Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Nie wyobrażam sobie weekendu bez Ekstraklasy

2014-12-28 12:00:00 (ost. akt: 2014-12-22 23:12:47)
Dominik Budziński zwycięzcą Fantasy Ligi

Dominik Budziński zwycięzcą Fantasy Ligi

Podziel się:

Został menadżerem zespołu piłkarskiego, stworzył z grających w T-Mobile Ekstraklasy swoisty dream team z ligowych średniaków. Pokonał 55940 zespoły z całego kraju. Dominik Budziński i jego zespół ŻuromińskaWisła to zwycięzcy klasyfikacji generalnej Fantasy Ligi w Polsce.

Michał Osiecki
m.osiecki@kurierzurominski.pl

MO: Jak czuje się pierwszy zwycięzca Fantasy Ligi z Żuromina, który pokonuje 55940 zespoły z całego kraju?
DB: Jestem oczywiście bardzo szczęśliwy, chociaż chyba nie do końca jeszcze dociera do mnie to, czego dokonałem.

MO: Był stres przed ostatnią kolejką?
DB: O dziwo, nie było żadnego stresu. Przed meczem Legii w Łęcznej może było trochę nerwowo, ale bramka dla Górnika załatwiła sprawę. Moi rywale mieli w składzie obrońców zespołu z Warszawy i dzięki temu nie zapunktowali, a końcowy wynik był sporą niespodzianką. Przed ostatnim meczem musiałby zdarzyć się cud - Frączczak musiałby strzelić hat-tricka przy czystym koncie zespołu Pogoni jednocześnie wtedy dwóch rywali zrównałoby się ze mną punktami. Cudów jednak nie było.

MO: W swoim zespole przez cały czas trwania Fantasy Ligi nie stawiałeś na bardzo znane nazwiska, ciągle szukałeś innych rozwiązań, omijałeś wielu czołowych, ale drogich zawodników. Dlaczego?
DB: Na początku rozgrywek trzeba szukać okazji transferowych, dobrych, lecz niedrogich zawodników. Nie można oprzeć całego składu na znanych nazwiskach. Budżet jest, bowiem ograniczony, a nie można jeszcze wtedy korzystać z pomocy sponsorów. Trzeba, więc być na bieżąco z tym, co dzieje się w klubach. Ja przed rozpoczęciem tej edycji wnikliwie analizowałem wyniki sparingów, składy drużyn, strzelców bramek. Dzięki temu wypatrzyłem kilku ciekawych, a tanich zawodników. W późniejszym czasie, gdy można już korzystać z pomocy sponsorów, jest możliwość wzmocnienia składu droższymi zawodnikami, cena jednak nie zawsze idzie w parze z rzeczywistą wartością danego piłkarza.

MO: Brałeś udział w poprzednich edycjach, choć nie przyniosło to tak spektakularnego sukcesu. Co zmieniłeś w swoim podejściu do bieżącej kampani
i?
DB: Tak naprawdę zmieniłem niewiele. Mam już spore doświadczenie w grach typu fantasy, szczególnie, jeśli chodzi o polską ekstraklasę i już w poprzednich edycjach liczyłem na podobny wynik. Wtedy jednak czegoś brakowało.

MO: Czego zabrakło?
DB: Sam do końca nie wiem. Myślę, że duże znaczenie w bieżącej kampanii miał dla mnie udany początek tej edycji. Już od pierwszych kolejek dobrze punktowałem, dzięki temu nie musiałem gonić konkurencji i niepotrzebnie ryzykować. Byłem też na pewno bardziej cierpliwy, „nie podpalałem się” niepotrzebnie, gdy coś nie szło po mojej myśli i to zaprocentowało.

MO: Miejsce pierwsze w tej edycji to nie jest przypadek. Trzeba orientować się doskonale w T-Mobile Ekstraklasie, wiedzieć, kto jest w formie, na kogo stawia trener, kto ma kontuzję, kto pauzuje za kartki. Trzeba być swoistym ekspertem. Dużo przed każdą kolejką poświęcałeś na analizy?

DB: Tak, to prawda. Trzeba naprawdę interesować się T-Mobile Ekstraklasą, żeby móc walczyć o najwyższe laury w Fantasy Lidze. Ja naszą rodzimą ligę śledzę już od dobrych kilku lat, kiedyś oglądałem jedynie spotkania Wisły Kraków, której od dziecka kibicuję. Później zacząłem też oglądać spotkania innych drużyn. Obecnie nie wyobrażam sobie weekendu bez obejrzenia, chociaż 4-5 spotkań T-Mobile Ekstraklasy. Zdarzało się nawet, że oglądałem wszystkie osiem spotkań podczas weekendu. Dzięki temu wiedziałem, w jakiej dyspozycji są wszystkie drużyny i ich poszczególni zawodnicy. Jeśli chodzi o analizy to można powiedzieć, że każdego dnia poświęcałem na nie trochę czasu. Zaglądałem na różne sportowe portale, czytałem fachowe oceny pomeczowe, śledziłem też strony internetowe
wszystkich klubów, by wiedzieć o ewentualnych kontuzjach. W ciągu kilku dni zbierałem potrzebne informacje, a w piątek robiłem transfery i ustawiałem swoją drużynę.

MO: Traktowałeś to jako zabawę, czy była to jednak walka o jak najlepsze miejsce, sportowa rywalizacja?

DB: Mój charakter nie pozwalał mi traktować Fantasy Ligi jak zabawy. Bardzo lubię rywalizację, szczególnie sportową, więc od początku byłem nastawiony na osiągnięcie jak najlepszego wyniku. Początkowo moim głównym celem było wygranie Ligi Kuriera, w której startowało wielu moich znajomych i kolegów. Gdy jednak w klasyfikacji generalnej zacząłem piąć się coraz wyżej, uwierzyłem, że również na arenie ogólnopolskiej mogę osiągnąć dobry wynik.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB