środa, 7 grudnia 2016. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

Od śmierci uratowała mnie miłość

2016-07-08 18:38:01 (ost. akt: 2016-07-08 18:44:40)

Podziel się:

Mówi wprost: „Jeśli chcesz zniszczyć swoje życie, chcesz, żeby stało się koszmarem, to sięgnij po leki i narkotyki. Ja widziałam, jak odchodzili moi bliscy. Dwa metry pod ziemię. Jeden po drugim.” Jest z Żuromina. Miała problemy z tramalem. Dziś uważa, że jest czysta. Nie biorę, ale po tamtej stronie zostali wszyscy. - Mnie uratowała miłość i śmierć. Miłość mojego mężczyzny i śmierć moich przyjaciół – mówi kobieta.

Redakcja
redakcja@kurierzurominski.pl

Żuromin to małe miasto. Nie będę więc pisał o wieku Magdy, o jej rodzinie, o marce samochodu i numerze buta. Magda – imię też zmyśliłem - jest po prostu z Żuromina. Magda zdradzi nam, jak wyglądał jej eksperyment z tramalem i jak zaglądała w oczy śmierci.
Rozmawiał: Adam Ejnik

AE: Jak to się zaczęło? Pamiętasz swoją pierwszą tabletkę?
Magda: Tak, pamiętam. Miałam 17 lat. Poczęstował mnie mój kuzyn tramalem. Mówił, że będzie fajnie.
AE: Nie bałaś się?
Magda: Na początku byłam przerażona, ale wszyscy się śmiali. Z drugiej strony sobie tłumaczyłam, przecież to jest lekarstwo a nie narkotyk. To zwykły lek przeciwbólowy, co on mi może zrobić. Przecież wszyscy biorą, im też się nic nie dzieje. I wzięłam…
AE: Było fajnie?
Magda: Tak. Miałam jakby więcej energii. Mogłam więcej. Byłam pobudzona, gotowa do działania. Chciałam zrobić milion rzeczy na raz. Chciało mi się balować całą noc.
AE: Brałaś dalej?
Magda: Nie. Potem była przerwa i na koniec semestru znów pojawił się mój kuzyn. Miałam problemy z nauką. Szczególnie z matematyką. Brałam, żeby się uczyć na tych lekach. Brałam więcej. Poznawałam towarzystwo. Coraz więcej ludzi. Było fajnie. Było coraz więcej imprez. Tabletka byłą dla mnie lekiem na całe zło. Pomagała we wszystkim.
Kryzys przyszedł w momencie gdy 3-4 dni brałem pod rząd po 2 tabletki. Po tych eksperymentach przyszedł zjazd. To była tragedia. Działo się to w weekend. Bolało mnie wszystko. Mięśnie, głowa. Źle się czułam pod względem psychicznym i fizycznym. Nie wiedziałam, co robić i co z sobą począć.
AE: I przyszedł kuzyn?
Magda: Tak. Przyniósł tabletkę i wszystko przeszło. Po tabletce przechodziło wszystko. Jak zabrakło tabletek, to się jechało do Kliczewa, tam była tramalowa melina.
AE: Kiedy przyszło opamiętanie?
Magda: Takie pierwsze opamiętanie przyszło, gdy zaczęłam obserwować ludzi wokół mnie. Moich tabletkowych kolegów. Ludzie zaczęli zawalać maturę. Nie poznawałam swoich kolegów. Jednego obserwowałam. Stał się agresywny, chamski, bezczelny. Miałam wrażenie, że jest niezrównoważony psychicznie. Przeżywał wahania nastrojów od euforii po smutek. Okazało się później, że nie przystąpi do matury. Pojechał na odwyk.
To był dla mnie przełom. Zaczęłam się zastanawiać, dokąd to wszystko zmierza. Dramatycznie myśleć, żeby z tej drogi zejść. Moi znajomi zaczęli się staczać. Lądowali na ulicy. Coraz więcej i więcej. Nie było mowy o studiach. Interesowało ich tu i teraz, żeby mieć na towar. A jak zabrakło, to brali coś zastępczego albo kradli. Wtedy zobaczyłam, że to droga donikąd, że zawalamy swoje życie.
AE: I to był koniec. Postanowiłaś i wyszłaś?
Magda: Nie, to nie było takie łatwe. Brałam jeszcze na studiach. Obracałam się w tym zgniłym towarzystwie. Nawet by pan nie pomyślał. Wśród lekomanów są osoby dorosłe. Nawet na ważnych stanowiskach.
Kolejnym bodźcem ostatecznym, który mnie wyrwał z tych szponów była miłość. Zakochałam się bez pamięci. Najpierw w moim mężczyźnie, potem w moim dziecku. Oni są moim narkotykiem i więcej niczego nie potrzebuję.
AE: Powiedziałaś chłopakowi o swoim nałogu?
Magda: Bałam się, ale niczego nie da się ukryć. W końcu zaczął się domyślać. Musiałam powiedzieć.
AE: Jak zareagował?
Magda: Jest wspaniały. Cały czas jesteśmy z sobą. Kochamy się.
AE: Co było najstraszniejszego w Twoim życiu w uzależnieniu?
Magda: To że jeden po drugim odchodzili z tego świata moi koledzy, moje koleżanki. Tego się nie da zahamować. Droga była tylko jedna. Najpierw leki, potem leki plus alkohol, następnie narkotyki… coraz twardsze i coraz więcej. Kolejny krok to śmierć. Siedem osób pochowałam. Widzę ich twarze przed oczami.
To byli moi koledzy, to były moje koleżanki. Kolejni czekają na wyrok, nawet zupełnie mi bliscy ludzie czekają na śmierć. Jedna z nich powinna pomyśleć o dzieciach. Grom z nią, ale dzieci. Nie ma innej drogi, zaczyna się od małej tabletki a kończy się 2 metry pod ziemią.

AE: Jak przestrzec ludzi przed nałogiem… uczniów, dzieci…
Magda: Rozmawiać. Mówić, opowiadać. A najlepiej, jakby im to wszystko mówił narkoman, bo jest najbardziej wiarygodny. Żeby stanęli oko w oko z narkomanem. Żeby przekonali się, jak wygląda jego życie i wiedzieli, jaki mają wybór.

AE: Nie boisz się, że twoja córka będzie też brała?
Magda: Boję się. ale dlatego już teraz ją uświadamiam. Opowiadam, co jest czym. Przestrzegam. Uświadamiam, pomimo że ma niewiele lat, to cały czas jej mówię, że jest to coś złego. Że pigułki szczęścia nie istnieją. Broń Boże, nie bierz! Bardzo często oglądamy programy, gdzie pojawiają się wiadomości o dopalaczach. Będę ją uczulać każdego dnia. Opowiem jej wszystko. Nawet to, jak igrałam ze śmiercią.
AE: A co byś powiedziała uczniowi gimnazjum czy podstawówki?
Magda: Zastanów się dziesięć razy, zanim to weźmiesz, bo na jednym razie się nie skończy, stracić możesz wszystko. Wejść jest łatwo, ale wyjść bardzo ciężko.
AE: Ale diler powie coś innego, że to nic złego, z to tabletki, lekarstwo…
Magda: To nie jest nic złego. To jest coś złego! To jest pierwszy krok do trumny. Najpierw bierzesz jedną i dalej 2, 3 do kilkunastu tabletek, później cię nie stać i szukasz tańszego zamiennika , to są już narkotyki, zmieniasz się w narkomana. Dochodzi amfetamina, morfina i cokolwiek, tylko żeby poczuć się lepiej. Nagle zaczyna nie starczać. W końcu dajesz sobie w żyłę, w jakiejś klatce schodowej. Tracisz kontakt z rodziną, najbliższymi. Liczy się tylko to, jak zdobyć następną działkę. Nic więcej nie liczy się dla ciebie. Nic…

Artykuł opublikowany w ramach projektu "Wakacje bez..." realizowanego przez redakcje Kuriera Żuromińskiego wspólnie z Gminnymi i Miejskimi Komisjami Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB