środa, 7 grudnia 2016. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

Melioracja doliny rzeki Wkry

2015-01-11 12:00:00 (ost. akt: 2015-01-09 09:16:45)
 Koparka pływająca „Hydra(fragment)”, Radzanów, lata 70.XX w. - miejsce spotkań miejscowej młodzieży

Koparka pływająca „Hydra(fragment)”, Radzanów, lata 70.XX w. - miejsce spotkań miejscowej młodzieży

Autor zdjęcia: fot. zbiory ratowoklasztor.blog.pl

Podziel się:

Podsumowując felietony dotyczące regulacji doliny rzeki Wkry chciałbym przedstawić kilka wypowiedzi dotyczących tego zagadnienia, zebranych przez doktora Stanisława Ilskiego.

Zanim jednak przejdę do tych opinii, chciałbym podziękować Stefanowi Chrzanowskiemu z Radzanowa, dzięki którego uprzejmości możemy pokazać Czytelnikom jedyne jak dotąd znane zdjęcia fragmentów koparki pływającej „Hydra” . Pracowała ona na Wkrze w czasie prac melioracyjnych, obsługiwana m.in. przez Leszka Bieniewicza, Franciszka Karpińskiego, Franciszka Chrzanowskiego i Franciszka Bieniewicza i zakończyła swój żywot niedaleko mostu w Radzanowie, gdzie jej relikty znikały stopniowo na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku.


Wracajmy jednak do głównego wątku.

Kazimierz Stolarczuk, emerytowany kierownik wydziału melioracji w Żurominie, twierdził, że inwestycję należy ocenić pozytywnie ze względu na przewartościowanie zacofanego rolnictwa, a co za tym idzie wprowadzenie nowoczesnego budownictwa wiejskiego oraz wzrost zamożności. Wszystkie urządzenia działały początkowo bez zarzutu, lecz stopniowo je dewastowano i dziś już prawie nic nie działa. Najsmutniejsze jest to, że dewastacji dokonali ci, dla których wykonano tę wielką inwestycję. Przy dobrej gospodarce urządzeniami nie byłyby jeszcze potrzebne zbiorniki retencyjne. Stanisław Stemplewski, kierownik w Inspektoracie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Mławie, podobnie jak Kazimierz Stolarczuk, uważa, że wykonanie melioracji doliny Wkry było konieczne. Bez melioracji wioski położone w dolinie przestałyby już istnieć ze względu na niemożność osiągnięcia zarobków, niezbędnych do życia. Nie byłoby transformacji gospodarki. Stemplewski, poza brakiem konserwacji urządzeń i ich dewastacją, widzi pewne błędy w wykonaniu inwestycji. Główną sprawą jest osiadanie gruntów torfowych nawet o 50-70 cm, co powoduje zbyt wysokie położenie urządzeń i spłycenie rowów, w które woda wchodzi zbyt cienką warstwą. Nie najlepsze okazało się wykorzystanie starych koryt jako odcinków rowów melioracyjnych. Te nie oczyszczane koryta zatrzymują i chłoną wodę, która ma nawadniać dalsze obszary. Wadliwy typ zasuw na łańcuchach Galla powoduje utrudnienie w obsłudze, a czasem nawet ją uniemożliwia. Jest zbyt duża amplituda poziomów wody w rzece, 150-160 cm podczas suszy, do 370 cm w czasie wiosennych powodzi (na wodomierzu w Trzcińcu). Świadczy to o niedostatecznym odpływie wody na odcinku Bieżany - Strzegowo. Olbrzymia i bardzo kosztowna inwestycja nie miała logicznego dalszego ciągu w postaci konserwacji i napraw urządzeń. Dla kasy państwowej było to zbyt kosztowne, a rolnicy, na których liczono, włączyli się niedostatecznie. Obecnie cały system wymaga poprawienia, zmiany urządzeń, które po tylu latach są zdekapitalizowane oraz, co bardzo ważne, zapewnienia prawidłowej konserwacji.
Marian Beczkowski – pełniący niegdyś funkcję dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska w Ostrołęce i ekspert oceniający wyniki melioracji, a w latach sześćdziesiątych kierownik budów jazów i regulacji Wkry na odcinku Bieżany – Poniatowo, twierdzi, że kardynalnymi błędami, które doprowadziły do zrujnowania systemu, były: nieoddanie urządzeń na własność właścicielom zmeliorowanych gruntów oraz to, że po transformacji ustroju nie został stworzony system, który pozwoliłby na to, żeby wszystko dobrze działało. Na pocieszenie twierdzi, że w porównaniu z innymi podobnymi rzekami, gdzie przeprowadzono meliorację, na naszym odcinku Wkry jest świetnie
Krzysztof Ilski, były radny wojewódzki województwa ciechanowskiego, przewodniczący komisji rolnej w latach 1980-1989, uważa, że przeprowadzenie melioracji doliny Wkry było błędem. Nie wzięto pod uwagę perspektywy czasu. Taka melioracja niszczy na zawsze środowisko. W latach, kiedy ją przeprowadzano, wydawało się, że jest niezbędna. To były czasy, w których odzyskanie każdego kawałka gruntu miało wartość. Nie uwzględniono potrzeby chronienia przyrody. Nikt nie brał pod uwagę, że dolina Wkry to jeden z niewielu w kraju unikatowych biosystemów bagiennych z całą gamą żyjących tu zwierząt i ciekawą szatą roślinną. Przeprowadzenie melioracji na ograniczonym odcinku rzeki wywołało niekorzystne zmiany w całym dolnym biegu, który został skazany na niedobory wody w okresach, kiedy jest ona potrzebna. Prowadziło to do zachwiania równowagi biologicznej. Wybudowane urządzenia okazały się niewystarczające do nawodnień i zapobieżenia nadmiernemu spływowi wody korytem. W końcu lat osiemdziesiątych myślano o poprawieniu błędów poprzez wybudowanie szeregu zbiorników retencyjnych. Plan perspektywiczny zagospodarowania przestrzennego województwa ciechanowskiego do 2020 roku na uregulowanym odcinku Wkry przewidywał budowę czterech zbiorników. Plan zatwierdziła komisja rolna i WRN. Już wtedy dawał się odczuć brak wody, której poziom obniżył się nawet o kilka metrów. Budowa takich zbiorników pociągnęłaby za sobą niewspółmiernie wysoki koszt w stosunku do uzyskanych efektów. Następną, bardzo ważną przyczyną złego funkcjonowania urządzeń melioracyjnych okazało się nie tylko zaniedbanie konserwacji, ale również ich niszczenie. Nie przewidziano, że rolnicy, co przykro stwierdzić, nie dojrzeli do tego, aby mogli korzystać z urządzeń, dotychczas przez nich nie spotykanych. Nie brali również pod uwagę, że w dążeniu do polepszenia ich bytu, przeznaczono na tę inwestycję olbrzymie pieniądze społeczne. Dużą winę ponoszą również spółki wodne, których działania były najczęściej fikcją a nawet okazywały się szkodliwe. W rezultacie w ciągu kilku lat urządzenia zostały zdewastowane. Prócz tego właściciele odzyskanych do produkcji gruntów gospodarowali prymitywnie. Dla przykładu można podać, że łąki zasiane przed 40 laty w większości nie zostały do dziś ponownie uprawione, i nie są prawidłowo nawożone. Taka gospodarka połączona z przesuszeniem gruntów doprowadziła do ich stepowienia. Mamy więc ponownie nieużytki, ale zamiast bagiennych - stepowe. Te pierwsze były jednak oazą pięknej przyrody, a obecne?

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB