Niedziela, 4 grudnia 2016. Imieniny Barbary, Hieronima, Krystiana

O Świętym Stanisławie

2014-11-10 14:06:38 (ost. akt: 2014-11-10 14:11:55)

Podziel się:

Jedyny, długo wyczekiwany i wymodlony syn Wielisława i Bogny przyszedł na świat po trzydziestu latach pożycia małżeńskiego, w roku 1030 w miejscowości Szczepanowo. Dar ten od Boga otrzymany, Bogu poświęcić postanowili. W tym kierunku poszło i wychowanie i wykształcenie młodzieńca, najpierw w szkole katedralnej w Gnieźnie, potem w Paryżu. Stanisław powróciwszy do kraju otrzymał święcenia z rąk biskupa krakowskiego Lamberta. Zasłynął prędko jako wymowny kaznodzieja i gorliwy misjonarz ziemi małopolskiej oraz sprawny współpracownik biskupa. Toteż po śmierci Lamberta na żądanie duchowieństwa i króla Bolesława objął krakowską stolicę biskupią. Głośne były jego uczynki miłosierdzia, troska o ubogich, wdowy i sieroty, którym oddawał wszystko co posiadał. Troszczył się o wiernych narażonych na nadużycia władzy. Naraziło go to na konflikt z królem Bolesławem Szczodrym, któremu również wyrzucał niemoralne życie.

Agata Manista
redakcja@kurierzurominski.pl
 
Jak doszło do ostrego sporu między biskupem i królem, zakończonego tragedią na Skałce? Czy w grę wchodziły sprawy polityczne? A może tło religijne odgrywało tu największą rolę? Dyskusji na ten temat jest co niemiara.

Bolesław, mimo wszystkich swoich zalet był człowiekiem gwałtownym, chorobliwie ambitnym i zmysłowym. Jego zapowiedź wydzielenia nowego, suwerennego biskupstwa sandomierskiego, była publicznym rzuceniem wyzwania Stanisławowi ze Szczepanowa, gdyż dotyczyła znacznego okrojenia jego dotychczasowych dochodów. (…)
 
Krakowski biskup ambicją i zapalczywością dorównujący królowi, szybko stał się wobec zamiarów królewskich największym ich przeciwnikiem i krytykiem. Nagle wszystko co robił król było złe i godne potępienia. Gdy upomnienia duchownego skierowane w stronę władcy nie odnosiły skutku, sięgnął Stanisław po ostatni środek, tak straszny zwłaszcza w tych czasach, by doprowadzić jawnogrzesznika do opamiętania. Była nim ekskomunika.
 
(…) Krytyka rządów władcy mogła być owym grzechem, za który biskup został skazany.
 
Opozycja wobec króla rosłą w siłę. Brakowało już tylko odpowiedniego pretekstu, aby w Polsce wybuchły zamieszki skierowane przeciwko Bolesławowi. W niedługim czasie dostarczył go biskup krakowski. Tak naprawdę to nie wiadomo, co się wtedy wydarzyło. W wielu opracowaniach historycznych dotyczących ostatnich lat panowania Bolesława Śmiałego w Polsce uważa się, że wybuchło wtedy powstanie przeciwko królowi. Został on wówczas zmuszony do opuszczenia kraju. W dosyć enigmatyczny sposób wypowiada się w tej materii Gall Anonim. Zacytuję:
 
"Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby mówić, tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie (…)”
 
Rozprawa o ostateczne wyjaśnienie owych spraw toczy się dzisiaj i toczyć będzie jeszcze długo. Z jednej strony uczyniono króla Bolesława Śmiałego świętokradcą i mordercą, który własnoręcznie zabił, i to podczas mszy, biskupa Stanisława. Z drugiej Jan Długosz wręcz wyrzucał polskiemu duchowieństwu, że przez dwieście prawie lat milczało o tej strasznej zbrodni.
 
Kto naprawdę zabił biskupa? Na pewno nie zrobił tego osobiście król Bolesław Śmiały - egzekucję wykonał, jak zwykle w takich przypadkach, tzw. Mistrz, czyli kat grodzki. Wbrew efektownej legendzie, uporczywie powtarzanej jeszcze w XXI wieku przez część publicystów historycznych. Według jednych źródeł wyrok ten został wykonany 11 kwietnia 1079 roku na dziedzińcu wawelskim, być może w obecności króla, zaś według innych w kościele św. Michała na Skałce, kiedy biskup odprawiał Mszę św. Duchowny nie przeżył kary obcięcia członków.
 
Nawet sam Wincenty Kadłubek wspomina, iż Bolesław Śmiały będąc już na węgierskim wygnaniu prześladował biskupa słowami, zacytuję:
 
"Opojem nazywa go, nie biskupem, piekarzem, nie pasterzem. Był [mówi] ciemiężcą od ciemiężenia, nie przełożonym, bogacicielem od bogactw, nie biskupem, szpiegiem, nie stróżem, i, na co ze wstydu rumienić się trzeba, z badacza spraw świętych stał się badaczem lędźwi. I popuszczał cugli lubieżności innych, dlatego że wspólnicy tej samej zbrodni nie mają oskarżyciela."
 
Już w 9 lat po śmierci, w roku 1088 odbyło się uroczyste przeniesienie zwłok św. Stanisława do katedry wawelskiej i umieszczenie trumny na miejscu widocznym. Wiadomo, że Kościół na takie "translacje" pozwala tylko, gdy chodzi o zmarłych w opinii świętości.
 
Proces kanonizacyjny św. Stanisława trwał dziesięciolecia i należał do nad wyraz burzliwych. Jego inicjatorami byli biskup krakowski Prędota i ks. Bolesław Wstydliwy. Kardynałowie podzielili się i przez lata, nie mogli podjąć ostatecznej decyzji. Dopiero kiedy kardynał Reginald ciężko zachorował, odwiedził go we śnie - zdaniem Jana Długosza - biskup Stanisław, który przestrzegł go, by nie śmiał sprzeciwiać się jego kanonizacji, i zagroził mu także osobistą pomstą, nastąpił przełom. 8 września 1253 roku w Kościele św. Franciszka w Asyżu, papież Innocenty IV, ogłosił świętość polskiego biskupa Stanisława ze Szczepanowa.
 
Ciekawe są również dwie historie zawarte w "Wielkiej księdze historii Polski". Zacytuję:
 
1. "W 1253 papież ogłosił Stanisława świętym, a rok później na słynnych uroczystościach w Krakowie zgromadziła się elita polskiego duchowieństwa i książęta piastowscy. Uczestniczyli oni w niezwykłym wydarzeniu. Kości św. Stanisława wydobyto z grobu, obmyto winem, podzielono i jako relikwie rozesłano do kościołów w całej Polsce. Dzięki temu szczątki świętego posłużyły jako symbol jedności dzielnic, złączonych kultem wspólnego patrona."
 
2. "W łonie polskiego Kościoła narodziła się legenda św. Stanisława. Jego "Żywoty" oraz dzieje konfliktu z królem Bolesławem, przedstawione w kronice Wincentego Kadłubka doprowadziły do powstania oficjalnej ideologii zjednoczeniowej. Według niej, grzech śmiertelny króla Bolesława Śmiałego (zamordowanie biskupa) obciążał całą dynastię. Za ten czyn na Polskę spadła kara: państwo rozpadło się na dzielnice, podobnie jak niegdyś ciało świętego męczennika, poćwiartowane przez królewskich oprawców. Skoro jednak członki Stanisława w cudowny sposób zrosły się, także poszczególne dzielnice połączą się w całość, gdy dynastia odbędzie pokute. Legenda, umocniona kanonizacją biskupa w 1253 roku, dawała nadzieję, że jedność państwa zostanie kiedyś przywrócona. Trumna ze zwłokami św. Stanisława spoczywała w katedrze wawelskiej w Krakowie, ówcześnie głównym ośrodku politycznym, jednoczącym piastowskie ziemie."

Niezmiernie ważną informację odnajdujemy u Długosza, który tak pisze o herbie Jastrzębiec. Zacytuję:

"Jastrzębiec ... Z polskiego plemienia zrodzony ... Mężowie w nim skłonni do despotyzmu i ubiegania się o prywatę; przez nich tak święty Stanisław krakowski jak Werner płocki biskup zostali zabici. Z powodu tej zmazy, gdy niektórzy rycerze domu tego, po zabójstwie świętego Stanisława, zbiegli z ziemi krakowskiej na Mazowsze, zostali nazwani Boleścicami niby rycerzami króla Bolesława i imię owe losem wyznaczone aż po dziś dzień zachowują."

Jeszcze bardziej intrygującą sprawą jest, że owi Boleścice (Bolesty) osiedli w bliżej nieokreślonym czasie w Chamsku. Sprawa ta wymaga dalszych badań, gdyż jest bardzo wiele znaków zapytania. Najstarszą ze znanych nam wzmianek o przedstawicielu rodu Boleściców z Chamska (protoplaście rodziny Chamskich) jest Racibor herbu Bolesta. Zmarł on przed 11 czerwca 1387 roku. Zapewne w sformułowaniu Galla Anonima lecz "[...] pozostawmy te sprawy [...]" kryje się udział Bolestów w zgładzeniu biskupa Stanisława. Ich wkład musiał być znaczny, gdyż po tych wydarzeniach zmuszeni byli opuścić ziemię krakowską i szukać schronienia na Mazowszu.
 
Dziś św. Stanisław jest głównym patronem Polski i szeregu diecezji. Święto jego obchodzi się w Polsce 8 maja, poza nią 7 maja. W archidiecezji krakowskiej obchodzi się również 27 września pamiątkę podniesienia jego relikwii. Po dziś dzień, do jego srebrnego sarkofagu na Wawelu przybywają rzesze pielgrzymów.

 

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB