- Nie będziemy się wstydzić naszej kuchni i absolutnie nie będziemy serwować dań chińskich czy wietnamskich – mówi Mazurkiewicz – mam pełne zaufanie do mojego syna, który kształcił się na kucharza, że potrafi podołać temu zadaniu – dodaje właściciel młyna.
Zresztą mieszkańcy gminy Lubowidz doskonale już znają choćby pyszną grochówkę Mazurkiewiczów, której można kosztować podczas spotkań i festynów.
Poznają jeszcze i inne dania, wśród których prym ma wieść gęsia pierś w sosie wiśniowym.

-Kiedy mieszkańcy powiatu spotkają się w Zieluniu przy młynie? - spytałem na koniec Mazurkiewicza.
- Mam takie marzenie – odpowiedział – Zieluń to piękna miejscowość z bogata historią. Przecież tu była granica między zaborami. Może warto by w tej właśnie miejscowości świętować 11 listopada. Może warto by wynająć grupy rekonstrukcyjne i zrobić tu święto z prawdziwego zdarzenia. Marzy mi się taki Zieluń – dodaje.

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. obserwujący #1500904 | 37.152.*.* 6 paź 2014 12:51

    zastanawiam się co niektórzy IDIOCI od tego człowieka chcą.Że to kupił ...mogłeś kupić Ty.Zazdrościcie,że wydaje własne pieniądze...dołóż ze 20 tyś,to może będziesz mógł zrobić odcisk dłoni na chodniku

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. foto #1500088 | 95.40.*.* 5 paź 2014 09:55

    Brawo, fajne zdjęcie. Gratulacje dla fotografa, coraz mniej dobrych zdjęć w lokalnych gazetach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Zielun #1498923 | 31.1.*.* 3 paź 2014 12:24

    Dla mnie fajny pomysł i powiem że mi się podoba panie Mazurkiewicz życzę spełnienia marzeń proszę nie przejmować się tym co inni gadają i piszą na pana to jest tylko zwykła zawiść młyn stał tyle lat i nic nie robiono tylko rozkradano wszystko.A teraz gdy ma pan cel i marzenia ktoś próbuje to zniszczeć może będziemy mieć sale weselno czysto i zadbaną tako prawdziwą SPEŁNIENIA MARZEŃ

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. redakcja #1498270 | 212.160.*.* 2 paź 2014 14:53

    Był atak, bo były wycięte drzewa. Ten artykuł jest na temat młyna - bardzo ciekawa inicjatywa naszym zdaniem. Rzeczywiście skargę Pan mazurkiewicz napisał do..., wójta Ziółkowskiego i do Rady Powiatu na Kurier. Byliśmy zdziwieni, a jeszcze bardziej chyba wójt i radni powiatu. Pan Mazurkiewicz może pisać kolejne skargi i to nie będzie miało wpływu na nasze pisanie. Pozdrawiamy

    Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. dop #1497936 | 83.14.*.* 2 paź 2014 07:34

      parę numerów do tyłu był w gazecie atak na Pana mazurkiewicza, jak napisał skargę, to proszę jak ładnie się zrobiło

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (9)