Poniedziałek, 5 grudnia 2016. Imieniny Kryspiny, Norberta, Sabiny

Dąbrówki. Paweł to taki lofer, w domu nie chce siedzieć

2016-08-22 14:30:32 (ost. akt: 2016-08-25 09:34:06)
Pawełek najczęściej uśmiecha się, jak jest na dworze

Pawełek najczęściej uśmiecha się, jak jest na dworze

Autor zdjęcia: fot. Anna Bonisławska

Podziel się:

Paweł 7 sierpnia skończył 10 lat. Najbliżsi przygotowali mu na urodziny ognisko z kiełbaskami. Był też tort. Świeczkę pomogły mu zdmuchnąć dzieci siostry. Paweł sam nie może. Jest bardzo chory. Paweł ma już 10 lat, waży 14 kilogramów.

Adam Ejnik
a.ejnik@kurierzurominski.pl


Paweł urodził się jako wcześniak. 7 dziecko pani Wioletty.
- Z ciążą to nie było żadnych problemów. Dopiero na końcu w Płocku powiedzieli mi, że chłopiec będzie chory. Ciężko chory – mówi matka Pawełka.
7 sierpnia 2006 roku przyszedł na świat Pawełek. Miał niedowład czterokończynowy. A to oznacza, że nigdy nie będzie poruszał ani nóżkami, ani rączkami.
- Jest dziś takim 10-letnim noworodkiem – mówi pani Wioletta.

Nie chcę, żeby był dzieckiem łóżkowym
- Rozmawiałam z panią doktor w Aninie – mówi mama Pawełka – Powiedziała mi, żebym nie dopuściła do tego, żeby Pawełek tylko w łóżku leżał – Żeby nie było tak, że tylko kaszka i pieluszka. Staram się.
Paweł uczęszcza do Zespołu Szkół Specjalnych. Na lekcje jeździ we wtorki, środy i czwartki. Na przystanku przejmuje chłopca opiekunka ze szkoły. W szkole to ona się nim zajmuje. Karmi Pawełka, nosi go, przewija.
W poniedziałki i piątki z kolei do chłopca przyjeżdża rehabilitant. Ćwiczenia trwają 40 minut.

Czy pomagają?
- Pawełek już lekko unosi głowę, jak leży na brzuchu. Na plecach jeszcze nie – mówi jego mama.
Poza tym chłopiec bardzo lubi być na świeżym powietrzu.
- To taki lofer – mówi pani Wioletta - w domu nie chce siedzieć – dodaje.
Dlatego Pawełek jeździ, do siostry do Chamska, czasem do Boguszewca na Ranczo.
- Najbardziej podobało mu się w Licheniu. On wtedy w kościele powiedział: "Boże” – mówi pani Wioletta.
W zoo z kolei trochę bał się zwierząt, ale był bardzo ciekawy.

Czasami Pawełek się uśmiecha
Pierwszy raz Pawełek był bardzo radosny 8 lat temu. Usłyszał wtedy piosenkę „Czekam na tę pierwszą miłość”.
- Był taki radosny, że teraz ciągle mu puszczamy piosenki. Uwielbia disco polo. Uśmiecha się. Widać w nim taką radość – mówi mama.
- Lubi jeszcze, jak przyjeżdżają moje wnuczki. Już z daleka się im cieszy i one przychodzą i bawią się z nim. Klaszczą w dłonie, turlają go po materacu – mówi pani Wioletta
Rodzina stara się nie myśleć o chorobie Pawła. Dzieci czytają mu książki, zabierają go w wózku na podwórze. A wieczorami można posadzić Pawełka na wersalce i podeprzeć, żeby się nie przewracał i wtedy ogląda telewizję.
Najbardziej jednak Pawełek lubi jeździć do Chamska. Tam mieszka córka Pani Wioletty.
- Tam wszyscy Pawełka lubią. Machają mu. Witają się z nim. Nikt nie przejdzie obojętnie. Dzieci, dorośli mówią: "Co u Ciebie słychać…" i on się cieszy.

Komunia
Nie zawsze tak było. Pani Wioletta nie ukrywa, że przeżyła wielkie upokorzenie. Działo się to podczas sakramentu Komunii Świętej.
- Paweł był taki zadowolony, ale widziałam, że ludzie nie są przygotowani. Nie umieją obchodzić się z tak chorym dzieckiem. Dzieci też nikt nie uprzedził. Widziałam, jak na nas patrzą – mówi matka Pawełka.
W końcu mama zaniosła syna na rękach do komunii. Po komunii dzieci robiły sobie pamiątkowe zdjęcie. Jak mówi pani Wioletta, nikt nie chciał, żeby na zdjęciu był Paweł. Fotograf wykonał dwie odbitki. Jedną dla Pawła, na której są wszyscy. Drugą dla pozostałych dzieci, bez Pawełka.
- Nic nie jest ważne. Ważne, że przyjął sakrament – tłumaczy pani Wioletta.

Kłopoty

Pani Wiolecie nie sprawia już kłopotu fakt, że Pawełek nie porusza kończynami. Przyzwyczaiła się. Bardziej boi się o jego zdrowie. Paweł ma straszną niedowagę. Waży 14 kilogramów i przy tym miewa ataki padaczki.
- Podaję mu wtedy lekarstwo. A jak nie pomaga, muszę wezwać pogotowie. Staje się on wtedy zimny i może nawet umrzeć – mówi kobieta.
Żeby przytył też mu podaję specjalne lekarstwo. Najlepiej gdyby przyjmował 4 pojemniki dziennie. Ale leki te nie są refundowane, a są drogie – dodaje.

Urodziny
Paweł niedawno obchodził 10 urodziny. Siostrzenica chłopca zaśpiewała „sto lat”, inna siostrzenica pomogła zdmuchnąć świeczki. Było ognisko, był tort, ale były też łzy. Takie ciche, skrywane.
- Ale Pawełek wiedział, że się smucimy, on od razu wie – mówi kobieta.
Jeszcze po urodzinowej imprezie siostra zabrała Pawła do Chamska, był tam do 23. Wrócił zmęczony.
Zasnął szczęśliwy.

Nasz nowy dom
Mama Pawełka marzy o kąciku dla chłopca.
- Żeby był tylko dla niego. Taki przystosowany. Żeby Pawłowi było dobrze – mówi mama.

Teraz chłopiec mieszka w dobudówce. Śpi z rodzeństwem. W każdym pokoju są progi. Do pokoju telewizyjnego prowadzą nawet schody. Ciężko tam poruszać się wózkiem Pawełka.
Zgłosiliśmy dom chłopca do Polsatowskiego konkursu „Nasz nowy dom”. Być może organizatorzy programu zajmą się rodziną z Dąbrówek.

Komentarze (23) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. nieszczescie #2053445 | 157.25.*.* 26 sie 2016 09:09

    A na całe Kargulowe plemię i pole spuść, dobry Panie, wszystkie plagi egipskie. Tylko się nie pomyl i nas, Pawlaków, sąsiadów Kargulowych, nie doświadczaj, bo my się swojej miedzy trzymamy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. szczescie #2053252 | 157.25.*.* 25 sie 2016 21:59

    Mam jeszcze taką głupią nadzieję, że osoby tu komentujące to nie jest cały przekrój społeczny mieszkańców naszego powiatu i okolic, bo można stracić całkowicie wiarę w człowieka. Wchodząc na forum rzadko można napotkać ludzi, którzy napisali by coś budującego, pocieszającego, ogólnie pozytywnego. Zalajkuje taki na fb jakiegoś Maciusia (imię przypadkowe) z końca Polski bo jest chory, pochyli się zapuszczonym kundlem, a z sąsiadem nie będzie rozmawiał latami i odwracał się po katolicku plecami gdy gdzieś go spotka. Każde komentarze można by streścić starą, ale aktualną modlitwą błagalną: "A na całe Kargulowe plemię i pole spuść, dobry Panie, wszystkie plagi egipskie. Tylko się nie pomyl i nas, Pawlaków, sąsiadów Kargulowych, nie doświadczaj, bo my się swojej miedzy trzymamy." Nazwiska się zmieniają, ale jad w Pawlakach został.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. siostra Pawla #2052766 | 85.194.*.* 25 sie 2016 10:23

    Ludzie nie wiedza co to zycie z chorym chlopcem i ile trzeba przejsc , a komentuja . Pomoc jest tylko dla Pawla , a nie dla naszej calej rodziny . Nie rozumiem jak moga byc takie swinie na swiecie... Zazdrosc ludzka nie ma chyba granic . Jesli ktos nie chce to nie pomaga , ale sa ludzie ktorzy maja jeszcze serce .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Siostra Pawla #2052485 | 85.194.*.* 24 sie 2016 20:07

    Ludzie bez serca i tyle na ten temat. Pawel jest naszym szczesciem .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. życzliwa #2051842 | 91.94.*.* 23 sie 2016 22:23

    Jak można być tak nieczułym i zawistnym jak większość osób, która dodaje tak okrutne komentarze. Kto chciałby żeby spotkała to taka tragedia, zebynzycie aż tak to doświadczyła , jak doświadcza tą rodzinę. Nikt z tych osób nie zdaje sobie sprawy ile to wszystko kosztuj3, ile Ci państwo wydają na leki , na rehabilitację . Czasami zanim się coś powie trzeba się zastanowić kilka razy m bo słowem można człowieka bardziej skrzywdzić niż czynem. Ja jestem pełna podziwu dla tej rodziny , dla mamy która Tak ciepło mówi o swoim synu , która mimo takiego trudu nie poddaje się i nadal walczy. Trzymam kciukinzeby wszystko się im udało.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (23)