Czwartek, 8 grudnia 2016. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Chciałbym, żeby nasz stadion był twierdzą nie do zdobycia

2016-01-26 13:57:56 (ost. akt: 2016-01-26 14:01:50)
Wojciech Błaszkiewicz - trener

Wojciech Błaszkiewicz - trener

Podziel się:

Już za dwa miesiące swoje rozgrywki wznowi ciechanowsko-ostrołęcka Ligi Okręgowa. Kluby już rozpoczynają przygotowania przed rundą rewanżową. Dla Wojciecha Błaszkiewicza sezon 2015/2016 jest pierwszym w pracy z seniorami. O tym jak to wszystko się zaczęło, jak ocenia ten czas oraz o przyszłości w rozmowie z Kurierem Żuromińskim opowiada trener „zielono-czerwonych”.

Redakcja
redakcja@kurierzurominski.pl


Redakcja: Do lata 2015 roku był Pan kojarzony tylko i wyłącznie ze sportem dzieci i młodzieży. Ze szkoleniem młodych piłkarzy jest Pan związany po dziś dzień. Co sprawiło, że przyjął Pan ofertę prowadzenia drużyny seniorskiej Wkry Żuromin? Drużyny, która właśnie spadła z IV ligi.


Wojciech Błaszkiewicz: To prawda do tej pory pracowałem tylko z młodzieżą. Praca, którą wykonuje, a jestem nauczycielem, powodowała, że miałem kontakt z uzdolnioną piłkarsko młodzieżą. Miałem możliwość obserwowania chłopaków podczas lekcji i turniejów. Jako trener zawsze chciałem mieć w drużynie najlepszych zawodników, dlatego rozmawiałem z chłopcami, zachęcałem ich do gry w klubie. Tłumaczyłem im, że jak chcą się rozwijać piłkarsko, to klub jest dobrym miejscem. Wielu z nich dało się przekonać i zasilili oni różne drużyny młodzieżowe Wkry.
Pracowałem z młodzieżą w klubie od 2003 roku, przeszedłem wszystkie szczeble od orlika poprzez trampkarzy do juniora starszego włącznie. Pomyślałem, że czas zmierzyć się z piłką seniorską. Nie wiedziałem, jak współpraca się ułoży, ale znam większość chłopaków, pracowałem z niektórymi po kilka lat na niższych szczeblach szkolenia i wierzyłem, że wszystko poukłada się na solidnych fundamentach. Drużyna była w trudnym momencie po spadku z IV ligi. Część zawodników odeszła, nie było wiadomo, kto pozostanie w kadrze i na kim będę mógł oprzeć zespół. Po rozmowach z Zarządem stwierdziliśmy, że spróbujemy to wszystko poukładać. Zaczęliśmy od tych, którzy zostali w klubie po spadku. To oni stanowić mieli o sile drużyny. Do kadry dołączyli także zawodnicy, którzy mieli dłuższą przerwę w ligowych rozgrywkach. Ponadto kadrę pierwszego zespołu uzupełnili kolejni obiecujący juniorzy. Wśród młodzieży zawsze mogliśmy znaleźć jakiegoś ciekawego zawodnika.

KŻ: Czym różni się praca z dorosłymi mężczyznami, a młodzieżą i dziećmi?

WB: Na początku myślałem, że będzie trudno. Po kilku treningach stwierdziłem jednak, że praca z seniorami może dać dużo radości. W przeciwieństwie do piłki juniorskiej tu pracuje się teoretycznie z zawodnikiem ukształtowanym, który przeszedł wszystkie szczeble rozwoju. Muszę powiedzieć, że byłem pozytywnie zaskoczony podejściem chłopaków do treningu. Ci, którzy zjawiali się na treningach, podchodzili solidnie do tego, co robią. Wszystkie polecenia wykonywali na 100%.

KŻ: Za Panem pierwsze runda w seniorskiej piłce na stanowisku trenera. Jak oceni pan ten czas?


WB: Muszę przyznać, że jestem zadowolony z osiągniętego wyniku. Piąte miejsce to dobra lokata, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich przyszło nam przygotowywać się do rundy jesiennej. Gdyby nie wpadki, w niektórych meczach i lepsza skuteczność na pewno cieszylibyśmy się z jeszcze lepszego wyniku. Przystępowałem do rozgrywek pełen obaw, bo nie wiedziałem, jakie warunki postawią przeciwnicy. Wiedziałem jednak, że to, co robimy, idzie w dobrym kierunku i musimy cierpliwie robić swoje.

KŻ: Wkra Żuromin, jak przed chwilą pan wspomniał, po rundzie jesiennej zajmuje piąte miejsce. Pozycja w tabeli odzwierciedla aktualne możliwości piłkarzy i klubu?

WB: Jak wiemy, drużyna jest w przebudowie. Mamy wielu nowych zawodników, którzy potrzebują czasu na wkomponowanie się do drużyny. Wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy nasze miejsce w tabeli odzwierciedla możliwości i drużyny i klubu. Jesteśmy w gronie pięciu najlepszych drużyn, które dysponują podobnym potencjałem piłkarskim. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy być spokojnie na trzecim miejscu.

KŻ: Rozpoczęliście przygotowania do rundy wiosennej. Proszę powiedzieć, jak będą one przebiegały?


WB: Jak co roku będziemy trenować na własnych obiektach. Mamy do dyspozycji boisko boczne, orlik, hale sportową. Najprawdopodobniej będziemy spotykać się trzy razy w tygodniu. Czwarta jednostka to mecz kontrolny. Rozegramy ich sześć. Część z nich rozegramy na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Przede wszystkim musimy skupić się na tym, żeby jak najwięcej zawodników było systematycznie na treningach. Stabilna forma drużyny będzie uzależniona od tego, ilu zawodników będzie dobrze przygotowanych. Na dzień dzisiejszy wiem, że nie wszyscy będą mogli uczestniczyć w zajęciach. Praca i studia im to uniemożliwią. Pozostaje im trening indywidualny.

KŻ: Kibiców zawsze najbardziej interesują sprawy personalne. Jak ocenia pan obecną kadrę klubu?


WB: Myślę, że mamy na tyle silną kadrę, że ta pozwoli nam utrzymać się w czołówce ligi. Mamy niezłych bramkarzy, doświadczonego Marka Koczota i Mateusza Szmyta. Mamy solidnych zawodników w drugiej linii. Jest kilku zawodników z doświadczeniem czwartoligowym. Warunkiem powodzenia jest systematyczny trening jak największej liczby zawodników.

KŻ: Próbuje pan, zatem przekazać kibicom następującą informację – transferów zimą nie będzie.

WB: Wszyscy wiemy, że zimowe okno transferowe rządzi się swoimi prawami. Ściągnięcie jeszcze lepszych zawodników wiąże się z dużymi wydatkami. Nie wiem czy klub na te wydatki stać. Na dzień dzisiejszy mamy dość szeroką kadrę, jeżeli chodzi o ilość zawodników. Trzeba pracować nad jakością gry, która przełoży się na wynik sportowy. Poza tym, jeżeli uda nam się poprawić skuteczność, to powinno być dobrze. Jesienią pomimo stwarzania wielu korzystnych okazji nie było napastnika regularnie zdobywającego gole. W każdym meczu nasz zespół mógł zdobyć kilka bramek, lecz zawodziła skuteczność. Niewątpliwie jednak przydałby nam się zawodnik, który ustabilizowałby grę obronną.

KŻ: Czego możemy się spodziewać po Wkrze Żuromin w rundzie wiosennej?

WB: Liczę na jeszcze większe zaangażowanie ze strony zawodników. Atmosfera w drużynie jest dobra, a to jest najważniejsze. Chciałbym, abyśmy utrzymali wysoki poziom gry na wyjeździe. Na jesieni byliśmy najlepszą drużyną w lidze. Będzie o to trudno, bo czekają nas mecze na trudnym terenie w Łysych i Troszynie. Musimy ponadto koniecznie poprawić grę u siebie. Kiedyś stadion przy Żeromskiego był twierdzą nie do zdobycia. Chciałbym, żeby te czasy wróciły.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB