Wtorek, 6 grudnia 2016. Imieniny Dionizji, Leontyny, Mikołaja

Melioracja doliny rzeki Wkry cz.1

2014-12-08 15:29:59 (ost. akt: 2014-12-08 15:32:08)
Wójt Józef Kuźniewski  w biurze Urzędu Gminy w Bieżuniu, 1933 r.

Wójt Józef Kuźniewski w biurze Urzędu Gminy w Bieżuniu, 1933 r.

Autor zdjęcia: fot. zbiory Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu

Podziel się:

O regulacji Wkry i melioracji jej doliny, podobnie jak innych rzek, myślano od dawna. W Królestwie Polskim w XIX w. obowiązywały przepisy wydane w 1818 r.

Dotyczyły one regulacji rzek oraz melioracji łąk i gruntów ornych. Były liberalne i nie przewidywały wprowadzania ogólnych robót bez zgody właścicieli poszczególnych gospodarstw. Poza tym Rząd Królestwa Polskiego nie podjął propozycji Rządu Pruskiego dotyczącej wspólnej regulacji rzeki Wkry. Nie wszyscy rozumieli potrzebę wprowadzania melioracji, nawet właściciele majątków, którzy byli przecież stosunkowo światłą grupą społeczną.
W „Koresspondencie Płockim” z 1882 r. czytamy, że rzeki Wkra, Mławka i Działdówka powinny być tak uregulowane, ażeby odwodniły wielkie połacie (ok. 4000 morgów) łąk i gruntów i przywróciły spławność (...). Artykuł wymienia nazwy wszystkich wiosek doliny Wkry na odcinku Bieżuń - Radzanów, które odniosą z tego niezaprzeczalną korzyść.
Wobec trudności w zespołowym podjęciu melioracji doliny Wkry niektórzy właściciele majątków podejmowali te prace na własną rękę. W 1879 r. rozpoczęto kopanie odwadniającego kanału z urządzeniem szluzy tj. rowu zaprojektowanego przez inżyniera Girdwojna. „Kanał” miał przebiegać między Radzanowem a Bieżuniem poprzez grunty wiosek: Radzanowo, Ratowo, Zgliczyn, Agnieszkowo, Józefowo, Adolfowo, Bębnów, Glinki, Gołuszyn, Bielawy i innych wiosek gmin Stawiszyn i Bieżuń oraz gminy Gradzanowo (obecnie Siemiątkowo): Suwak, Chrapoń, Sokołowy Kąt, Nowa Wieś, Dzieczewo, Sitarz. Przewidywany koszt inwestycji szacowano na 3000 rubli. Organizatorem przedsięwzięcia był Karol Ujazdowski. Miała to być inwestycja zespołowa finansowana przez ziemian i drobnych posiadaczy gruntów. Ziemianie przyjęli projekt pozytywnie, deklarując składki. Jedynie właściciel Ratowa oraz młyna i hamerni pod Radzanowem - Konitz – nie wyraził zgody na wykopanie „kanału”, nawet po granicy jego włości. Gorzej było z właścicielami małych gospodarstw, którzy mimo uchwał poszczególnych gromad, nie tylko nie ofiarowali pomocy, ale sprzeciwiali się inwestycji lub żądali zapłaty za grunt pod „kanał”. W tej sytuacji postanowiono prowadzić prace po granicach działek, choć i to napotykało na sprzeciwy. Wyjątek stanowili mieszkańcy wsi Glinki i Zgliczyna Zawodnego, którzy zadeklarowali składkę pieniężną nawet do 5 rubli z morga lub robociznę. „Kanał” był gotów późną jesienią tylko prace wykończeniowe pozostawiono na wiosnę. Niestety, deklarujący wkłady finansowe nie wywiązali się ze zobowiązań i w ten sposób „kanał” stał się własnością organizatora, który sfinansował go w całości. Pięć lat później, w 1885 r. w „Koresspondencie Płockim” ukazał się artykuł pt. „Amelioracje wodne”, podający nazwiska czternastu właścicieli majątków, między nimi Majera z Trzask i Bęskiego z Nadratowa, którzy własnym sumptem wykonali melioracje w obrębie swoich gruntów. 20 lat później prasa donosiła o melioracjach przeprowadzonych w dobrach bieżuńskich. Prasa rolnicza końca XIX wieku i późniejsza omawiała często potrzebę melioracji łąk i pól uprawnych oraz dawała wskazówki, jak należy kopać rowy i drenować grunty.
W XX wieku, aż do wojny w 1939 r., w poszczególnych majątkach położonych w dolinie Wkry kontynuowano lokalne prace melioracyjne. Te cząstkowe działania były jednak zupełnie niewystarczające i nie mogły nawet częściowo rozwiązać problemu uregulowania stosunków wodnych na omawianym odcinku. Nie podjęto natomiast żadnych prac za pieniądze pochodzące z budżetu państwa. W 1929 r. ówczesny sekretarz gminy Bieżuń, Józef Kuźniewski, opublikował w „Życiu Sierpeckim” artykuł, w którym pisał: (...) najważniejszą sprawą i bolączką Bieżunia i okolicy jest sprawa uregulowania rzeki Działdówki. Brzegi rzeki są prawie równe normalnemu poziomowi wody i przy średnich nawet opadach woda występuje z brzegów i zalewa (...). Pomimo obietnic władze, jak dotychczas, prawie nic nie zrobiły, aby złu zaradzić. Dużą winę tego stanu ponoszą sami rolnicy przez swą niedbałość (...) rzeka stale jest zarośnięta, co utrudnia odpływ wody (...).

Inaczej było w sąsiedztwie, gdzie znaczna część obszaru położona wzdłuż bocznych dopływów (Mławki, Łydyni, Raciążnicy itd.) oraz wzdłuż części górnego biegu Wkry (Działdówki), łatwiejszych do uregulowania, została podstawowo zmeliorowana już w okresie międzywojennym.
Dopiero w pięćdziesiątych latach XX wieku pojawiły się możliwości wykonania melioracji szczegółowej całej doliny Wkry. Nikt jednak nie myślał o związanym z tym zniszczeniu przyrody. Gospodarka w dolinie Wkry pozostawała w tyle za innymi okolicami Mazowsza, a zamożność mieszkańców kształtowała się poniżej przeciętnej.
Zachorowalność na gruźlicę ludzi i bydła okazała się największa w całym województwie warszawskim, a choroba reumatyczna królowała wśród młodzieży we wszystkich swoich postaciach, od ostrego zapalenia stawów do chorób serca i pląsawicy. Krowy chore na gruźlicę i motylicę, wypasane na bagiennych i podmokłych pastwiskach, dawały niewiele mleka.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB