Sobota, 10 grudnia 2016. Imieniny Danieli, Bohdana, Julii

Żuromin - miasto handlowe

2014-11-19 15:08:08 (ost. akt: 2014-11-19 15:10:01)
Ilustracją kolejnych wydarzeń z historii Żuromina jest zdjęcie kościoła pochodzące z 1896 roku. Na fotografii widzimy targ, który odbywał się na placu przed kościołem fot. zbiory autora

Ilustracją kolejnych wydarzeń z historii Żuromina jest zdjęcie kościoła pochodzące z 1896 roku. Na fotografii widzimy targ, który odbywał się na placu przed kościołem fot. zbiory autora

Podziel się:

Przedwojenny Żuromin był miastem handlowym. Główne ulice miasta – plac Piłsudskiego i plac Wolności usiane były żydowskimi sklepikami. Między tymi ulicami rozpościerały się trzy duże targi, na których sprzedawali swoje produkty tutejsi rzemieślnicy i rolnicy.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl


W poniedziałek wczesnym rankiem ludność okolicznych wiosek zaprzęgała swe wozy, by udać się na żuromiński targ. Już około godziny szóstej ciągnęły do Żuromina kolumny zaprzęgów ze wszystkich stron. Na drabiniastych furach ułożone było wszystko, co można było sprzedać: znad belek trwożliwie wyglądały kaczki, na brzegu wozu poukładane były kosze pełne jaj i sera. Tuż za wozem ze spuszczonymi głowami maszerowały posłuszne cielęta i konie. Nad drogą unosił się jazgot, który z każdą minutą zbliżał się do centrum miasteczka.

Do życia powoli budził się także Żuromin. Szewcy, krawcy, rymarze z ulic Mławskiej, Zielonego Rynku, Kościuszki pakowali swoje towary w wózki i z łoskotem szykowali się do wyjścia.

Jarmark
Jarmark różności – tak można nazwać targowisko usytuowane przy kościele. Tu jatki z wołowym mięsem ustawiali żydzi, swoje stragany rozwijali rzemieślnicy.
- Tylko u mnie, najlepszy towar - roznosiły się ulicami miasta głosy kupców, by milknąć przy placu Wolności.

Koński targ
Plac Wolności opanowali z kolei prawdziwi mężczyźni – w wysokich butach, z batem w ręce, kurzący fajki – sprzedawali konie.
- Lubiłam tu przychodzić - wspomina pani Teresa Budzich - Sumirska – z podziwem patrzyłam na okazałe konie. Jak zaglądano im w zęby. Na rytuał sprzedaży.
Każda udana transakcja musiała być potwierdzona symbolicznym uściśnięciem dłoni i wypiciem kieliszka wódki. Wódkę kupowano w żydowskich szynkach.

Świński targ

W północnej części miasta sprzedawano trzodę chlewną. Na dzisiejszym Zielonym Rynku umieszczono targ świński.
Nie przychodzili tu miejscowi żydzi. Według nich świnie to zwierzęta nieczyste i żydzi nie mogli nie tylko spożywać wieprzowiny, ale także w jakikolwiek sposób zajmować się tymi zwierzętami.

Około południa targi zwijano Żuromin zamierał. Tylko wiatr wciąż hulał, rozwiewając pozostawiony bałagan.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB