środa, 7 grudnia 2016. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

Któż nie chciał być Izabelą Łęcką

2016-02-18 15:03:49 (ost. akt: 2016-02-18 15:19:56)
Dyrektor biblioteki Joanna Rakoczy

Dyrektor biblioteki Joanna Rakoczy

Podziel się:

Joanna Rakoczy od października zeszłego roku sprawuje funkcję dyrektora biblioteki miejskiej w Żurominie. W rozmowie z Adamem Ejnikiem nowa dyrektor zwierza się, jak według niej powinna funkcjonować ta instytucja, jaki powinien być dyrektor i bibliotekarz. Zdradza, skąd się wziął pomysł, żeby wystartować w konkursie na dyrektora i… mówi nam wiersz z dzieciństwa.

Redakcja
redakcja@kurierzurominski.pl

Adam Ejnik: Wygrała pani konkurs na dyrektora Powiatowo-Miejskiej Biblioteki Publicznej w Żurominie. Co skłoniło panią, żeby stanąć do tego konkursu? Przypomnijmy, pracowała pani w dziale kadr w szpitalu. Inna branża, inny zawód…
Joanna Rakoczy: Po prostu chciałam poznać coś nowego. W poprzedniej pracy byłam gdzieś w środku, wewnątrz, a tu zupełnie nowe wyzwania, nowe cele. Przede wszystkim otwarcie na nowego człowieka, otwarcie na nowości wydawnicze i nowości związane z czytelnictwem, z kulturą, z edukacją. Zmiany w człowieku są bardzo potrzebne, żeby spojrzeć inaczej na siebie, spojrzeć inaczej na życie.

Adam Ejnik: Ale jak to? Siedzi sobie pani w domu i nagle widzi pani ogłoszenie konkursowe i myśli… startuję. Jak to wyglądało?
Joanna Rakoczy: O konkursie przeczytał mąż i powiedział mi: może byś się w czymś takim widziała. Wymogi formalne spełniałam, więc postanowiłam spróbować, zgłosiłam się do konkursu. Gdybym nie spróbowała, pewnie bym żałowała tego. Podjęłam to wyzwanie dla siebie. Pragnę nowych wyzwań. Ale takich, które będą zupełnie inne od tych poprzednich. Chcę zmierzyć się z czymś nowym. No i ponadto kocham kulturę, kocham książki.

Adam Ejnik: Nie boi się pani, że to nie pani dziedzina, że pani nie podoła zadaniu?
Joanna Rakoczy: Jest to z pewnością trudna praca, ja będę robiła wszystko, żeby podołać. Będę starała się realizować zadania stawiane przede mną.

Adam Ejnik: A jaki według pani powinien być dyrektor biblioteki? Jakie powinien mieć cechy, co robić, jak działać?

Joanna Rakoczy: Powinna być to osoba kreatywna, wychodząca do ludzi, lubiąca współpracę. Dobry dyrektor, według mnie, powinien wychodzić z nowymi pomysłami, inspirować pracowników do pracy twórczej, do tego, żeby szukać nowych zadań dla siebie. Realizować się w zadaniach. A przede wszystkim, jako przewodnik kulturalnej instytucji, przyciągać do siebie i do kultury innych ludzi, lokalne społeczeństwo. Zarażać kulturą.

Adam Ejnik: Znała pani Reginę Anitę Kwiatkowską, dyrektor biblioteki… wieloletnią dyrektor biblioteki? Poprzeczka chyba zawieszona wysoko?
Joanna Rakoczy: Nie miałam okazji poznać osobiście, ale oczywiście słyszałam o wielu projektach realizowanych w bibliotece przez dyrektor. Z pewnością te działania będą dla mnie inspiracją. Pani dyrektor działała na wielu płaszczyznach i to było bardzo ciekawe. Naśladować nikogo nie będę, ale przyglądam się działaniom pani dyrektor.

Adam Ejnik: Biblioteka – miejsce to kojarzyć się może człowiekowi z zakątkiem ciszy, w którym trzeba chodzić na palcach, mówić głębokim szeptem. Miejsce które odwiedzają książkowe mole, książkowi szpiedzy… pani też tak postrzega bibliotekę? Czy ten stereotyp będzie się pani starała przełamać?
Joanna Rakoczy: Każdy stereotyp trzeba przełamać. Jest pora na ciszę i spokój, ale i trzeba zrobić coś głośnego. Poza tym zauważyłam, że wielu Czytelników przychodzi do biblioteki i do bibliotekarzy, jak do dobrych znajomych, gdzie mogą wymienić poglądy na temat przeczytanych książek, ale nie tylko. Również porozmawiać, jak z dobrymi znajomymi. Tu pojawia się takie rodzinne ciepłe podejście: „O, jak fajnie że pani wróciła już z urlopu”, „O, jak fajnie, że pani już tu jest”.

Adam Ejnik: Czyli model bibliotekarza, który jest takim pierwszym wręcz recenzentem książki… Pierwsze dni w bibliotece? Rozmawialiśmy, że pani przekwalifikowała się diametralnie, przenicowała jakby powiedział Stanisław Lem. Tak jakby podszewkę przełożyć na drugą stronę…
Joanna Rakoczy: Pierwsze dni spędziłam niezwykle pracowicie, bo weszłam w coś innego. Najpierw było sporo nudnej pracy. Mnóstwo papierologii. Zapoznanie się z dokumentacją, z organizacją, administracją. Trochę czasu musiało upłynąć, żeby wgryźć się w to. Startując do konkursu, miałam ogólny zarys kwestii prawnych. Moje prawnicze wykształcenie z pewnością ułatwiło mi wejście w tę papierową sferę bibliotecznego życia.

Adam Ejnik: Od jakiegoś czasu czytelnictwo nie jest modne. Ma pani jakieś sposoby, żeby tego czytelnika zachęcić do odwiedzenia tego miejsca?
Joanna Rakoczy: Dobrze by było, żeby tych czytelników było więcej. Wiadomo, że dorośli są inni – kto czytał, ten będzie czytał zawsze. My musimy walczyć o młodzież, o dzieci i do nich będą skierowane nasze projekty, ale oczywiście nie wszystkie. Są też projekty dla seniorów i po prostu dla dorosłych. Po pierwsze, zakładamy kluby dyskusyjne dla fanów czytania. Organizujemy konkursy – i te tradycyjne, które mamy wpisane w harmonogram i zupełnie nowe. Będziemy też organizować spotkania autorskie. Przecież nikt tak nie potrafi nakłonić do czytania książek , jak sam ich autor: pisarz, dziennikarz.

Adam Ejnik: Są już jakieś pierwsze przymiarki?
Joanna Rakoczy: Tak. W marcu chcę zorganizować dwa spotkanie warsztatowe z panem Michałem Zawadką. Jest to raczej wyjście do młodzieży z gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Będą to warsztaty dla młodzieży. Jego zajęcia bazują na zagadnieniach dotyczących psychologii. Zawadka uczy, jak znajdować się w grupach rówieśniczych. Uczy jak realizować swoje cele i jak nie zniechęcać się przed zakończeniem tej realizacji. Jak podążać za marzeniem, jak znajdować przyjaciół, którzy będą nas inspirować, a nie dołować. Jak obracać się w towarzystwie, które nas wypromuje, a nie stłamsi. Jeżeli te warsztaty się spodobają, to możemy częściej organizować takie warsztaty. Po drugie, organizujemy spotkanie z panią Agnieszką Frączek. Ona jest autorką książek dla dzieci. Tu połączymy spotkanie autorskie w warsztatami. A może po tym spotkaniu uda nam się zorganizować konkurs poezji dziecięcej, w który dzieciaki będą mogły recytować utwór pani Frączek.

Adam Ejnik: Kiedy wchodziłem do biblioteki, to mijałem się w drzwiach młodą pisarkę. Coś pani planuje?
Joanna Rakoczy: To Agata Przybyłek z Raczyn. Planujemy spotkanie autorskie 15 kwietnia. Pani Agata ma już za sobą dwie powieści. Kolejne w drodze. W marcu będzie miała spotkania autorskie w Gdańsku i w Bieżuniu, a u nas 15 kwietnia. Będzie promowała swoją najnowszą powieść.

Adam Ejnik: A co oprócz tych spotkań? Mówiła pani o klubach dyskusyjnych…

Joanna Rakoczy: Tak, stawiam na kluby dyskusyjne. Od marca zacznie działać klub dla dorosłych. Rozmawiam z dyrektorami szkół, żeby zawiązać takie kluby również dla młodzieży…

Adam Ejnik: Na czym będzie polegać działalność takiego klubu?
Joanna Rakoczy: Jego członkowie będą spotykać się raz w miesiącu, żeby porozmawiać na temat książki, którą ostatnio przeczytali. Wcześniej ta grupa wybierze sobie książkę do czytania spośród zaproponowanych przez nas.

Adam Ejnik: Kto może wstąpić do klubu dyskusyjnego?
Joanna Rakoczy: Oczywiście każdy. Mile widziane są osoby, które uwielbiają czytać…

Adam Ejnik: Albo chcą polubić…
Joanna Rakoczy: Tak jest. Ważne jest też, żeby te osoby nauczyły się rozmawiać. Te dyskusje po przeczytaniu mają ich uczyć sztuki argumentacji, ale też oswajać z pojęciami teorii literatury. Czytelnik musi potrafić czytać ze zrozumieniem, zwracać uwagę na różne elementy świata przedstawionego, wejść w ten świat.

Adam Ejnik: Czyli będzie pani prowadzić pogotowie książkowe dla młodzieży?
Joanna Rakoczy: Nie tylko. Współpracujemy z Uniwersytetem III Wieku i powiem, że panie mają czasami więcej energii i animuszu niż my…

Adam Ejnik: A pani pamięta swoją pierwszą książkę?
Joanna Rakoczy: Wie pan, że nie zastanawiałam się… pamiętam swój pierwszy wierszyk: Przyleciały gile, nawet nie wiem ile/ Przyleciały gile, a tu śniegu tyle/ Cała jarzębina śniegiem oblepiona…/ - Co będziecie jadły?/ - Nie kłopocz się o nas/ Znajdziemy pod śniegiem korale jarzębin/ A ty idź do domu, bo się tu przeziębisz.
To jest z elementarza jeszcze…

Adam Ejnik: Chotomska…
Joanna Rakoczy: Tak. Pamiętam też wiersze Tuwima… „Murarz domy buduje, krawiec szyje ubrania…”

Adam Ejnik: „…ale gdzieżby co uszył, gdyby nie miał mieszkania”. Uczyliśmy się z tych samych książek. A książka z dzieciństwa, która szczególnie pani utkwiła w pamięci?
Joanna Rakoczy: Oczywiście „Na jagody” - taka klasyka.

Adam Ejnik: Lubi pani czytać książki?
Joanna Rakoczy: Uwielbiam. Moi rodzice nigdy nie mieli problemu, co mi kupić, bo ja zawsze chciałam książkę i z książki byłam najbardziej zadowolona… na imieniny, na urodziny, na wszystkie okoliczności, jakie były, mogłam dostawać książki… i nigdy nie byłam rozczarowana.

Adam Ejnik: Musze pani przyznać, że dziś jest nieco inaczej. Na ostatnie Mikołajki szkolne kupiłem uczennicy książkę i chodziła struta cały dzień. Następnym razem uczniowie będą się bali, że ich wylosuję… Czym dla pani są książki?
Joanna Rakoczy: Dla mnie książki były zupełnie innym światem. Oderwaniem się od rzeczywistości. Tak jak powiedział Umberto Eco „Kto czyta książki, żyje podwójnie” albo Czechowicz „Kto czyta książki, żyje wielokrotnie; kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany”. To jest nasz wybór albo żyjemy z dnia na dzień, albo próbujemy czasami od tej codzienności się oderwać, próbując odnaleźć inne światy, które dadzą nam odprężenie, relaks, pozwolą nam myśleć na innych płaszczyznach, szukać innych rozwiązań, które możemy przenieść do własnego życia. Bohaterowie… któż nie chciał być Izabelą Łęcką, czy Barbarą z „Nocy i dni”…

Adam Ejnik: Ja nie chciałem…
Joanna Rakoczy: Ale pewnie chciałby pan być Tolibowskim?

Adam Ejnik: Tak, zanurzyłbym się w stawie w białym garniturze i zrywałbym garściami chronione nenufary…
Joanna Rakoczy: Tak, to jest klasyka…

Adam Ejnik: Przenosimy się do innych światów, jesteśmy raz w baśniowym świecie pełnym fantastycznych postaci, innym razem rozwiązujemy zagadki z Sherlockiem Holmesem, by za chwilę przeżywać przygody na pokładzie Nautyliusa… to jest życie!
Joanna Rakoczy: To jest życie. Takie życie nasza biblioteka będzie próbowała zaszczepić swoim gościom… dobrze, żeby nasze dzieci potrafiły żyć nie tylko w wirtualnym świecie, musimy postarać się, żeby książki nie wyparła cyberrzeczywistość.

Adam Ejnik: No dobrze, niech pani poda argument dziecku, żeby wybrało książkę, a nie grę…
Joanna Rakoczy: Tylko słowo pozwoli rozwinąć nam naszą wyobraźnie, obraz podaje gotowe schematy, rozleniwia nas, ogłupia. Książka nas rozwija bardzo wszechstronnie. Gra – nie.

Adam Ejnik: Rodziców by pani pewnie przekonała, ale tu trzeba przekonać dziecko…
Joanna Rakoczy: Praca rodzica nad wychowaniem dziecka bez gier jest bardzo ciężka, ale starajmy się, żeby tak dziecko wychowywać. Biblioteka spróbuje w tym pomóc.

Adam Ejnik: Eee, książki to przeżytek, są już niepotrzebne, zastąpi je audiobook i inne elektroniczne booki… gry… filmy… to jest życie. Nawet się nie trzeba zbytnio wysilać. Jest łatwiej, przyjemniej, nie trzeba się męczyć… co pani na to?
Joanna Rakoczy: Tak mogą powiedzieć tylko ci, którzy nie sięgnęli po książkę, którzy nie czytali książki. Jeżeli raz sięgniesz po książkę i raz ją otworzysz… jesteś już jej. Znam przypadki osób, które nie czytały, a teraz są zarażone. Po prostu wcześniej nie trafiły na tę swoją pozycję. Są książkowymi molami…

Adam Ejnik: To może taka właśnie jest rola współczesnego bibliotekarza, człowieka, który jest w stanie wskazać potencjalnemu czytelnikowi książkę, która go pochłonie. Bibliotekarz powinien prześwietlić skanerem potencjalną ofiarę, zbadać jego zainteresowania i wyłożyć na blat książkę, która zmieni życie tego człowieka…
Joanna Rakoczy: Ale właśnie bibliotekarz ma takie zadania i z tego nasi bibliotekarze się świetnie wywiązują. Przychodzi czytelnik, nawiązuje się rozmowa i bibliotekarz już wie, co może się takiemu czytelnikowi spodobać. Ze mną było tak samo. Gdy przychodziłam do biblioteki, panie bibliotekarki potrafiły mi doradzić, co mam wypożyczyć. Zwykle się nie myliły.

Adam Ejnik: A biblioteka… po co nam dziś biblioteka? Czasy mojej młodości, to pogoń za książkami. Nic nie było… a dziś jest wszystko, można sobie kupić… czy biblioteka nie jest przeżytkiem?
Joanna Rakoczy: Wydaje mi się, że nie. Biblioteki tworzą specyficzny klimat. Są osoby, które nie wyobrażają sobie świata bez biblioteki. Nie wyobrażają sobie, żeby tu nie przyjść, nie porozmawiać z bibliotekarzem, nie poszperać między półkami… być może w miarę upływu lat tak się stanie, że biblioteka będzie przeżytkiem, ale tylko wtedy, gdy nie zakrzewimy czytelnictwa wśród najmłodszych.

Adam Ejnik: No właśnie i to czytelnictwo krzewicie. Dowodem tego jest akcja „Cała Polska czyta dzieciom”.
Joanna Rakoczy: Tak w tym roku przypada 15-lecie tej akcji. W jej ramach już w czasie ferii, osoby znane w naszym środowisku czytały najmłodszym fragmenty swoich ulubionych książek. Akcja będzie trwała przez cały rok i młodzi ludzie będą się spotykać jeszcze z wieloma osobami… Liczę również w tym roku zorganizować coś na większą skalę 29 września w dzień głośnego czytania… może akcję wyzwanie na czytanie…

Adam Ejnik: Co???

Joanna Rakoczy: Mieliśmy taką głośną akcję „ice bucket challenge”, w której internauci publikowali filmiki, w których oblewali się lodowatą wodą. Wyzwanie na czytanie polega na tym, że ktoś zaczyna czytać książkę, przerywa i nominuje kolejne osoby do czytania dalej… wydaje się, że nikt nie odmówi…

Adam Ejnik: Ja się dołączam… i jeszcze jedna rzecz. Mówiliśmy o bibliotece rodzinnej, ciepłej, ale świat się zmienia. Żyjemy już w innym świecie niż świat naszej młodości, czy i w jaki sposób biblioteka nadąża za tymi zmianami?
Joanna Rakoczy: Będziemy się na pewno zmieniać. Taką zmianą może być np. otwarcie czytelni audiobooków. Można będzie przeczytać taką książkę, będzie można ją wypożyczyć. Nie tylko dlatego, że świat się zmienia. Musimy pamiętać, że na naszym terenie mamy dużo osób starszych, chorych, słabowidzących… dla nich jest to jedyna możliwość obcowania z literaturą. Mam nadzieję, że do pomocy tym osobom przyczynią się nie tylko audiobooki, ale też wolontariusze, którzy zechcą wesprzeć bibliotekę. Chciałabym, żeby wolontariusze z książkami dotarli do każdego…

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zlekkazawiany do Redakcji #1938811 | 87.205.*.* 24 lut 2016 08:25

    Przepraszam - gdzie te 8 wpisów? Ja widzę tylko 4

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Do Ejnka #1938649 | 83.28.*.* 23 lut 2016 21:03

    Przestań masowo kasować wpisy które mówią prawdę. Zgłoś się do jakiejś komisji lekarskiej niech określi nazwę twojej choroby bo lekarską bo przez długie lata nie zostanie wynaleziony lek na ta chorobę. Na miłość i głupotę nie ma lekarstwa.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. zlekkazawiany #1936121 | 77.255.*.* 19 lut 2016 22:53

    Pani Joasia coraz szczuplejsza, młodsza i ładniejsza - tak trzymać !

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. ABC #1935593 | 188.33.*.* 19 lut 2016 13:34

    Nie chcę być złośliwa, ale nie sądzę, by nieżyjąca już P.Regina Kwiatkowska podniosła wysoko poprzeczkę.W Żurominie kultura umarła.To miasto kur i jajek, dla niektórych te kury znoszą złote jajka.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Czytelnik Misia Puchatka #1934916 | 46.112.*.* 18 lut 2016 17:59

      To zmarnowane pieniądze, w bibliotekach nic nie robią, nawet książek nie odkurzają, a wypłaty z budżetu spore. Niech przejmie tę firmę na własny rozrachunek a zobaczymy kto pójdzie tam i za ile.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz