środa, 7 grudnia 2016. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

ORGANIZACJE SPOŁECZNO – KULTURALNE W BIEŻUNIU W LATACH 1918-1939

2016-06-29 12:21:44 (ost. akt: 2016-06-29 12:25:04)
Bieżuńska rodzina Bluman, 1926 r. Zbiory Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu O/MWM w Sierpcu

Bieżuńska rodzina Bluman, 1926 r. Zbiory Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu O/MWM w Sierpcu

Podziel się:

Żydowska społeczność lat międzywojennych stanowiła 1/3 ludności Bie­żunia (ok. 1 000 osób). Duże różnice zamożności, a tym samym warunków bytowych wyodrębniały biednych i bogatych, co miało oczywiste odbicie w poglądach politycznych, a tym samym w przynależności do różnorodnych organizacji

Organizacje żydowskie – chasydzi

Jeżeli weźmiemy pod uwagę wierzenia religijne oraz stosunek do życia w diasporze i w „ojczyźnie”, wyłania się kilka grup. Pierwsza to chasydzi – Żydzi o tradycyjnych poglądach religijnych, którzy za ideał przyjmowali ścisłe przestrzeganie praw zawartych w Talmudzie, których była większość. Nie była to grupa jednolita ani politycznie, ani religijnie. (…) Tak bieżuńskich chasydów wspomina Jakow Natan Lewin w „Księdze pamięci Żydów Bieżuńskich”: „Jak daleko sięga moja pamięć, chasydzi dzielili się na dwie grupy. Pierwsza to chasydzi góroklawaryjscy, których bóżniczka stała na posesji Chaima Moszego Lipszyca. Tam modliła się większość chasydów z tej grupy, ale też i inni. Druga grupa – tzw. chasydzi aleksandrowscy – miała swoją bóżniczkę na posesji Dulnena. Faktycznie była to bóżniczka różnych chasydów. Obie bóżniczki z biegiem czasu uległy likwidacji, prawdopodobnie z powodu wojny [I wojny światowej] .Modlący się przeszli do bejt ha –midraszu tworząc tam drugie zgrupowanie. Później, już po wojnie powstała bóżniczka w mieszkaniu rabina Michaela Krotoszyńskiego (błogosławionej pamięci). Modlili się tam chasydzi i zwykli Żydzi, nawet mizrachiści i syjoniści, jak bracia Israel i Chaim Lipman, Szaul Gurtat, Filderblum i inni. (…) W owym czasie przybył do miasteczka rabin z Czerska Nachumke Twerski i zatrzymał się u Bunema Noacha Lipszyca (…). Wziął on pod swoje opiekuńcze skrzydła modlących się w bóżniczce chasydów czerskich i ta bóżniczka została ukoronowana, jako Bóżnica Czerska. Spośród modlących się w tej bóżnicy, wielu stało się chasydami czerskimi, jeździli oni do Warszawy, gdzie rabin z Czerska zamieszkał. (…) W 1928 r. z inicjatywy niektórych górokalwaryjskich chasydów, z moim ojcem na czele, założona została kalwaryjska bóżnica w domu rabina Ben – Cyjona Rubina. Do tej grupy przystali wszyscy, którzy modlili się w drugiej grupie (czerskiej) w bejt ha- midraszu, jak również kilku z bóżnicy czerskiej, którzy z różnych przyczyn nie byli zadowoleni z modlitw tam prowadzonych. W bóżniczce przyjęto zasadę, że modlący się w niej nie ma prawa ścinać brody brzytwą, a żona modlącego się nie chodzi z odkryta głową – w odróżnieniu od Bóżnicy Czerskiej, do której mógł przyjść każdy, kto chciał. Otwarcie odbyło się w sposób uroczysty. Rano, przed modlitwą zorganizowany został wykład, a o zmierzchu studiowano werset z Talmudu. Prócz tego zarządzono naukę w piątek wieczór i w sobotę w dzień (…). Grupa prowadziła się nienagannie i cieszyła się w miasteczku dużym uznaniem, szczególnie, że każdego dnia z bóżnicy dobiegał głos nauk Tory, a również dlatego, że modliło się tam wielu szacownych chasydów, także nie góroklawaryjskich, jak, np. rabin Judel Domb, rabin Henoch Margulies, Bunim Noach Lipszyc i wielu innych. Jak już wspomniałem, ograniczenia w przyjmowaniu do bóżnicy wywołały wiele złej krwi. Szczególnie ostro stawiano sprawę, jeżeli stały modlący się wziął zięcia, który golił się lub żona jego chodziła z gołą głową, co stało się wówczas bardzo modne. Zięć taki, zgodnie z przyjętymi zasadami, nie mógł modlić się razem z teściem. Trzeba jednak dodać, że jako gość mógł się modlić każdy.(…) Obie bóżnice istniały tak długo, jak długo istniał żydowski Bieżuń, tzn. aż do inwazji hitlerowskiej. Wówczas zostały uśmiercone razem z całą żydowską ludnością Bieżunia i całej Polski.”


Agudat Israel (hebr. Związek Izraela)
Politycznie chasydzi należeli do partii Agudat Izrael, skupiającej ortodoksów przeciwnych tworzeniu państwa Izrael, lansujących prorządowe życie w Polsce.
Organizacja została założona w 1912 r. podczas konferencji w Katowicach. Po I wojnie światowej Agudat Israel w Polsce stała się organizacją masową, skupiającą ortodoksyjnych Żydów. (…)

Propagowała ona wzmacnianie i szerzenie zasad tej religii, a także obronę praw obywatelskich. Jej członkowie zajmowali się również działalnością filantropijną. (…). Agudat Israel uznawała hebrajski za język święty, a jidysz traktowała jako język codzienny, powszedni i świecki. Starała się wzmacniać pozycję gmin żydowskich (kahałów), którym pragnęła nadać charakter ściśle wyznaniowy. W skład władz organizacji wchodziła Rada Rabinów (hebr. Moecet Gedolej ha-Tora – Rada Wielkich Tory), będąca najwyższym autorytetem. (…) Agudat Israel posiadała podporządkowane sobie organizacje pokrewne: związki młodzieżowe, organizację robotniczą, kobiecą i uczniowską. Związek miał także duże wpływy w tradycyjnych żydowskich bractwach dobroczynnych, wspierał również rozwój szkolnictwa religijnego. Głównym organem prasowym organizacji był założony w 1919 dziennik Der Jud, który w 1929 zmienił nazwę na Dos Jidisze Togbłat . Po wybuchu II wojny światowej, Agudat Israel, podobnie jak inne żydowskie organizacje ortodoksyjne, wezwała Żydów do obrony Rzeczypospolitej przed najeźdźcą. Podczas okupacji wielu jej działaczy brało udział w przedsięwzięciach związanych m.in. z opieką społeczną, ochroną zdrowia, organizacją nielegalnego szkolnictwa żydowskiego. Sporo energii poświęcali na przestrzeganie zasad prawa religijnego w ciężkich wojennych warunkach. Część z członków Agudat Israel brała także udział w działalności Judenratów i pracach konspiracyjnych. Szeregi organizacji zostały zdziesiątkowane podczas holokaustu.
Na koniec oddajmy jeszcze głos Mordechajowi Karmelowi , który na kartach „Księgi Pamięci Żydów bieżuńskich” tak wspomina pobożnych bieżuńskich chasydów: „Któż nie pamięta tego białobrodego Żyda Hersza Lejba Grzebieniarza, jak zwykł być stawać na swoim stałym miejscu krzyczeć, patrząc w niebo „ Thilim!” (Psalmy). Było to w piątek po południu. Wszyscy Żydzi na ten okrzyk szli do bejt ha- midraszu i odmawiali psalmy aż do zmierzchu, a kiedy nadchodziła pora modlitwy Mincha, któż nie pamięta tego żółtobrodego szamesa Szlomy, który obchodził wszystkie uliczki i wołał „ In szil arein!”(Do bóżnicy!). Na ten okrzyk zamykały się wszystkie sklepy i zaczynał się bieg do bejt ha-midraszów. Zapominano o interesach, wszyscy witali świętą sobotę. Krawiec w bóżnicy, chasydzi w bóżniczkach, inni mieszczanie w bejt ha-midraszach. Szabat schodził na nauce i modlitwach. Dziękowano bogu za sobotni odpoczynek(… ). Życie było niczym baśń.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB