Wtorek, 6 grudnia 2016. Imieniny Dionizji, Leontyny, Mikołaja

NIGDY NIE BYĆ SAMOTNYM

2014-10-14 14:44:32 (ost. akt: 2014-10-14 14:46:02)
Ludzie wolą przebywać na świeżym powietrzu. Często grają tu w szachy

Ludzie wolą przebywać na świeżym powietrzu. Często grają tu w szachy

Podziel się:

Mieszkając w Polsce trudno nam wyobrazić sobie, co to znaczy żyć w przeludnionym mieście. Poranny tłok na bazarze jest czymś innym, niż nieustanne przebywanie na niewielkiej przestrzeni wraz z wieloma innymi ludźmi. Dżakarta, podobnie jak większość miast w regionie, cierpi na nadmiar mieszkańców. Dziś opowiem, jak wygląda życie na moim osiedlu i czym różni się ono od żuromińskich bloków.

UTKNĄĆ W KORKU DO WINDY
Żeby dostać się do mojego mieszkania, muszę skorzystać z windy. Wind jest mniej, niż w polskich blokach, a mieszkań dużo więcej. Wjazd na moje piętnaste piętro zajmuje czasem nawet 20 minut. Najpierw wraz z kilkunastoma osobami czekam w holu, aż winda zjedzie na dół. Trochę to trwa, bo windy co chwila zatrzymują się, aby zabrać mieszkańców na parter. Kiedy wszyscy są już na dole, często okazuje się, że nie mieszczę się do pierwszej windy, bo przede mną stoi już kolejka. Szybko może się odechcieć wychodzić po bułki.

NOCNE ŻYCIE STARSZYCH PANÓW
Mieszkania na moim osiedlu są dość ciasne, a ich lokatorzy rzadko mieszkają w nich samotnie. Trzypokoleniowe rodziny żyjące razem na 40 metrach to nic nadzwyczajnego. Żeby odetchnąć trochę świeżym powietrzem, mieszkańcy chętnie wychodzą na dwór. Wszystkie podwórka pełne są ganiających wspólnie dzieci, a na ławeczkach pod sklepami często spotkać można starszych panów dyskutujących żywo o czymś ciekawym albo grających razem w szachy. Można odnieść wrażenie, że osiedle nigdy nie zasypia – nawet w środku nocy ktoś kręci się między blokami, w niektórych oknach świecą się światła, do wind zawsze ustawia się kolejka, a kilka restauracji jest otwartych całą dobę.

Z WIZYTĄ U SĄSIADÓW
Każde piętro połączone jest jednym, długim korytarzem. Idąc w kierunku mojego mieszkania mijam wiele otwartych na oścież drzwi – sąsiedzi w ten sposób zapewniają sobie przyjemny przewiew podczas upalnych dni. A że wszyscy przechodzący widzą, jak urządzone są ich salony i kuchnie i czują, co właśnie przygotowują na obiad? Dla nikogo nie stanowi to problemu.

1001 SKLEPIKÓW
Parter wszystkich budynków przeznaczony jest na przestrzeń użytkową. Malutkie lokale wielkości 2 na 1 metr poupychane są jeden koło drugiego. W niekończących się korytarzach znaleźć można garkuchnie serwujące dania z całej Azji, warzywniaki, agencje nieruchomości, delikatesy, krawców, fryzjerów, pralnie i butiki z ubraniami. Jeżeli złapie nas nagły głód, można zjechać na dół, ale jeszcze łatwiej i szybciej zadzwonić na numer z którejś ulotki – wszystkie restauracje dostarczają swoje dania do mieszkań za darmo.

WŁASNE DWA KÓŁKA
Przemieszczanie się po Dżakarcie to istny koszmar – ulice zawsze są zakorkowane, drogi są w fatalnym stanie a ruch uliczny szalony. Na autobusach miejskich TransJakarta nie można polegać, bo często podjeżdżają na przystanki pełne. Jedynym rozsądnym środkiem transportu jest motor lub skuter, którym można wcisnąć się między samochody. Motocykli jeżdżą na Dżakarcie miliony. Na każdych światłach ustawia się ich nie kilka, a kilkaset. Przyzwyczaiłam się już do tego, że całe podwórko pod moim blokiem zastawione jest zawsze zaparkowanymi skuterami.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB