Sobota, 3 grudnia 2016. Imieniny Hilarego, Franciszki, Ksawery

Historie wojenne. Kwestia żydowska

2015-07-07 11:39:50 (ost. akt: 2015-07-08 12:01:09)
Od prawej do lewej, w górnym rzędzie: Chanoch RADZIK, Icchak Klein, to Mosze, Mosze Rizowi, Shlomo Wilodroz, Moshe Trombka, Hirsch Beiles, Mendel Kronenberg.
na dole: Moshe Popiol, Shmuel Maj, Moshe Kronenberg, Aharon Skoropa, Shlomo Edelsztejn

Od prawej do lewej, w górnym rzędzie: Chanoch RADZIK, Icchak Klein, to Mosze, Mosze Rizowi, Shlomo Wilodroz, Moshe Trombka, Hirsch Beiles, Mendel Kronenberg. na dole: Moshe Popiol, Shmuel Maj, Moshe Kronenberg, Aharon Skoropa, Shlomo Edelsztejn

Podziel się:

Przedwojenny Żuromin był miastem dwóch kultur. Przed wybuchem wojny w roku 1938 w naszym mieście było pół na pół ludności żydowskiej i polskiej. Żydzi i chrześcijanie chodzili do jednej szkoły (dzisiejszy bank przy kościele), spotykali się na ulicach, na targu. Różniła ich zaś przede wszystkim wiara i związane z nią obrzędy. Ponadto żydzi mieli oddzielny dom modlitwy – synagogę i cmentarz – kirkut.

To przedwojenne dwukulturowe miasto w latach 1939 – 1945 zatraciło swoje cechy. Po wojnie do Żuromina nie wróciły już żydowskie rodziny. Większość z nich zginęła w Oświęcimiu. Nieliczni, którzy przetrwali, wyemigrowali.
Elimelech Szklar żuromiński Żyd wspomina, że przed wojną Żuromin sporadycznie odwiedzany był przez cygańskie tabory. Dokładnie przypomina sobie obraz pewnej Cyganki, która przepowiadała przyszłość. Mówiła o wielkiej tragedii. Nikt wówczas jej nie wierzył. A nawet Ci, którzy uwierzyli, nie wyobrażali sobie rozmiarów tej tragedii.
W żuromińskim powiecie wysiedlono 3 675 żydów, około 90% z nich zamordowano (3 300 osób).
Jeszcze przed okupacją zastrzelony został Goldak syn Dawida – jest to pierwsza żuromińska ofiara wojny. Zginął on podczas ucieczki z miasta. Większość jednak żydowskich rodzin w Żurominie pozostała. To żydów Niemcy prześladowali najbardziej.
Na początku prowokacyjnie podpalono synagogę – żydowski dom modlitwy, który znajdował się w centrum miasta (dzisiaj mieści się tu restauracja “U Rucińskich”). Niemcy nie pozwolili przybyłej na to miejsce straży pożarnej ani ludności gasić pożaru. Synagoga spłonęła doszczętnie. Całe szczęście, że panowała bezwietrzna pogoda, bo mogło spłonąć całe miasto, w którym jeden przy drugim tuliły się do siebie przy ulicach drewniane domki.
Ludność żydowska przepełniona strachem nie reagowała.
Niemcy rozpoczęli znęcanie się nad ludnością żydowską zarówno w mieście, jak i w okolicy. Żydów pędzono do różnych robót polowych. Pracowali oni w majątkach i wysyłani byli do Lidzbarka, Działdowa na zbiory ziemniaków.

Z relacji Abrahama Dragona i Elimelecha Szklara wiadomo, że w tym czasie kilkuset młodych żydów wysłano do przymusowej pracy w Pomorskie. Tam zbierali oni ziemniaki, a kiedy zbiory się skończyły wracali pieszo do rodzinnego miasta.
Przy lada okazji znęcano się nad ludnością żydowską. Bito ich, obcinano ich długie brody, ciągano za pejsy. Ośmieszano ludność żydowską Żuromina. Na przykład podczas marszu do prac żydzi musieli śpiewać: „przez nas wojna” lub „nasz Hitlerek złoty nauczy nas roboty” – wspomina Polak - świadek tych wydarzeń.
Mendel Braun z kolei wspomina, jak Niemcy, kiedy zobaczyli na ulicach Żuromina jego stryja Jozefa Borucha, w brutalny sposób odcięli mu brodę, kalecząc przy tym twarz. Takim poniżeniom poddawani byli żydzi na co dzień.
Wprowadzano w życie dalsze działania antyżydowskie. Nie pozwalano Żydom chodzić po chodnikach, wprowadzono specjalny podatek zwany „wkładem”, kazano na ubrania naszyć naszywkę z gwiazdą Dawida.
Represje z każdym dniem stawały się większe, aż w końcu nastąpiła generalna akcja wysiedlania ludności żydowskiej. Odbyła się ona w dwóch turach w październiku i w listopadzie 1939 roku. Ludność wysiedlono przeważnie do gett w Mławie i w Sierpcu, a stamtąd stopniowo przetransportowano ją do Warszawy czy do obozów koncentracyjnych.
Te chwile wspomina Abraham Dragon - Pewnej listopadowej nocy do domów większości żuromińskich żydów załomotały kolby. Wszystkich przeprowadzono do „Sali wykładów komunalnych” (Być może chodzi o salę urzędu miasta, dziś mieści się tu Żuromińskie Centrum Kultury). W tym czasie Niemcy poszukiwali w mieszkaniach srebra, złota i szlachetnych kamieni. Następnie deportowano żydów do stacji kolejowej w Sierpcu. Zajściom tym towarzyszył krzyk oprawców, nawoływania szukających się w ciemnościach rodzin, łzy.

Powtarzam – w czasie wojny zamordowanych zostało około 3 300 żydów z powiatu żuromińskiego.
Cześć ich pamięci.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB