Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

„MINUMAN” ZNACZY „PIĆ”

2014-10-07 14:51:23 (ost. akt: 2014-10-07 14:53:38)

Podziel się:

Kiedy żar leje się z nieba, nawet dla much jest za gorąco, żeby latać, asfalt klei się do butów, a najbliższy deszcz spadnie dopiero za pół roku, każdy marzy o łyczku orzeźwiającego napoju. Najlepiej z dużą ilością lodu! Co najchętniej popijają Indonezyjczycy dla ochłody?

ES TE
Sprawdzona klasyka, czyli orzeźwiająca herbata mrożona. Jej nazwa to kalka z języka angielskiego: „es” to „ice”, czyli lód, a „te” to prawie to samo co „tee”, czyli herbata. Napój zazwyczaj jest bardzo rozwodniony i przygotowany na bazie herbaty zielonej i czarnej, często z aromatem jaśminu. Zimnego napoju nie da się posłodzić cukrem w kryształkach, a przecież Indonezyjczycy uwielbiają słodki smak! Dlatego herbatę mrożoną od razu zamawia się w wersji słodkiej („manis”), albo gorzkiej („tawar”). Cena herbaty z lodem lub na gorąco jest taka sama, trzeba jednak dopłacić trochę za cukier. Herbata w restauracji kosztuje od 1,20 zł do 2 zł.

JUS JERUK (czytaj: dżus dżeruk)
To mój ulubiony napój – lemoniada zrobiona z lokalnej odmiany słodkiej limonki. Połączenie lekkiej kwaskowatości i subtelnej słodyczy i naturalny, zielonkawy kolor napoju dają egzotyczne i pyszne wrażenia smakowe. Przy zamawianiu należy uważać na dwa detale. Lepiej wspomnieć, żeby podczas przygotowywania nie dodawano białego cukru (jak wspominałam Indonezyjczycy uwielbiają słodkie jak ulepek napoje), bo czasem wtedy sok staje się dużo za słodki. „Jeruk” ma bardzo szerokie znaczenie i w ten sposób określa się wszystkie cytrusy. Czasem więc zamiast zielonego soku z limonki można dostać sok wyciśnięty z żółtej, gorzkiej pomarańczy. A jeżeli akurat poprosiło się o wersję bez cukru, napój będzie praktycznie nie do wypicia… Cena jest taka sama, jak w przypadku herbaty.
KOPI

Czyli, jak łatwo się domyśleć, kawa. Pomimo tego, że Indonezja to jeden z największych na świecie producentów kawy, nie pija się tu kawy ziarnistej. Najpopularniejsza jest kawa instant 3w1. W krajobraz Indonezji na dobre wpisały się małe stragany, gdzie wiszą całe sznury różnego rodzaju kaw w jednorazówkach. Sprzedawca zalewa wybraną przez nas kawę wrzątkiem z termosu i kasuje nas 3000 rupii, czyli 0,70 zł.

SOK Z AWOKADO Z CZEKOLADĄ
Trochę napój, a trochę deser. Bardzo gęsty sok, a właściwie mus ze zblendowanego miąższu awokado podaje się tu z syropem czekoladowym. Wszystko dlatego, że w Indonezji, w przeciwieństwie do Polski, awokado traktuje się jako owoc, a nie warzywo. Smak na początku jest trochę zaskakujący (podobny do świeżego zielonego groszku), ale w gruncie rzeczy nietypowe połączenie sprawdza się wyśmienicie. Cena za spory kubek na stoisku z sokami na wynos to 2-2,50 zł, a w drogiej restauracji nawet 8 zł.

TEH BOTOL
Oprócz popularnej na całym świecie coca-coli w indonezyjskich supermarketach można kupić też lokalne napoje. Najpopularniejszym napojem butelkowanym jest Tehbotol, czyli tłumacząc dosłownie… herbata w butelce. Pół litra tego napoju to koszt 2,00-2,50zł, ale smakować będzie tylko osobom przyzwyczajonym do lokalnych standardów słodkości. Dla mnie nadal jest nie do przełknięcia. Na szczęście zawsze i wszędzie można kupić butelkę wody mineralnej!

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB