Czwartek, 8 grudnia 2016. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Winni są ludzie. Zawsze winni są ludzie

2016-02-16 11:02:01 (ost. akt: 2016-02-16 11:04:58)
Jerzy Maryniak podczas rozmowy z Adamem Ejnikiem w mieszkaniu profesora

Jerzy Maryniak podczas rozmowy z Adamem Ejnikiem w mieszkaniu profesora

Podziel się:

W kwietniu 2010 roku tuż po wydarzeniach smoleńskich Kurier Żuromiński dotarł do wybitnego profesora Jerzego Maryniaka. Prof. dr hab. inż. JERZY MARYNIAK pracował w Instytucie Techniki Lotniczej i Mechaniki Stosowanej Politechniki Warszawskiej i Instytucie Lotnictwa w Warszawie. Brał udział w pracach komisji badających przyczyny największych katastrof w dziejach polskiego lotnictwa – samolotu Mikołaj Kopernik (w 1980 zginęło 87 osób) i Kościuszko (1987 zginęło zginęły 183 osoby). Profesor podczas II wojny mieszkał w Dąbrowie koło Żuromina. Dziś w kontekście wznowienia prac dotyczących katastrofy, przypominamy opinię profesora. Wywiad przeprowadziliśmy w listopadzie 2010 roku. profesor zmarł 24 maja 2011 roku.

redakcja
redakcja@kurierrzurominski.pl

Adam Ejnik: Panie Profesorze, jak tragedię polskiego samolotu pod Smoleńskiem widzi ekspert, który brał udział w badaniach katastrof lotniczych.

Profesor Jerzy Maryniak: Niestety dostrzegam winnych tej tragedii. Przede wszystkim za jej wymiar odpowiada Prezydent. Prezydent zawinił, gdyż jako Naczelny Zwierzchnik Sił Zbrojnych zaprosił do jednego samolotu cały sztab Wojska Polskiego: dowódców, generałów wszystkich rodzajów broni. Dlatego że zaprosił na pokład tylu parlamentarzystów: posłów, senatorów. Dlatego że do jednego samolotu zaprosił zwierzchników różnych religii.

AE. Ale to nie prezydent pilotował samolot?

JM: Ale to Prezydent odpowiada za rozmiary tragedii. Nie wolno gromadzić tylu przedstawicieli władz w jednym samolocie. Przecież niedawno mieliśmy nauczkę. Kiedy to w Mirosławcu rozbił się wojskowy samolot CASA. Tam samolot potraktowano jako taksówkę. Zginęło całe dowództwo wojsk północno-zachodniej Polski. W sobotę w jednym samolocie znów znalazło się całe dowództwo w dodatku z Naczelnikiem Sił Zbrojnych Lechem Kaczyńskim.

AE: Rozmiar tragedii jest ogromny, ktoś popełnił błąd. Jakie czynniki zdecydowały z pańskiego punktu widzenia o katastrofie.

JM.: Pogoda, jaka panowała w Smoleńsku, była zła do lądowania. Przy takiej pogodzie można lądować, ale na lotniskach, które są wyposażone w elektroniczny system lądowania. Lotnisko w Smoleńsku, które jest przede wszystkim lotniskiem wojskowym, nie ma takiego systemu. Poza tym znajduje się na nim zbyt krótki pas startowy, co znacznie utrudnia lądowanie takich samolotów jak Tupolew. Pilot na tym lotnisku może lądować tylko wtedy, jeżeli dobrze widzi ziemię i pas startowy.

AE.: Czy według pana błąd popełnił pilot?

JM.: Obserwując informacje mediów, wydaje się, że tak. Otrzymał on ostrzeżenie od kontrolera lotów. Co prawda ciążyła na nim presja, zdawał sobie sprawę, że jeżeli nie wyląduje, to nie odbędą się bardzo ważne uroczystości. Ale doświadczony pilot takiej presji nie powinien się poddawać. Mam nadzieję, że nie był on ubezwłasnowolniony. Pilot na pokładzie samolotu jest pierwszym po Bogu. On jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pasażerów, tym większa to odpowiedzialność, gdy pasażerem jest Prezydent. Podkreślam jednak, że nawet Prezydent na pokładzie samolotu jest tylko i wyłącznie pasażerem i w żaden sposób nie powinien ingerować w decyzje pilota.

Jednoznacznie winę jednak powinna wskazać powołana specjalna Komisja. My mamy za mało informacji. Znaleziono nieuszkodzone czarne skrzynki, więc prawdopodobnie dowiemy się, kto zawinił.
AE.: Prawdopodobnie?

JM.: Komisja powinna poznać, o ile zapis będzie czytelny, jak przebiegała ostatnia faza lotu. Może się jednak zdarzyć, że komisja utajni zapisy rozmów pilotów.

AE.: Czego komisja dowie się, analizując zapisy zarejestrowane w czarnych skrzynkach? Pan wiele razy odczytywał podobne dane.

JM.: Tak, wielokrotnie pracowałem, odczytując dane z takich skrzynek. Skrzynki mają kolor jaskrawopomarańczowy lub wiśniowy i znajdują się w ogonie samolotu. Wszystko po to, żeby łatwiej można je było odnaleźć po katastrofie. Są praktycznie niezniszczalne. Nawet jeżeli samolot się zatopi lub ugrzęźnie w bagnach skrzynki te wysyłają sygnały, na podstawie których można je zlokalizować. Na podstawie zapisu w nich zawartych można odtworzyć 64 parametry lotu. Między innymi wysokość lotu, kąt odchylenia, pracę silników.

AE.: Również rozmowy pilotów…

JM.: Skrzynki rejestrują to, co dzieje się w kabinie pilotów. Przede wszystkim ważne są informacje dotyczące rozmów: pilot-pilot, pilot-ziemia, ziemia – pilot.

AE.: Czy pasażerowie mogą rozmawiać z pilotem?
JM.: W kabinie pilotów są zabezpieczenia przeciw terrorystom, ale za pozwoleniem pilota można do niej wejść i z nim rozmawiać. Myślę, że wszystko wyjaśni się po odczytaniu rozmów z rekordera głosowego. Powtarzam, nikt nie powinien wpływać na decyzję pilota.

AE. Jak pan ocenia ostatnie sekundy lotu? Samolot był przechylony na lewą stronę.
JM.: Manewry pilota wskazują na to, że zobaczył pas startowy i próbował zmienić położenie samolotu, przygotowując się do lądowanie. Jednak był za blisko ziemi i zaczepił skrzydłem o drzewa. Szczątki samolotu świadczą o tym, że uderzenie było bardzo silne. Od Tupolewa odpadły skrzydła, w których znajdują się zbiorniki paliwa. Dzięki temu pożar nie był wielki i można było odnaleźć ciała ofiar.

AE.: Można było tego uniknąć tej katastrofy?
JM.: Być może, gdyby flota rządowa była wyposażona w lepsze samoloty. Tupolew rządowy to złom. Doskonale znam te samoloty i od dawna powtarzam, że należy je wycofać. Powtarzałem, że to przestępstwo latać Tupolewami i że będą one latać dopóty, dopóki nie zdarzy się jakaś katastrofa. Nie przeczuwałem nawet, że będzie to tak wielka katastrofa.

AE.: Tragedia wszystkich Polaków.
JM.: Wszystkich Polaków też, ale i osobista rodzin, których bliscy w niej zginęli. Ja sam mam przed oczyma twarz Justyny Moniuszko. Ona broniła u mnie pracę magisterską. To urocza studentka, wesoła, zakochana w lotnictwie. Była na tym rządowym samolocie stewardessą. Miała 25 lat. W 2006 roku została wybrana Miss Politechniki Warszawskiej. Kochała latać szybowcem. Oddała około 300 skoków ze spadochronem. Ta śmierć dotknęła mnie osobiście. Należy zrobić wszystko, żeby takich tragedii w przyszłości nie było.

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. xyz #1936966 | 5.172.*.* 21 lut 2016 15:56

    Ludzie przebudzcie się najwyższy czas. Polscy piloci potrafią latać na platach od stodoły. Tak swego czasu stwierdził bul, a on sie zna WSIOK. Więc przyczyn trzeba szukać nie w winie pilotów. To byli najlepsi z najlepszych. PROTASIUKA znałem osobiście i doskonale wiem co potrafił.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. mgr #1936685 | 78.88.*.* 20 lut 2016 22:06

    W przeciwieństwie do POKRĘTA uważam, że nie ma się czego bać, a publikowanie po raz drugi wywiadu z mądrym naukowcem jest ze wszech miar pożyteczne. To tak jak czytanie dobrej książki po latach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Zobacz #1935833 | 83.24.*.* 19 lut 2016 16:49

    Zobacz panie Redaktorze jak na taki gorący temat mało wpisów. Ju jesteśmy zastraszeni a co będzie za cztery lata.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Pokręt #1934242 | 46.112.*.* 18 lut 2016 04:12

    Czytając ten wywiad i datę opublikowania po raz wtóry przecieram oczy ze zdumienia. Czy Redakcja chce przeszukania i zamknięcia wszystkiego i wszystkich.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. zlekkazawiany #1933847 | 188.146.*.* 17 lut 2016 15:53

    No to po Kurierze . Żal :(

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz