Piątek, 9 grudnia 2016. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Agata Przybyłek : Nie wyobrażam sobie życia bez pisania!

2016-04-04 15:40:04 (ost. akt: 2016-04-05 08:26:19)

Podziel się:

Ma 22 lata i na swoim koncie dwie powieści, które ukazały się nakładem wydawnictwa Czwarta Strona. W drodze jest jej trzecia powieść, której premiera zaplanowana jest na maj tego roku. Mowa o Agacie Przybyłek - dziewczynie, która pochodzi z Raczyn i której pasją stało się pisanie książek. Specjalnie dla Czytelników Kuriera przedstawiamy wywiad z młodą pisarką z naszego powiatu.

W lipcu minie rok odkąd Twoja pierwsza powieść "Nie zmienił się tylko blond" została wydana. Jak ten fakt wpłynął na Twoje życie?

Agata Przybyłek: Wydanie pierwszej książki zapoczątkowało prawdziwą lawinę pozytywnych zmian w moim życiu. Było spełnieniem mojego największego marzenia, ale też motywacją do dalszego pisania i pracy nad swoim warsztatem. Utwierdziło mnie również w przekonaniu, że to właśnie z książkami chcę wiązać swoją przyszłość i że nie chcę już pisać tylko do przysłowiowej szuflady, ale dzielić się swoimi tekstami z szerszą publicznością.

Dzięki tej książce stałaś się w pewnych środowiskach popularna. Czy Twoim marzeniem było bycie sławną?


Agata Przybyłek: Nigdy nie patrzyłam na pisanie książek w kategoriach sławy i chyba nadal tak jest. Wydaje mi się, że uprawianie jakiejkolwiek sztuki właśnie dla rozgłosu mija się z celem. Piszę książki bo to lubię, spełniam się w tym, sprawia mi to przyjemność i uszczęśliwiam nimi swoich czytelników, a przynajmniej taką mam właśnie nadzieję.

Zastanawiałaś się, jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby ta książka jednak się nie ukazała?

Pewnie nadal pisałabym do szuflady. Przelewanie słów na papier od zawsze było moją formą odskoczni od rzeczywistości, relaksu, ale też wyrzucania z siebie emocji i choć o wiele przyjemniej jest dzielić się swoimi tekstami z czytelnikami, nie wyobrażam sobie życia bez pisania choćby dla samej siebie. Wydaje mi się jednak, że gdybym nie wydała pierwszej książki, odczuwałabym pewien niedosyt. Każdy, kto próbuje swoich sił w pisaniu, ma gdzieś z tyłu głowy taką myśl, że wspaniale byłoby, gdyby jego teksty trafiły do szerszej grupy odbiorców, chce się nimi dzielić. Spełnienie tego marzenia jest najpiękniejszym, co może przydarzyć się twórcy, więc pewnie nadal dążyłabym do tego, żeby ten cel osiągnąć.

Ile trochę zwariowana, popadająca w różne zabawne tarapaty Iwonka (przyp. bohaterka powieści "Nie zmienił się tylko blond") ma z Ciebie?

Niestety, (a może i nie), muszę przyznać, że do szaleństw Iwonki trochę mi daleko. Ona jest postacią dynamiczną, impulsywną, a czasem nawet bezmyślną i ma ogromny talent do pakowania się w kłopoty. Ja jestem dużo mniej spontaniczna i postrzelona. Z pewnością łączy nas jednak fakt, że dla obu nas najważniejsza jest rodzina i zrobiłybyśmy dla najbliższych niemalże wszystko. Można więc powiedzieć, że choć osobowościowo jesteśmy raczej różne, to mamy podobne priorytety. Obie staramy się też nie patrzeć na świat w czarnych barwach, ale dostrzegać w nim pozytywy.

Skąd czerpałaś pomysły na te wszystkie przygody, które przytrafiały się Iwonce, jej rodzinie i przyjaciołom?


Z pomysłami na te zabawne sytuacje było i jest bardzo różnie. Niektóre są czystą fikcją i podczas pisania niespodziewanie przyszły mi do głowy, (tak, jak na przykład scena z włamaniem czy koci poród w pociągu), ale inspiruje mnie głównie życie. Wiele z opisanych przeze mnie wydarzeń to trochę zmodyfikowane na potrzeby utworu wspomnienia rodzinne i sytuacje, które zdarzyły się kiedyś albo mi, albo moim najbliższym czy znajomym, a które nieustannie wywołują uśmiechy na naszych twarzach. Odnoszę wrażenie, że taka zwykła, czasem szara codzienność, gdy popatrzymy na nią w nieco bardziej „różowy sposób”, może być niezwykle inspirująca.

Premiera Twojej drugiej powieści "Nieszczęścia chodzą stadami" miała miejsce 16 marca. Jak wrażenia po premierze?

Wrażenia są jak najbardziej pozytywne. To niesamowite uczucie móc wziąć do ręki książkę, będącą produktem kilkumiesięcznej pracy sporej liczby osób, która jeszcze jakiś czas temu była tylko plikiem w komputerze. Jest to dla autora tak wielka radość, że aż ciężko ją opisać!
Spływają też już do mnie pierwsze recenzje i opinie czytelników. Ku mojej ogromnej radości jak na razie są głównie pozytywne.

Przeczytałam kilka recenzji na temat Twojej nowej książki. Jedna z recenzentek pisze, że "Nieszczęścia" są znaczenie lepsze niż Twoja pierwsza powieść. Na jej blogu możemy przeczytać, że "fabuła posiada intrygującą tajemnicę i niesie za sobą przesłanie". Możesz przybliżyć naszym Czytelnikom, o czym jest książka "Nieszczęścia chodzą stadami"?

Marta, główna bohaterka utworu, wraca do Sosenek po kilku latach pobytu w Anglii i przywozi ze sobą dwójkę dzieci: kilkuletnią Marysię oraz trzymiesięcznego Krzysia. Niestety, choć dziewczyna ma nadzieję, że zacznie w Polsce życie od nowa, kiedy jej ciotka, Halina, odkrywa, że Krzyś jest czarnoskóry, robi wszystko, by nie dowiedział się o tym żaden mieszkaniec wsi i żeby chrześnica jak najszybciej wyprowadziła się z jej domu. Starsza pani każe usunąć wszelkie „luksusy”, zarządza cowieczorne wyłączanie prądu, karmi Martusię zdrowym, prostym jedzeniem (czytaj: głodzi) i skutecznie uprzykrza dziewczynie życie.
„Nieszczęścia chodzą stadami” to trochę zabawna, trochę gorzka opowieść o szukaniu swojego miejsca w świecie, wpływie traumy z przeszłości na teraźniejszość, a także o niesamowitej, choć nieco przewrotnej sile przyjaźni oraz miłości.
A co do zawartej w książce tajemnicy… Tego chyba zdradzić nie mogę, żeby nie odebrać nikomu przyjemności jej odkrywania w trakcie lektury. Serdecznie zachęcam jednak do czytania mojej najnowszej książki. Jest nie tylko śmieszna, ale i problematyczna.

Czy bohaterka "Nieszczęść" jest podobna do szalonej Iwonki z "Nie zmienił się tylko blond"?

Marta i Iwonka to zupełnie inne bohaterki, choć historie obu z nich starałam się przedstawić w zabawny sposób. Iwonka jest zwariowana, szalona i ma ogromne wsparcie ze strony kochającej rodziny, natomiast Marta to dziewczyna pogubiona w życiu i swoich emocjach oraz bardzo samotna. Jest to bohaterka wielokrotnie zraniona, która, choć nie może znaleźć swojego miejsca na świecie, usilnie go szuka, pakując się tym samym w coraz większe kłopoty. Stąd wziął się też tytuł książki - „Nieszczęścia chodzą stadami”.

Recenzentka Twojej nowej powieści daje ci "gigantyczny plus za wiedzę psychologiczną". Skąd ta wiedza?

Na co dzień studiuję psychologię na Uniwersytecie Gdańskim, więc wiedza na temat psychicznego funkcjonowania człowieka oraz problemy natury psychologicznej są mi bliskie. Chciałabym wykorzystywać zdobywane na studiach informacje w swoich książkach, czerpię z nich inspirację do tworzenia fabuły oraz kreacji bohaterów. Mam też nadzieję, że dzięki wiedzy z psychologii opisywane przeze mnie historie będą bardziej życiowe, wciągające i interesujące dla czytelników.

Na swoim koncie masz już dwie powieści. Jesteś pisarką. Czy tak wyobrażałaś sobie życie pisarki?

Kiedy pisałam tylko dla siebie patrzyłam na to wyłącznie w kategoriach hobby, a nie pracy. Nie miałam pojęcia jak wygląda proces wydawniczy, praca nad tekstem, a przede wszystkim ile wymaga to zaangażowania oraz wysiłku. Wbrew pozorom bycie autorką to nie tylko pisanie książek, czyli to, co w moich oczach najprzyjemniejsze. Po skończeniu pierwszej wersji książki rozpoczyna się etap redakcji czyli wielokrotnego czytania tekstu oraz nanoszenia poprawek. W międzyczasie trwają przygotowania okładki, potem jest korekta, skład, łamanie, druk oraz działania marketingowe, czyli rusza machina wielu wydarzeń angażujących bardzo dużą ilość osób.
Jeżeli jednak miałabym powiedzieć o tym, czy towarzyszące byciu autorką emocje są takie, jak to sobie kiedyś wyobrażałam, to muszę powiedzieć, że są o wiele lepsze. Nigdy nie myślałam, że pisanie książek wniesie do mojego życia tak wiele radości.

Na końcu swojej pierwszej książki zamieściłaś podziękowanie między innymi swoim rodzicom, którzy nie zawsze wierzyli w to, że potrafisz pisać. Czy teraz zmienili zdanie?

Przytoczone zdanie z podziękowań było pewną formą żartu nawiązującą do zabawnego wydarzenia z przeszłości. Tak naprawdę moi rodzice od zawsze bardzo wspierają mnie w pisaniu. Już od najmłodszych lat czytali mi dziecięce książeczki, kupowali kolejne regały gdy brakowało mi miejsca na książki, zachęcali do udziału w konkursach literackich, a teraz w pełni akceptują fakt, że czasem, choć fizycznie jestem w domu, tak naprawdę przebywam bardziej w świecie fikcji niż rzeczywistości. Właściwie to myślę sobie, że gdyby nie moi rodzice, ich wyrozumiałość i wsparcie, nie byłabym teraz na tym etapie swojego życia, na którym jestem i nie spełniała swoich marzeń. Gdyby już od dzieciństwa nie zarażali mnie miłością do literatury, być może teraz nie pisałabym książek. Bardzo im za to dziękuję, tak samo, jak dziękuję mojemu rodzeństwu, a zwłaszcza siostrze, która często pomaga mi zapanować nad szalejącymi w mojej głowie pomysłami, wymyśla ze mną tytuły i zawsze służy dobrą radą.

A co o Twoim pisaniu mówi dalsza rodzina, przyjaciele, znajomi? Czy podobają im się Twoje książki?

Moi przyjaciele i znajomi mają bardzo różne gusta literackie, ale podobnie jak najbliższa rodzina wspierają mnie w pisaniu bo wiedzą, jakie jest dla mnie ważne. Mam wiele koleżanek, które zaczytują się w moich tekstach, ale są też takie, którym sama to odradzam, bo wiem, że nie koniecznie mogłyby im się podobać. Mam świadomość tego, że ludzie są różni i różne są ich gusta. Nie staram się dogodzić wszystkim.

Jak myślisz, dla kogo są Twoje książki? Piszesz do konkretnego odbiorcy?

Moje książki są raczej dla kobiet, bo piszę głównie o kobietach, ich problemach i postrzeganiu przez nie rzeczywistości. Nie chcę powiedzieć, że nie spodobają się żadnemu mężczyźnie, być może jakiemuś panu przypadną do gustu, nie wiem. W moich utworach nie ma jednak wątków kryminalnych, sensacji, pościgów czy walk, czyli tego wszystkiego, co stereotypowo kojarzymy z męskością. W swojej prozie skupiam się na emocjach, relacjach międzyludzkich, rodzinie, dążeniu do osiągania szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, czyli tym, co wydaje się być bardziej kobiece.

Co daje Ci pisanie?


Pisanie jest moją największą pasją, czymś, w czym się spełniam. Kiedy siadam przed laptopem i mogę dać upust historiom oraz emocjom, które siedzą mi w głowie, przelać myśli na papier, pozwolić bohaterom żyć własnym życiem, zdarza mi się zapominać o rzeczywistości. Pracując nad tekstem mam wszechogarniające uczucie, że to jest właśnie to, co kocham i co chcę robić.
Dzięki pisaniu książek poznałam też wiele niesamowitych osób i pogłębiłam wiedzę na mało znane mi wcześniej tematy, więc na pewno mogę powiedzieć, że jest ono niezwykle rozwijające.

Twoja druga książka ukazała się około siedmiu miesięcy od wydania pierwszej. Czy dużo czasu poświęcasz na pisanie?

Właściwie to poświęcam na pisanie większość swojego czasu, bo choć na rynek trafiła właśnie druga moja książka, napisałam ich już o wiele więcej. Odkąd zaczęłam tworzyć nie tylko dla siebie i podjęłam decyzję, że to właśnie z tym chcę wiązać swoją przyszłość, musiałam wyrobić w sobie pewne nawyki i zmienić rytm dnia. Kiedyś pisałam tylko czasem i głównie wieczorami. Można powiedzieć, że robiłam to wtedy, gdy miałam „wenę”. Teraz już wiem, że czekanie na tak zwane natchnienie nie ma zbyt wiele wspólnego z pisaniem, ważna jest w nim przede wszystkim systematyczność. Po prostu trzeba siadać i pisać. Nawet, jeśli czasem się nie chce.

Jeszcze studiujesz. Jak udaje Ci się pogodzić pisanie ze studiami?

Moje studia są dość specyficzne, bo choć studiuję w trybie dziennym, zwykle zaczynam zajęcia dopiero popołudniu, w okolicach piętnastej, dzięki czemu do południa mam czas na pisanie. Są jednak w roku takie momenty, w których przeważa jedno lub drugie. W okresach sesji piszę mniej albo wcale i całkowicie poświęcam się nauce, ale za to w wakacje mogę skupiać się tylko na książkach. Wbrew pozorom godzenie tych dwóch sfer nie jest takie trudne.

A co z życiem prywatnym? Imprezy, jakieś wypady ze znajomymi. Czy masz na to jeszcze czas?

Bardzo się staram nie zaniedbywać kontaktów ze znajomymi i przyjaciółmi, ale osoby z mojego najbliższego otoczenia wiedzą, że mam w trakcie pracy nad książkami takie okresy, podczas których spotkania towarzyskie muszą poczekać. Zwykle dzieje się tak, gdy kończę książkę lub zaczynamy z wydawcą redakcję tekstu. Mam jednak na tyle wspaniałych i wyrozumiałych przyjaciół, że chyba nie mają mi za złe, że nie poświęcam im wtedy zbyt wiele czasu. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Jak często bywasz w rodzinnym domu w Raczynach?

Staram się wracać do domu dość często, bo co dwa, trzy tygodnie. Spędzam w Raczynach też wakacje, ferie, święta i wszystkie dłuższe przerwy w ciągu roku akademickiego.

Lubisz tutaj przyjeżdżać? Masz tu jeszcze znajomych czy rozjechali się "po świecie"?

Bardzo lubię tu wracać. Chociaż życie w mieście ma swoje niezaprzeczalne uroki, gdy przyjeżdżam na wieś, odczuwam niesamowity spokój. Mam tutaj rodzinę, przyjaciół i zawsze wracam do domu z ogromną radością. Dobrze mi tu.

Na Twoim blogu obok zakładek z tytułami Twoich książek, jest jeszcze trzecia zakładka "Bez Ciebie" - książka w przygotowaniu. Czy to tytuł kolejnej powieści?

Tak, „Bez ciebie” jest moją trzecią powieścią.

Kiedy możemy się jej spodziewać?

Premiera zaplanowana jest na 18 maja tego roku.

Możesz nam zdradzić, czy kolejna powieść będzie utrzymana w podobnej konwencji, jak dwie poprzednie?

„Bez ciebie” jest zupełnie różne od poprzednich tytułów. Nie jest ani komedią, ani kolejną częścią trylogii, w skład której wchodzą „Nie zmienił się tylko blond” i „Nieszczęścia chodzą stadami”. To książka gatunkowo balansująca na granicy powieści obyczajowej i dramatu psychologicznego, jest bardziej problematyczna od dotychczas wydanych pozycji. Poruszam w niej temat przemocy domowej, patologicznego uzależnienia od drugiej osoby i zespołu stresu pourazowego, więc dam się poznać czytelnikom z trochę poważniejszej strony niż to było dotychczas. Mam nadzieję, że nie zawiodę.

Czy swoją przyszłość wiążesz wyłącznie z pisaniem?

Spełniam się pisząc książki, ale lubię też psychologię i kontakt z ludźmi. Mam ogromną nadzieję, że uda mi się w przyszłości te dwie dziedziny połączyć, chociaż gdybym miała wybrać, bez zastanowienia wybrałabym książki. Nie wyobrażam sobie już życia bez pisania.

Życzę Ci w takim razie powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. słodowy #1969661 | 31.63.*.* 6 kwi 2016 11:11

    Oby się dziewczyna wybiła i odniosła sukces

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. zlekkazawiany #1968715 | 188.146.*.* 5 kwi 2016 09:00

    Niesamowite - mądra, skromna i ładna.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz