Niedziela, 11 grudnia 2016. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

O nadwkrzańskich młynach, foluszach i tartakach i hamerniach cz.1

2014-10-27 08:43:12 (ost. akt: 2014-10-27 08:44:27)
 Widok ogólny młyna i podjazdu w 1937 roku,

Widok ogólny młyna i podjazdu w 1937 roku,

Autor zdjęcia: fot. St. Gołębiowski

Podziel się:

Korzystając z niewyczerpanych materiałów zgromadzonych przez doktora Stanisława Ilskiego, w kolejnych felietonach zamierzam przybliżyć historię nadwkrzańskich młynów, foluszy, tartaków i hamerni.

Siła wody rzeki Wkry, podobnie jak innych rzek, wykorzystywana była do lokalnych celów przemysłowych. Poruszała młyny, tartaki, folusze (budynki, w których znajdowały się maszyny do produkcji sukna) i hamernie (nadrzeczne kuźnie z mechanicznymi młotami), które były napędzane przez koła wodne. Początkowo instalowano tyle kół, ile było maszyn, potem, kiedy znalazła zastosowanie transmisja, ilość kół zredukowano nawet do jednego. Na przełomie XIX i XX wieku koła wodne zostały wyparte przez turbiny, które w tych samych warunkach dawały większą moc. Dawniej w pobliżu zamków obronnych i miast oraz w dobrach ziemskich musiał być chociażby jeden młyn zapewniający mieszkańcom aprowizację. Później potrzeby ludności zaspokajał w głównej mierze handel, lecz zdarzały się sytuacje, kiedy siła wody była jednak niezastąpiona. Miało to miejsce podczas ostatniej wojny. Stąd też nieprzyjaciel, zdobywając teren, starał się nie niszczyć młynów, co usprawniało mu aprowizację wojska.

Młyn i folusz w Bieżuniu
Najstarszą wzmiankę o młynie w Bieżuniu znajdujemy w 1519 roku, następną w 1531 r. Pierwszy opis urządzeń młyna zawiera inwentarz dóbr bieżuńskich z 1735 r. Dobra te były wówczas własnością Elżbiety z Wiśniowieckich Zamoyskiej, ordynatowej i wojewodziny smo­ leńskiej, wdowy po Michale Zamoyskim. Młyn był stary, w złym stanie, napędzany dwoma kołami, które poruszały cztery kamienie młyńskie. Źródło nie podaje, z jakiego materiału wykonano budynek. W czasach Księstwa Warszawskiego w 1812 r. młyn był murowany o dwóch gankach. Według następnego opisu z 1836 r. murowany młyn o wymiarach 24,5x17,5x11,5 łokcia (14x10x6,6 m), pokryty dachówką, miał użytkowe poddasze. Dwa ganki były napędzane przez dwa koła podsiębierne, pod które woda płynęła drewnianą śluzą, szerokości 14,5 łokcia (8,5 m), znajdującą się na sztucznym korycie Wkry. W młynie była urządzona izba dla młynarza. Obok młyna stał folusz z drewna w węgieł na podwalinach z kamienia z kominem nad dach wymurowanym, dachówką pokryty o jednym kole. W późniejszych opisach z 1870 i 1874 r., folusza nie wymieniono - możliwe, że został zlikwidowany. W następnym pięćdziesięcioleciu werk młyna urządzono nowocześnie „na sposób angielski.” Nie ma danych, który z właścicieli to wykonał. Prawdopodobnie był to Adam Wołowski, właściciel dóbr od 1837 roku lub jego zięć, Bronisław Lasocki - dziedzic Bieżunia przebywający tu od 1857 do 1864 r. Po 1870 r. dwa koła wodne zmieniono na jedno o większej mocy, co łączyło się z przebudową śluzy. Zbudowano jedną śluzę roboczą i jedną jałową o dwóch stawidłach. Koło napędzało trzy ganki: dwa z kamieni francuskich, jeden ze śląskich, cylinder do odsiewania mąki pytlowej i inne urządzenia. Budynek młyna pozostał ten sam - z palonej cegły, jednopiętrowy z użytkowym poddaszem i kryty gontem. W zależności od potrzeb mielono mąkę razową, pytlową i kasze. Akta archiwalne nie podają opisów technicznych śluz roboczych i wolnych upustów. Wiadomo jest jednak, że były budowane z drewna i posadowione na palach wbitych w dno rzeki (szpondpale). Dwupiętrowy budynek młyna, który przetrwał w ruinie do pierwszych lat XXI wieku, sądząc z identycznych wymiarów i innych cech, był podwyższonym o jedno piętro starym młynem, opisanym w 1836 r. Dokonano tego na przełomie XIX i XX wieku (przed 1908 rokiem). Właścicielem był wówczas Józef Około-Kułak, a budowniczym inżynier Wandel, specjalista budowy młynów, który zainstalował urządzenia w owym czasie nowoczesne. Zamiast dotychczasowego kamienia wstawiono walce do mielenia na mąkę pytlową i odpowiednie do nich odsiewające cylindry. Zlikwidowano też koło wodne, zastępując je turbiną, która pomimo małego spadku rzeki osiągała moc do 30 HP (koni mechanicznych). W okresach letnich moc turbiny spadała, co w dużej mierze spowodowane było rozrostem roślinności dennej koryta rzeki. Podczas suszy dochodziło do tego, że woda przestawała prawie płynąć. Rzekę więc koszono kosami z łodzi, ciągniętej ręcznie w górę rzeki. Dopiero w latach pięćdziesiątych wprowadzono kosiarki motorowe. W latach trzydziestych moc napędzającą młyn powiększono o 50 HP, instalując dwa silniki napędzane gazem generatorowym. W 1946 r. zostały od nowa zbudowane: ujęcie wody, śluza robocza i jałowy upust oraz most. Całość budowli była drewniana za wyjątkiem ścianek przy wlocie wody do śluz. Siłę wody w miejsce motorów spalinowych, które zlikwidowano, uzupełniały silniki elektryczne. Młyn był wówczas własnością Jana Ilskiego i współwłaścicieli rodzinnych. W 1955 r. przedsiębiorstwo przejęto pod przymusowy zarząd państwowy, a następnie upaństwowiono. Urządzenia wodne zdewastowano. Panowała wówczas wiara we wszechpotęgę energii elektrycznej. Kierując się tą filozofią w 1963 r. podczas regulacji Wkry, mimo sprzeciwu miejscowej władzy, odsunięto od młyna koryto rzeki o 50 metrów, niszcząc do końca urządzenia wodne i turbinę. Zbiornik wody wysechł i młyn na zawsze stracił możliwość korzystania z energii wody. 21 lutego 1989 roku młyn doszczętnie spłonął. W roku 2000 pozostałą ruinę, po półwieczu odzyskała rodzina Ilskich. Aktualnie, po rozbiórce murów do wysokości parteru, młyn przebudowany został przez obecnych właścicieli Zenobię i Jana Ilskich na budynek mieszkalny, przy którym urządzono niewielkie lapidarium zachowanych elementów z wyposażenia dawnego młyna.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB