Sobota, 10 grudnia 2016. Imieniny Danieli, Bohdana, Julii

Sokołowy Kąt. Leśne Zacisze - dom dla bezdomnych

2016-05-17 14:09:25 (ost. akt: 2016-05-17 14:22:13)
Pani Małgosia swój pobyt w schronisku "odrabia" gotując dla bezdomnych

Pani Małgosia swój pobyt w schronisku "odrabia" gotując dla bezdomnych

Podziel się:

Pani Małgosia właśnie skończyła gotować obiad. Teraz stoi na korytarzu i pali papierosa. Pani Monika siedzi obok i trzyma w ramionach kilkumiesięczną córkę Klaudię. Przed pokojem dyrektor spacerują w tę i z powrotem pan Krzysztof i pani Beata…

Angelika Szczechowicz
a.szczechowicz@kurierzurominski.pl

Bezdomność - co to znaczy?

Panie Małgosia, Monika, Beata oraz pan Krzysztof mają status osób bezdomnych. Według ustawy z dnia 12 marca 2004 roku o pomocy społecznej mianem osoby bezdomnej określa się taką osobę, która nie mieszka w lokalu mieszkalnym i jest niezameldowana nigdzie na pobyt stały. Jest to także osoba niezamieszkująca w lokalu mieszkalnym i zameldowana na pobyt stały w lokalu, w którym nie ma możliwości zamieszkania. Oznacza to na przykład lokal, który należy opuścić ze względu na wyrok eksmisyjny lub sądowy zakaz kontaktowania się ze współlokatorami. Jest to także lokal, którego zły stan techniczny zagraża życiu lub zdrowiu mieszkańców.
Osobą bezdomną jest także osoba, która jest zameldowana w noclegowniach i placówkach dla bezdomnych, gdyż te placówki nie są lokalami mieszkalnymi w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy.

Mazowsze na niechlubnym pierwszym miejscu

W nocy z 21 na 22 stycznia 2015 roku przeprowadzono na terenie całego kraju "Ogólnopolskie badanie liczby osób bezdomnych". Ośrodki Pomocy Społecznej były odpowiedzialne za określenie liczby osób bezdomnych przebywających na ich terenie. Dane te wpisywane były do Sprawozdania jednorazowego i następnie przekazywane do Wydziałów Polityki Społecznej. Z Wydziałów natomiast trafiały do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Z tego badania wynika, że łącznie w Polsce 36,10 tysięcy osób miało status osób bezdomnych, z czego 25,6 przebywało w placówkach, a ok. 10,5 tysiąca przebywało poza placówkami instytucjonalnymi. Najwięcej osób bezdomnych zdiagnozowano w województwie mazowieckim - aż 4626 osób (3434 osób przebywało w placówkach, 1192 poza, to znaczy na dworcach, klatkach schodowych, ogródkach działkowych). Wśród bezdomnych zdecydowanie więcej jest mężczyzn - aż 80%, 14,8% to kobiety, a 5,2% stanowią dzieci. (patrz tabela poniżej).

"...nie miałem co ze sobą zrobić i stałem się bezdomnym"

Może być wiele przyczyn bezdomności. Są jednak grupy szczególnie narażone na bezdomność, np. osoby opuszczające zakłady karne lub placówki opiekuńczo - wychowawcze. Jedną z takich osób jest pan Krzysztof. Ma on 50 lat. Bezdomnym jest od 2007 roku. - Miałem kiedyś dom, ale musieliśmy z żoną sprzedać i wynająć mieszkanie. I wtedy się zaczęło...- opowiada pan Krzysztof.- Nie dawałem rady utrzymać żony, dzieci, mieszkania. Miałem problemy z prawem. Od '99 do 2007 byłem w zakładzie karnym. W tym czasie żona wzięła ze mną rozwód, miałem płacić alimenty, ale z czego...Do tej pory ze 100 tysięcy się uzbierało. Jak wyszedłem z zakładu, to nie miałem co ze sobą zrobić i stałem się bezdomnym - wspomina.
Pan Krzysztof przez 9 lat swojej bezdomności przebywał w wielu noclegowniach i domach dla bezdomnych w całej Polsce. -Pochodzę z Otwocka, ale tam nie było warunków w schronisku, więc się przeniosłem.- mówi pan Krzysztof. - Byłem już w takich schroniskach, gdzie bezdomni byli bici, wyzywani przez pracowników, więc chciałem się dostać do Leśnego Zacisza. Tu jest dobrze. Tu chciałbym zostać- dodaje. Pan Krzysztof po rozmowie ze mną staje koło drzwi pokoju dyrektor placówki, pani Iwony Kaczyńskiej, aby móc z nią porozmawiać o dłuższym pobycie.

Zaklęty krąg bezdomności

Obok pana Krzysztofa stoi ładna szatynka, pani Beata. - To moja partnerka - przedstawia ją pan Krzysztof.-Jesteśmy ze sobą od 4 lat i chcemy razem tu zostać - dodaje.
Pani Beata pochodzi z Tarnowa. Ma 50 lat. Bezdomną jest od 1994 roku. -Byłam kiedyś w związku z pewnym panem pochodzenia cygańskiego. Ale razem z synem musieliśmy od niego uciec, bo się nad nami znęcał. - mówi pani Beata. Wydaje się, że wspomnienia z przeszłości nie sprawiają jej już żadnego bólu. -Wiele razy próbowałam wyjść z bezdomności, ale za każdym razem wracam. Mam zły stan zdrowia, nie umiem sobie sama poradzić -dodaje. Pani Beata bardzo chce zostać w Leśnym Zaciszu i czeka w kolejce z panem Krzysztofem na rozmowę z panią dyrektor. -Poproszę panią Iwonkę, żeby pozwoliła nam tu zostać. Ja jestem pielęgniarką z zawodu. Mogłabym się na coś przydać, pomóc przy chorych, zrobić zastrzyk - mówi z nadzieją w głosie.

"Nie wróciłabym do dawnego domu!"

Często przyczyną bezdomności są uzależnienia od alkoholu lub narkotyków oraz przemoc domowa. Pani Małgosia jest jedną z osób, którą alkoholizm i konflikty rodzinne zmusiły do opuszczenia domu.
Kiedy weszłam do schroniska, pani Małgosia stała na korytarzu i paliła papierosa. Właśnie skończyła gotować obiad dla wszystkich bezdomnych z Leśnego Zacisza.
Wydawała się bardzo komunikatywna i bez wahania zgodziła się ze mną porozmawiać. Jednak na moje pytanie, dlaczego się tu znalazła, odpowiadała niechętnie -Musiałam opuścić dom. Miałam trudną sytuację w rodzinie. Jestem w konflikcie z mężem. Nawet próbowałam popełnić samobójstwo - mówi.
Pani Małgosia ma 57 lat. Rodzinny dom w Józefowie opuściła 3 lata temu i na początku znalazła się na ulicy. Później trafiała do różnych placówek dla bezdomnych, aż w końcu została przyjęta do Leśnego Zacisza, gdzie przebywa od roku. -Bardzo dobrze mi się tutaj mieszka. Pracuję na kuchni, gotuję dla wszystkich, bo nie dostaję żadnego zasiłku. Muszę jakoś odrobić pobyt.- mówi pani Małgosia. Kiedy zapytałam, czy chciałaby opuścić placówkę i znaleźć pracę, odpowiedziała, że w przyszłości planuje się zatrudnić, ale nie wróciłaby do rodzinnego domu. -Chciałabym znaleźć pracę, ale nie wróciłabym do dawnego domu! Wolę zostać tutaj.- odpowiada.

Brak perspektyw

Podobnego zdania jest pani Monika, która cały czas kołysze na rękach małe dziecko. -Mieszka mi się tu dobrze. Mój partner robi jakieś drobne remonty, żeby odrobić pobyt tutaj. Ja zajmuję się dziećmi. Może gdyby partner znalazł jakieś mieszkanie i normalną pracę, to chciałabym opuścić placówkę. Ale na razie nie mam marzeń i planów na przyszłość - mówi pani Monika, 27 - letnia mama Filipa i Klaudii.
Pani Monika pochodzi z Kietrza w województwie opolskim. Po ślubie zamieszkała wraz z mężem z jego rodzicami.-U rodziców męża warunki były złe. Oni dużo pili. Do moich rodziców nie mogliśmy iść, bo też pili i warunki były gorsze.- wspomina.
Zła sytuacja mieszkaniowa i problemy rodzinne zmusiły młode małżeństwo do szukania innego schronienia. Początkowo próbowali sobie radzić, ale gdy zabrakło środków do życia, postanowili zamieszkać w schronisku dla bezdomnych w Opolu. -W schronisku w Opolu mąż znalazł inną kobietę, ja znalazłam innego partnera i z nowym partnerem musieliśmy poszukać innego schroniska. Trafiliśmy tu, do Leśnego Zacisza.- mówi pani Monika.

Leśne Zacisze - kąt dla bezdomnych

Pan Krzysztof oraz panie Beata, Małgosia i Monika to ludzie, którzy z różnych względów zostali pozbawieni bądź sami się pozbawili domu. To ludzie, którzy od wielu lat są bezdomnymi i przeszli już przez wiele placówek dla bezdomnych, aby w końcu znaleźć się w Leśnym Zaciszu - schronisku dla bezdomnych w Sokołowym Kącie w gminie Siemiątkowo.
Leśne Zacisze prowadzone jest przez fundację pani Iwony Kaczyńskiej. Fundacja została założona w czerwcu 2014 roku. Dwa lata wcześniej pani Iwona wykupiła od gminy Siemiątkowo budynek po szkole podstawowej w Sokołowym Kącie. -Na początku plan był taki, że to będzie być dom spokojnej starości, jednak okazało się, że ze względów finansowych utworzenie takiego domu będzie niemożliwe- mówi pani Iwona Kaczyńska. -Zdecydowałam, że powstanie tu schronisko dla bezdomnych. Tym bardziej, że już miałam wcześniej styczność z takimi osobami w Monarach Marka Kotańskiego - dodaje.

Kiedy bezdomny przybywa do schroniska...

Aby osoba bezdomna mogła trafić do schroniska powinna mieć skierowanie z Ośrodka Pomocy Społecznej właściwego do miejsca przebywania bezdomnego. Na chwilę obecną Leśne Zacisze ma podpisane umowy z okolicznymi Ośrodkami Pomocy Społecznej. Jednak do placówki trafiają osoby z całej Polski. -Przychodzą do nas osoby z innych schronisk, w których z różnych przyczyn bezdomni nie chcieli przebywać. Na przykład były gorsze warunki bytowe lub pojawiły się konflikty z personelem lub innymi mieszkańcami - mówi pani Iwona.
Kiedy bezdomny przybywa do Leśnego Zacisza, najpierw jest prowadzone są wobec niego czynności poznawcze, np. sprawdzanie dowodu, karty informacyjnej ze szpitala.-Często trafiają do nas ludzie prosto ze szpitala. Nie mają dowodu, nie mają ubrań. Mają tylko kartę informacyjną ze szpitala- wyjaśnia pani Iwona. Następnie wypełniane są dokumenty zgłoszeniowe i przeprowadzany jest wywiad z bezdomnym.-Chodzi o to, aby uzyskać informacje o danych osobowych, o rodzinie, o źródłach dochodu. Niektórzy bezdomni mają np. zasiłki stałe czy renty-mówi. Po tych czynnościach sprawdzana jest czystość osoby bezdomnej.-Jeśli osoba trafia do nas ze szpitala czy innego schroniska, to zwykle jest czysta. Ale zdarza się, że przychodzą ludzie prosto z ulicy i wtedy są zawszeni, mają robaki. Wówczas przeprowadzamy dezynfekcję - mówi pani dyrektor.
Następnie bezdomny zapoznaje się z regulaminem schroniska i podpisuje go. W kolejnych dniach pobytu osoby w schronisku, otrzymuje ona tymczasowe zameldowanie, rejestrowana jest w Urzędzie Pracy i jeśli nie ma dowodu, to składany jest wniosek o wydanie dokumentu. -U nas bezdomni otrzymują zameldowanie na pół roku. W przypadku kobiet z dziećmi na rok.- wyjaśnia pani Iwona.

Funkcjonowanie placówki

Schronisko dla bezdomnych w Sokołowym Kącie funkcjonuje na podstawie własnego statutu. Finansowane jest z budżetu gminy, z której przybywa bezdomny. A bezdomni przybywają z całej Polski. Obecnie w Leśnym Zaciszu mieszkają osoby z Opola, Warszawy, Gdyni, Poznania, a także z sąsiednich powiatów: mławskiego, lidzbarskiego, sierpeckiego.
Środki pieniężne dla bezdomnych wypłacane są przez Ośrodki Pomocy Społecznej w kwocie około 500 zł miesięcznie. -To zdecydowanie za mało, szczególnie zimą, kiedy trzeba opalić budynek oraz dać wyżywienie 35 bezdomnym, bo aktualnie tyle właśnie przebywa w schronisku -mówi pani Iwona, dyrektor placówki.
-Często jest też tak, że Ośrodki Pomocy Społecznej nie chcą płacić za pobyt bezdomnego w placówce, która znajduje się poza terenem danej gminy. Wtedy przyjmuję bezdomnego, ale musi on odrobić swój pobyt przez wykonywanie jakichś prac na rzecz schroniska, np. remonty, gotowanie, sprzątanie.- mówi dyrektor.
Taki podział obowiązków wśród bezdomnych jest konieczny, aby placówka mogła sprawnie działać, gdyż jedyną osobą na stałe zatrudnioną w schronisku jest pani Iwona. -Oprócz mnie są jeszcze osoby, które pełnią funkcję kierownika, pracownika administracyjnego, kucharki. To osoby bezdomne, które odrabiają swój pobyt. Pan Marek, Łukasz czy pani Małgosia to osoby, które bardzo mi pomagają. Na przykład pan Łukasz, nasz pracownik administracyjny jest informatykiem z wykształcenia i naprawdę świetnie sobie radzi na tym stanowisku - mówi pani Iwona.

Co po schronisku?


Osoby bezdomne w schroniskach często przechodzą tak zwany program wychodzenia z bezdomności. Jest to program, który polega na prowadzeniu działań o charakterze profilaktycznym, osłonowym i aktywizującym. Działania o charakterze profilaktycznym polegają na zapobieganiu utrwalania się i poszerzania zjawiska bezdomności, osłonowe na zapobieganiu degradacji społecznej czy biologicznej człowieka przez udzielanie świadczeń pomocy społecznej czy pracy socjalnej. Działania o charakterze aktywizującym zmierzają do wyprowadzenia z bezdomności konkretnych osób i grup społecznych, które rokują przezwyciężenie swojej trudnej sytuacji. Aktywizacja polega głownie na pracy z pracownikiem socjalnym, który pomaga bezdomnym znaleźć pracę, wyjść z uzależnienia, uczy dysponowania zarobionymi pieniędzmi.
Pani Iwona planuje wkrótce taki program wychodzenia z bezdomności wprowadzić także w Leśnym Zaciszu. -Niestety osoby bezdomne mimo tego, że przejdą program, często wracają na ulicę, do znanych sobie melin, wracają do nałogów. Nie inaczej jest u nas. Rotacja jest duża. Zdarza się, że bezdomni piją, awanturują się i muszą przez to opuścić schronisko. Inni przychodzą do nas głównie zimą, aby przetrwać najgorszy okres, a jak tylko zrobi się ciepło sami uciekają.- mówi pani Iwona.
Co będzie dalej z panem Krzysztofem, paniami Moniką, Małgosią czy Beatą? Trudno powiedzieć.

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Magda #1994968 | 37.47.*.* 17 maj 2016 23:55

    Dla uchodźców mieszkania się znajdą i jeszcze prace a dla swoich nie ma.......... Xop

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. he,he #1994702 | 46.112.*.* 17 maj 2016 18:20

    Więzień kosztuje 2500zł, leżakuje, chodzi na posiłki, ma opiekę lekarską i mokre widzenia a to właśnie więźniowie powinni pracować na bezdomnych. Bezdomnym też należy jakąś robotę wyszukać bo będą korzystać z wolności i łączyć się w pary i mieć dzieci na koszt urzędów Gmin czyli nas.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)