Piątek, 2 grudnia 2016. Imieniny Balbiny, Ksawerego, Pauliny

BOMBArdowanie

2015-09-18 12:16:02 (ost. akt: 2015-09-18 12:17:47)
Kamil Łebkowski – kolejnym krokiem ma być walka w UFC

Kamil Łebkowski – kolejnym krokiem ma być walka w UFC

Podziel się:

Nokaut w czystej postaci zafundował w starciu z Ashleighem Grimshawem Kamil Łebkowski. Podczas gali na angielskim Phoenix Fight Night 27 żurominianin rozprawił się z rywalem już w pierwszej rundzie, brutalnie nokautując rywala. Jak donoszą brytyjskie media Grimshaw długo leżał na ziemi, potrzebna była interwencja medyczna, a gdy ostatecznie stanął na nogi, nie był w stanie o własnych siłach wyjść z oktagonu.

Michał Osiecki
m.osiecki@kurierzurominski.pl

Gala Phoenix Fight Night w Bournemouth była pierwszą zagraniczną możliwością startu dla Kamila Łebkowskiego w świecie mieszanych sztuk walki. Miał to być poważny sprawdzian umiejętności na obcej ziemi naszego fightera. Rywalem był przecież pretendent do pasa BAMMA Ashleigh Grimshaw, który walczył o to trofeum rok temu. Niestety walka zakończyła się przez No Contest po nielegalnym kopnięciu obecnego mistrza. Mimo to jego ciąg zwycięstw sięgał sześciu z rzędu.
- To moja pierwsza walka za granicą i z najlepszym do tej pory rywalem – informował przed galą w Bournemouth Kamil Łebkowski, dodając – Mój przeciwnik jest bardzo wysoko notowanym zawodnikiem w Anglii.
Kamil Łebkowski również nie jest zawodnikiem anonimowym i nie należy do tych, którzy przestraszą się dotychczasowego dorobku rywala. „Bomba” przecież może się pochwalić siedmioma zwycięstwami z rzędu od 2013 roku. Walka wieczoru zapowiadała się fascynująco.
Brytyjczyk swoją grę rozpoczął już dużo wcześniej. Na ważeniu przed walką się nie pojawił. Wyraźnie zlekceważył naszego zawodnika, przysyłając tylko film z ważenia.
- Już wcześniej lekceważył mój rekord, dodatkowo wysłał wideo, jak wchodzi na wagę. Zachowywał się nieprofesjonalnie. Cała sytuacja bardzo mnie zdenerwowała. Do walki wszedłem naprawdę zły i zdeterminowany – mówił Kamil.

Mocne, ósme z rzędu, zwycięstwo
Mowy o lekceważeniu przeciwnika nie było ze strony Kamila Łebkowskiego. „Bomba” bardzo szybko wziął się do pracy.
- Znałem słabe i dobre strony Ashleigha, więc cały gameplan miałem ustawiony przez trenera Grochowskiego już dawno. Udało mi się go zrealizować nawet lepiej niż zakładaliśmy – mówi po walce.
Kamil potrzebował jedynie nieco ponad trzech minut, by silnymi ciosami rozprawić się ze swoim przeciwnikiem. Posiadacz pasa PLMMA w wadze piórkowej dopadł rywala w parterze i zniszczył go potężnym ground & pound. Reprezentant Dziki Wschód Poland: Top Team tym samym zaprezentował się szerokiej publiczności ze swojej najlepszej strony. To było ósme kolejne zwycięstwo Łebkowskiego na zawodowym ringu.

UFC coraz bliżej

Mistrz Profesjonalnej Ligi MMA tą walką może otworzyć sobie drogę do najważniejszej organizacji na świecie. Od pewnego czasu „Bomba” współpracuje z polskim oddziałem Control Management Europe (dawny MSM), który w naszym kraju i na starym kontynencie jest jednym z liderów w kwestii zawodników walczących dla UFC. Łebkowski sam wspomina, że liczy na walkę dla tej organizacji
- Po takiej walce z tak dobrym przeciwnikiem mam dużą szansę się tam dostać, a jeśli mi się nie uda to w listopadzie znów zawalczę zagranicą – informuje.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB