Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Przygotowujemy ustawę odorową – model japoński

2016-03-09 14:42:26 (ost. akt: 2016-03-09 15:02:38)
W drugiej części debaty na temat ustawy odorowej wypowiadał się poseł Waldemar Olejniczak

W drugiej części debaty na temat ustawy odorowej wypowiadał się poseł Waldemar Olejniczak

Podziel się:

O demokracji, o szkołach i o uciążliwych fermach. Przedstawiciele władzy ustawodawczej z Prawa i Sprawiedliwości spotkali się ze społecznością naszego powiatu. Dziś przedstawiamy drugą część relacji. Tym razem poseł z Ziemi Sierpeckiej Waldemar Olejniczak wypowiadał się na temat ustawy odorowej.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl


- Słuchamy głosów społeczeństwa – mówił podczas debaty w Żurominie senator Jan Maria Jackowski – Dlatego tu jesteśmy – dodawał.
W sobotę 20 lutego mieszkańcy Żuromina mogli się spotkać z przedstawicielami rządu senatorem Janem Marią Jackowskim, posłanką Anną Cicholską i posłem Waldemarem Olejniczakiem. Spotkanie zorganizowały żuromińskie struktury PiS, a prowadziła je przewodnicząca żuromińskiego PiS Anna Leśniewska.


Problem znamy. Pracujemy nad ustawą


Waldemar Olejniczak jest posłem po raz pierwszy. Do tej pory był politykiem szczebla samorządowego. Podczas sobotniego (27 lutego) spotkania mówił, że tereny naszego powiatu i problemy ludzi na tym terenie są mu znane.
Również ten dotyczący ferm.
- Bardzo cieszyłem się jako przedsiębiorca, że rozwijają się fermy, że się budują kurniki. Jak się rozwija przemysł, ludzie mają pracę, mają pieniądze, płacą podatki… mam jednak wrażenie, że problem doszedł do jakiejś granicy, do jakiejś ściany, że trzeba to uporządkować – mówił poseł.

Następnie poseł zdradził obecnym wyniki swoich zakulisowych rozmów z ministrem środowiska Janem Szyszko.

Waldemar Olejniczak opowiadał, że rząd „na tę chwilę wzoruje się na ustawie odorowej japońskiej”.
- Odoru nie można zbadać. Nie ma do tego miernika, ale problem ten jest rozwiązany na świecie – mówił Olejniczak – O pozwoleniu decydować będzie czynnik społeczny. Jeśli ludzie zadecydują, że jest to uciążliwe, to decyzja społeczności będzie wiążąca. Ten projekt będzie dyskutowany na komisjach ochrony środowiska i tam podejmiemy decyzję, co dalej z ustawą.


Leszek Safuryn tłumaczy

Radny z Zielonej, ekolog i jeden z głównych przeciwników budowy kurników i chlewni w naszym powiecie Leszek Safuryn zabrał również głos w sprawie przygotowywanej ustawy.
Radnego niepokoją nieścisłości, jakie pojawiają się w definiowaniu nazwy „czynnik społeczny”.

– Powiedział pan, że o uciążliwości będzie decydował czynnik społeczny. Co to znaczy czynnik społeczny? Ustawa z 2008 roku jako „czynnik społeczny” wskazała organizacje ekologiczne, ale wyrok Sądu Administracyjnego z marca 2015 roku mówił, że protesty ludności nie mogą być uwzględniane, bo to nie ma podstawy prawnej. To ja pytam jeszcze raz, co to znaczy „czynnik społeczny”? – pytał radny.

Safuryn wskazał również problemy, z jakimi władza ustawodawcza powinna się uporać, żeby ustawa była mieszkańcom przychylna.

- To nie wójt decyduje, czy inwestor postawi kurnik czy chlewnię. Decyduje o tym Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Jego decyzja jest wiążąca dla wójta. Oczywiście sanepid może wydać opinię negatywną, wójt podeprzeć się tą opinią, ale WIOŚ się tym nie przejmuje. Jeśli wójt nie wyda decyzji pozytywnej, to Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Ciechanowie wyda taką decyzję za wójta – tłumaczył radny.
Leszek Safuryn poruszył również problem raportów środowiskowych.
- Załatwcie sprawę raportu. Bo na dziś raport może zrobić każdy, wystarczy zapłacić. Zawsze ten raport będzie na stronę inwestora, jeśli inwestor go opłaca. Inwestor potrafi napisać, że uciążliwość odorowa zamknie się w granicach działki, przecież tu brak logiki – mówił radny.

W tej części dyskusji zabrała również głos mieszkanka naszego powiatu Monika Brdak. Toczy ona walkę o to, żeby pod jej oknami nie powstała chlewnia na 2000 tuczników.

- Obok mojego domu inwestor chce postawić chlewnię na 2000 sztuk. Wszędzie chodzę i proszę, a wszyscy mnie odsyłają z kwitkiem i nikt nie jest mi w stanie pomóc. Uważam, że instytucji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska to trzeba się przyjrzeć, bo wydają oni tylko pozytywne opinie i chyba nie są za bardzo w temacie. U mnie w domu nie da się okna otworzyć, nie da się prania powiesić – żaliła się kobieta.

Poseł Waldemar Olejniczak podsumował dyskusję słowami, że nad projektem komisje pracują i trudno mu teraz mówić o szczegółach. Poprosił zainteresowanych, żeby składali wnioski do jego biura, a on się zajmie problemami i przedłoży je odpowiednim komisjom.

Debatę zakończyła prowadząca Anna Leśniewska.
- Proszę Państwa, będzie lepiej, tylko dajmy czas.

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Pokręt #1949634 | 46.112.*.* 9 mar 2016 18:32

    Ludzie, nie dacie rady uzyskać ustawy odorowej dopóki księża się za to nie wezmą. A oni się nie wezmą bo od kurnikarzy i chlewniarzy mają cichą tacę a po kolędzie to jeden z Sadłowa czy Chamska dał cały portfel razem z dokumentami(lekko był na fazie). Taki hojny, dokumenty odebrał, portfel też a o zawartość nie upomniał się. Ludność musi zagwarantować większe wpływy to może się załatwi wszystko, jedno posiedzenie wybrańców narodu, niekoniecznie w nocy i ustawa po trzecim czytaniu podpisana i ogłoszona w dzienniku.Niedawno mówili,ze jak wejdzie ustawa to zamkną ludzie połowę chlewni i kurników, teraz wszystko odroczone, lobby rolniczo-przemysłowe działa. To brak planów zagospodarowania dał możliwość stawiania trujących farm a temu winni są włodarze. I to do nich się zwracajcie,żywność już bardziej zatruta być nie może bo na nogach będzie zdychał drób ,krowy i świnie. A ludzie już się wykańczają, każdy w rodzinie ma minimum jednego raka, będą dwa,za chwilę trzy. jedzmy chemię, pijmy chemię, oddychajmy chemią.

    Ocena komentarza: warty uwagi (16) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)