Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Piłka nożna. Derbowe meczycho w gęstej mgle. Od 3:0 do 3:3.

2015-11-12 09:03:00 (ost. akt: 2015-11-12 09:07:29)
Przywitanie obu zespołów

Przywitanie obu zespołów

Autor zdjęcia: fot. mo

Podziel się:

W derbowych spotkaniach zawsze można liczyć na wiele emocji. Nie inaczej było w sobotę w Kuczborku. Miejscowa Boruta i Wkra Żuromin stanęły na wysokości zadania. Było sześć bramek, były żółte kartki, błędy bramkarzy z obu stron. Boruta w sześć minut wstrząsnęła Wkrą, zdobywając trzy gole i zaliczkę, po której chciało się powiedzieć, że jest po meczu. W takim meczu trzeba jednak grać do końca. Wkra dzięki determinacji… wyrównała stan rywalizacji. W derbach powiatu remis 3:3.

Redakcja
redakcja@kurierzurominski.pl

W gęstej mgle przyszło obu zespołom rywalizować w pierwszych w tym sezonie derbach powiatu żuromińskiego. Oba zespoły w pierwszych minutach grały nerwowo. Widać było niedokładność. Obie drużyny nie mogły przejąć inicjatywy, ale w pierwszym kwadransie już mogły paść bramki. Doskonale w polu karnym gości obsłużony został gracz Boruty Kuczbork Dariusz Borzym, ale skiksował. Uderzył piłkę barkiem i posłał daleko od bramki. Gdyby trafił piłkę głową, mogło być groźnie. W polu karnym Boruty natomiast po stałym fragmencie żaden z graczy z Żuromina nie przeciął dośrodkowania, a futbolówka przeleciała na wysokości czwartego metra przez całe pole karne. Stałe fragmenty – to one odegrały w tym meczu kluczową rolę.

Sześć minut Boruty, które wstrząsnęło Wkrą
Pomiędzy 20, a 26 minutą tego spotkania swoje najlepsze chwile przeżywała Boruta. Kilka minut wystarczyło, żeby uzyskać zaliczkę, jakiej wydawało się nie da się zaprzepaścić. Boruta wykorzystała maksimum swoich okazji… Ale od początku… Była 20 minuta gry. Najpierw błąd popełnił zawodnik Wkry Mykola Hreshta, faulując przy linii bocznej jednego z graczy gospodarzy. Chwilę później błąd popełnił bramkarz z Żuromina Mateusz Szmyt, a wykorzystał to Maciej Watkowski i posłał futbolówkę bramkarzowi za tzw. kołnierz. Cztery minuty później kolejne błędy. Znów faul przy linii bocznej, dośrodkowanie, niepewna interwencja Szmyta i Maciej Watkowski zapisuje sobie drugie trafienie. Wkra nie zdążyła się otrząsnąć po utracie drugiej bramki, a już Szmyt wyjmował piłkę z siatki po raz trzeci. Pechowa interwencja Stopczyńskiego sprawiła, że pokonał on własnego bramkarza. Po trzech ciosach można było już odnieść wrażenie, że mecz jest rozstrzygnięty. W 36 minucie Wkra jednak zdobyła bramkę. Pojedynek główkowy z Dariuszem Borzymem wygrał Tomasz Kamiński i pokonał Dawida Zielińskiego. Pierwsza połowa zdecydowanie dla Boruty Kuczbork.

Czterdziestopięciominutowa solówka
Dysproporcje pomiędzy tym, co jedni i drudzy grali po przerwie były nieprawdopodobne. Wkra Żuromin nie tylko przejęła inicjatywę na boisku. Trzeba powiedzieć więcej, to była czterdziestopięciominutowa solówka żurominian z kilkoma wyskokami zespołu Boruty Kuczbork.
- Chcieliśmy odrobić stratę, więc musieliśmy przejść do ofensywy, przyjechaliśmy po trzy punkty i mimo straty wciąż myśleliśmy o tym, że uda nam się wygrać to spotkanie – mówi trener Wkry Żuromin Wojciech Błaszkiewicz.
No i Wkra ruszyła na zespół Boruty od 46 minuty tego spotkania. Boruta była schowana, przyczajona. Czekała na swoją szansę, żeby wyjść z groźnym kontratakiem lub uzyskać stały fragment gry, który tego dnia przynosił im niesamowite efekty.
- Rywal prowadził grę, miał duża przewagę w posiadaniu piłki – mówi trener Boruty Rafał Markiewicz - My za głęboko cofnęliśmy się w drugiej połowie, za bardzo chcieliśmy bronić wyniku i czekać na kontrataki – dodaje.
Mimo przewagi optycznej żuromińskiego zespołu nie można było uświadczyć stuprocentowych bramkowych okazji. Zamieszanie pod jedną jak i pod drugą bramką przynosiły tego dnia tylko stałe fragmenty gry. Przed polem karnym, w 57 minucie, faulowany był Bartosz Budziński. Futbolówka ustawiona była na dziewiętnastym metrze od bramki Dawida Zielińskiego. Golkiper ustawił duży, pięcioosobowy mur. Do wykonania stałego fragmentu zabrał się Mykola Hreshta. Piłka minęła mur, bramkarz nie drgnął, ale piłka minęła słupek bramki. To była pierwsza w drugiej połowie tak klarowna sytuacja. Do kolejnych doszli gospodarze. Boruta po rzucie rożnym mogła zdobyć czwartego gola. Po raz kolejny już znakomite dośrodkowanie Macieja Watkowskiego sieje spustoszenie pod bramką Wkry, ale Dariusz Borzym nie trafił w bramkę. Żurominianie mimo przewagi optycznej, groźnych strzałów i nie potrafili przekuć tego w gole. Dopiero w 81 minucie spotkania, kiedy błąd, juniorski błąd, popełnił Dawid Zieliński bramkarz Boruty, goście stanęli przed szansą. Zieliński dwukrotnie wypuścił piłkę z rąk i złapał ją w swoim polu karnym atakowany przez napastnika. Sędzia przerwał grę na siódmym metrze od bramki Boruty i nakazał wykonanie rzutu wolnego pośredniego. Wkra okazji nie przepuściła. Nowacki tylko lekko musnął futbolówkę, a Kamiński silnym strzałem pod poprzeczkę dał nadzieję gościom. Zdobyty gol zagwarantował kibicom jeszcze większą dawkę emocji. Jako że bramki w tym spotkaniu przynosiły stale fragmenty gry, kibice jednego i drugiego zespołu zacierali ręce, kiedy arbiter odgwizdywał faul na połowie przeciwnika lub piłka wychodziła na rzut rożny. Z takimi nadziejami mogli do rzutu rożnego w 88 minucie podejść fani zespołu z Żuromina. Krokowski wywalczył rzut rożny, a piłkę ustawił sobie Olszewski. Zakręcił futbolówkę w okolice piątego metra, na piłkę nabiegał Dominik Stopczyński, ale został uprzedzony przez Dariusza Borzyma, który interweniował tak pechowo, że wbił piłkę do własnej bramki. Na tym emocje się nie skończyły, ale strzelanie bramek tak. Mecz zakończył się wynikiem, który nie satysfakcjonuje żadnej ze stron.

Wyniki:
Boruta Kuczbork – Wkra Żuromin 3:3
Żak Szreńsk – Sona Nowe Miasto 0:2
Żbik Nasielsk – Wieczfnianka Wieczfnia 1:0
Iskra Krasne – Nadnarwianka Pułtusk 1:2
Korona Ostrołęka – PAF Płońsk 3:1
Wkra Sochocin – Tęcza Ojrzeń 1:1
Makowianka Maków Maz. – KS CK Troszyn 3:1
Tęcza Łyse – Pełta Karniewo 12:0

Tabela
1. Tęcza Łyse 14 36 68-15
2. Sona Nowe Miasto 14 34 40-21
3. KS CK Troszyn 14 29 22-13
4. Korona Ostrołęka 14 27 27-12
5. Wkra Żuromin 14 26 23-17
6. Iskra Krasne 14 23 25-24
7. Makowianka Maków Maz. 14 22 27-27
8. Nadnarwianka Pułtusk 14 19 24-21
9. Żbik Nasielsk 14 19 19-23
10. Wieczfnianka Wieczfnia 14 18 21-27
11. Boruta Kuczbork 14 17 25-30
12. Wkra Sochocin 14 16 12-19
13. Żak Szreńsk 14 15 24-34
14. Tęcza Ojrzeń 14 8 11-30
15. Pełta Karniewo 14 7 17-45
16. PAF Płońsk 14 4 13-40


Boruta Kuczbork – Wkra Żuromin 3:3 (3:1)
Bramki: Watkowski 20, 24 min., Stopczyński 26 min. (samob.) - Kamiński 36, 81 min., Borzym 88 min. (samob.)
Żółte kartki: Rybak, Wierzbicki (Boruta), Hreshta, Olszewski, Barski (Wkra)
Sędziował: Karol Braun (Lidzbark)

Boruta: Zieliński - Balcerzak, Borzym, Golian, Jończak, Konechnyi (Bieranowski), Niszczak, Rybak, Watkowski, Watkowski, Wierzbicki
Wkra: Szmyt - Olszewski, Hreshta (Krokowski), Stopczyński, Barski, Sokołowski (Szulc), Grochocki, Budziński (Budzich P.), Nowacki (Fijałkowski), Laskowski, Kamiński

Opinia trenera
Rafał Markiewicz:
Jest niedosyt, bo jak się prowadzi 3:0 to nie można tego roztrwonić. To była gra błędów bramkarzy po jednej i drugiej stronie. Wkra była zespołem lepszym piłkarsko. Prowadziła grę, my za głęboko cofnęliśmy się w drugiej połowie. Za bardzo chcieliśmy bronić wyniku i czekać na kontrataki. Cieszyć się należy ze zdobytego punktu po serii sześciu przegranych spotkań.


Opinia trenera

Wojciech Błaszkiewicz: Liczyliśmy na więcej, bo na więcej nas stać. Niestety znów po prostych błędach musieliśmy gonić wynik i podzielić się punktami. Pogoń okazała się skuteczna, choć niedosyt pozostał. Musimy wyciągnąć wnioski i myśleć o kolejnym meczu. Rywal nieprzyjemny, dobrze znający stadion przy Żeromskiego. Trzeba koniecznie zagrać lepiej, żeby powróciła wiara w drużynę.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB