środa, 28 czerwca 2017. Imieniny Florentyny, Ligii, Leona

Rozmowa z lekarzem weterynarii – Justyną Ganczarek

2017-05-05 14:27:09 (ost. akt: 2017-05-05 14:34:38)

Podziel się:

Kilka dni temu odwiedziliśmy gabinet weterynarii "Czworonogi". Lecznicę prowadzi małżeństwo, które nie wyobraża sobie innej pracy. Ich głównymi pacjentami są psy i koty oraz trzoda chlewna i bydło. W zawodzie pracują od 10 lat.

Paula Borkowska: Na początku naszej rozmowy chciałabym złożyć Pani życzenia z okazji Światowego Dnia Lekarzy Weterynarii.

Justyna Ganczrek: Dziękuję bardzo. Przyznam się, że pierwszy raz słyszę o tym święcie, ale jest mi bardzo miło.

P.B.: Od jak dawna pracuje Pani jako weterynarz?

J.G.: Studia ukończyłam w 2007 roku, od razu rozpoczęłam pracę w całodobowej klinice, gdzie pracowałam przez 7 lat. Od 3 lat pracuję w Żurominie, a nasz gabinet weterynaryjny otwarty jest od 2012 roku.

P.B.: Skąd pomysł na taką pracę?

J.G.: W moim przypadku to tradycja rodzinna, ponieważ mój tata jest lekarzem weterynarii, w związku z tym temat pomocy zwierzętom był obecny w naszym domu rodzinnym od zawsze.

P.B.: Zawód weterynarza jest prosty i lekki, czy trudny i ciężki?

J.G.: Zdecydowanie trudny i ciężki. Nasi pacjenci, pomimo wielu cudownych cech - nie mówią. W związku z tym nie pomogą nam w próbie postawienia diagnozy. Chory pies, czy kot są po prostu smutni, bądź wymiotują, mają biegunkę. A to są objawy bardzo wielu chorób. Naszym zadaniem jest przesianie wyżej wymienionych objawów i wraz z właścicielem i ustalenie jaki symptom był pierwszy, co było początkiem, ponieważ te "późne" objawy mogą być już tylko konsekwencją. Ogromną rolę spełnia tutaj właściciel zwierzęcia, ponieważ to on jest osobą, która zna najlepiej swojego towarzysza. Przeprowadzając wywiad z właścicielem liczymy, że usłyszymy coś, co naprowadzi nas na trop, który z kolei doprowadzi do rozwiązania zagadki.

P.B.: Co sprawia Pani największą frajdę w wykonywaniu tej pracy?

J.G.: Trudne przypadki, które wymagają wyzwań diagnostycznych/leczniczych, i które kończą się oczywiście sukcesem, a potem możemy spotkać się z takim pacjentem na wizytach profilaktycznych, podrapać go za uchem po brzuchu. Chociaż często po trudnych przejściach tacy pacjenci niechętnie odpowiadają na nasze pieszczochy.


P.B.: Co ludzie powinni wiedzieć zanim zdecydują się na posiadanie zwierząt w domu? Jakie są tego plusy i minusy.

J.G.: Przede wszystkim należy dostosować zwierzę do swojego trybu życia. Ktoś, kto pracuje od rana do późnych godzin wieczornych raczej nie powinien decydować się na psa, który będzie wymagał minimum 3 spacerów dziennie. Podobnie jest z rasą psa. Ktoś, kto nie prowadzi aktywnego trybu życia lub osoba starsza nie powinien się decydować na rasy, które wymagają intensywnego ruchu np. Jack Russel Terrier. Minusy? Hmm... Jest ich naprawdę mało - chociaż konieczność wyjścia na spacer przy temperaturze - 20 stopni może być minusem. Jednak plusów jest zdecydowanie więcej i korzyści przeważają. Zwierzęta to cudowni przyjaciele, którzy potrafią wydobyć z człowieka to co najlepsze.

P.B. : Jak Pani sądzi, czy dzieci powinny wychowywać się w domu, w którym są zwierzęta? Czy jest to dobry pomysł?

J.G.: Jestem jak najbardziej za tym. Zwierzęta nie są zbyt sterylne, bo jednak brudzą, zostawiają sierść, ale nawet pediatrzy mówią, że dziecka nie można wychowywać w sterylnych warunkach. Powinno mieć ono kontakt ze zwierzętami. Są badania, które pokazują, że dzieci, które miały kontakt ze zwierzętami w latach wczesnego dzieciństwa mają mniejszą skłonność do alergii.Poza tym dziecko uczy się również emaptii, opieki, obowiązków. Widzi, że zwierzę musi mieć zawsze wodę i jedzenie, że musi wyjść na spacer – jeśli to pies.Trzeba jednak pamięta, że pies czy kot też chcą odpocząć. Dziecko nie może zaczepiać pupila, kiedy ten je, czy śpi.Czasami jest tak, że zwierzę wysyła sygnały, pokazuje, że ma dość , idzie na swoje posłanie, odwraca głowę,a dziecko tego nie rozumie.Wtedy rodzice muszą czuwać, kontrolować. Ponieważ nawet najbardziej przyjazny pies, kiedy jest zmęczony, zły, może źle się czuje - może być niemiły, może ugryźć.

P.B.: Na ca zwrócić szczególną uwagę wybierając się z naszym zwierzakiem na spacer np. do lasu bądź na łąkę? Czy poza kleszczami są one narażone na inne niebezpieczeństwa?

J.G.: Kleszcze rzeczywiście są bardzo groźne choć są wszędzie na trawnikach, w naszych przydomowych ogródkach również. Przenoszą wiele chorób, które są niebezpieczne dla naszych zwierząt, ale też dla nas. Dlatego bardzo ważna jest profilaktyka przeciw kleszczowa i przeciwdziałanie zawleczenia się kleszcza do naszego domu. Niestety tych zagrożeń jest trochę więcej np. ukąszenie żmii, co niestety też się zdarza. Mieliśmy też pacjentów, którzy zainteresowali się padłym lisem, który był zupełnie bez sierści. Kontakt z tą padliną spowodował zarażeniem pasożytem skórnym, dość opornym na leczenie. Niebezpieczne są też sidła, które zastawiane są przez kłusowników, ponieważ potrafią dotkliwie zranić, a czasem dokonują amputacji kończyny. Jednak są to dość rzadkie przypadki.

P.B.: Jak należy postępować ze zwierzęciem, które złapało kleszcza?

J.G.: Na pewno wyjąć i się nie przerażać. Najlepiej robić to w rękawiczkach, ponieważ kleszcze są dla ludzi niebezpieczne. Można zrobić to za pomocą specjalnych kleszczyków bądź palcami wykręcić w przeciwną stronę do wskazówek zegara. Następnie należy go zgnieść.Miejsce, w którym był owad można zdezynfekować wodą utleniona, czy spirytusem. Mitem jest, że kleszcze zaczynają się wiosną. Najbardziej aktywne są już pod koniec lutego, kiedy wybudzają się, robią się głodne i wtedy są najbardziej agresywne. Zaobserwowaliśmy taką zależność, że jeśli jest kilka dni zimnych – to tuż przed nimi mamy większa ilość chorych psów. Tak samo jest zaraz po nich. Tak jakby kleszcze miały wewnętrzny termoradar.

P.B.: Żadne szczepienia nie są później potrzebne?

J.G.: Nie, jeśli widzimy, że z naszym zwierzakiem jest wszystko w porządku. Psa należy obserwować nawet do 10 dni od pojawienia się kleszcza.Wszystkie niepokojące objawy powinny nas skłonić do konsultacji lekarskiej.

P.B.: Proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom z jakimi najgroźniejszymi zwierzętami miała Pani styczność? Może powie nam Pani jakąś historię, która utkwiła Pani najbardziej w pamięci?

J.G.: Podczas studenckich praktyk miałam kontakt z krokodylami, wężami, ale były to krótkie spotkania. 3 lata temu do gabinetu koś przywiózł jastrzębia, którego oślepiło słońce i uderzył głową w ścianę ( w centrum Żuromina). Po odzyskaniu przytomności ptak wpadł w panikę i gdyby nie refleks mojego męża mogłoby być bardzo niebezpiecznie. Ptak został wywieziony i wypuszczony na wolność. W codziennej pracy raczej dominują psy i koty, które też oczywiście potrafią być niebezpieczne. Jeśli chodzi o wzruszającą historię, to kilka lat temu, do miejsca, gdzie pracowałam trafił pies, który był ofiarą pożaru. Dom, w którym mieszkał ze swoim właścicielem doszczętnie spłonął, a opiekun trafił do szpitala ze znacznymi oparzeniami, ponieważ ratował swojego pupila. Psiak był bardzo poturbowany, miał poparzone drogi oddechowe, skórę. Nie mógł dobrze oddychać i cały czas musiał być monitorowany (była to klinika całodobowa, więc pies przebywał tam przez 24 godziny na dobę). Jego pan, jak tylko wyszedł ze szpitala codziennie go odwiedzał, kupował mu smakołyki, rozdrabniał widelcem by pies mógł połknąć. Przez cały pobyt w klinice czule do niego przemawiał. Opowiadał mu, że znajdą sobie nowy dom, byle tylko wyzdrowiał... Na szczęście udało się tego pacjenta uratować, choć pewnie do końca swojego życia może odczuwać jakieś konsekwencje poparzenia.

P.B.: Jakimi zwierzakami zajmujecie się Państwo najczęściej w swojej przychodni?

J.G.: W terenie, czym zajmuje się mąż to bydło i trzoda chlewna.W gabinecie zdecydowanie są to psy i koty. Zdarzają się i króliki, chomiki, świnka morska, która już się nie nazywa świnką morską tylko kawią domową. Nazwa ta pojawiła się w przeciągu ostatnich dwóch lat.

P.B.: Dlaczego i skąd taka zmiana?

J.G.: Badano pochodzenie nazwy i odkryto, że pierwotna nazwa mogła być mylnie przetłumaczona na język angielski. Dlatego postanowiono wrócić do właściwej nazwy gatunku.

P.B.: Czy często właściciele decydują się na uśpienie swoich zwierząt?

J.G.: Zdarzają się takie przypadki.

P.B.: Musi być to bardzo poważna sytuacja, prawda?

J.G.: Tak, tak. To nie jest tak, że ktoś może przyjść i powiedzieć "Jadę na wakacje, nie mam co zrobić z psem/kotem, proszę go uśpić". Takich zabiegów nie wykonujemy. Zawsze musi być jakaś podstawa medyczna ku temu. Zazwyczaj takim wyznacznikiem jest przewlekła choroba, która wyklucza zwierzę z prawidłowego funkcjonowania. Najważniejszy jest komfort zwierzęcia. Jeśli ono tego nie ma, to jest sygnał dla właściciela, że to cierpienie trzeba zakończyć.

P.B.: Czy są to łatwe zabiegi? Czy można się do tego przyzwyczaić?

J.G.: Nie... Tym bardziej jeśli jest to pacjent, którego długo leczymy i sami widzimy, że jego stan jest coraz gorszy. Są to naprawdę trudne i ciężkie sytuacje. Zdarzają się tez przypadki, że musimy uśpić cały miot kociąt, czy szczeniąt. Nie często, ale dostajemy telefon, że u kogoś na podwórku jest bezdomna kotka, która niedługo będzie rodzić, wtedy umawiamy się z właścicielem posesji i staramy się dokonać zabiegu jak w najkrótszym czasie od urodzenia się maluchów. Jest to bardzo trudne, aczkolwiek jest to na pewno bardziej humanitarne niż inne metody , które są niestety jeszcze stosowane przez społeczeństwo.

P.B.: A jeżeli chodzi o sterylizację zwierząt. Czy ludzie chętnie się na to decydują? Co jest mitem, a co faktem w tej kwestii.

J.G.: Racze tak. Krąży wiele mitów na temat sterylizacji np. że zwierze robi się ospałe, że robi się mu krzywdę... Otóż ja jestem jak najbardziej za sterylizowaniem zwierząt. W przypadku samic zarówno kotów jak i psów jest to prewencja nowotworów gruczołu mlekowego – to po pierwsze, a po drugie – to prewencja ropomacicza. Jest to też ograniczanie ciągłych ciąż i porodów. Kocury, które wychodzą na zewnątrz tez powinny być kastrowane. Jest bardzo wiele chorób kocich przenoszonych podczas walk o samicę, a są to choroby nieuleczalne, na które nie ma leków.

P.B.: Na co może zachorować kot walcząc ze swoim przeciwnikiem?

J.G.: Między innymi na kocią białaczkę zakaźną, na FIV – ludzki odpowiednik HIV.

P.B.: Czy ludzie mogą zarazić się tymi chorobami?

J.G.: Akurat tymi chorobami nie.

P.B.: Istnieją choroby, którymi można się zarazić od czworonoga?

J.G.: Oczywiście. Głownie są to pasożyty wewnętrzne i zewnętrzne. Najbardziej niebezpieczne dla nas są pasożyty wewnętrzne. Dlatego należy pamiętać o odrobaczaniu zwierząt. Zwierzęta przenoszą również choroby bakteryjne oraz grzybicę.

P.B.: Jak często należy to robić?

J.G.: Z kotami, które wychodzą na dwór jest błędne koło, ponieważ możemy je odrobaczyć, one wyjdą na polowanie i dojdzie do ponownego zarobaczenia.Dlatego koty wychodzące można odrobaczać nawet co miesiąc. Psy nie rzadziej niż raz na pół roku.

P.B.: Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się właściciel czworonogów?

J.G.: Hmm... Trudno powiedzieć. Wachlarz chorób jest bardzo różny, chociaż oczywiście jest pewna sezonowość - w okresie kiedy aktywne są kleszcze dominuje oczywiście choroba odkleszczowa - Babeszioza. Nie można nie doceniać wizyt profilaktycznych, które są chyba najważniejsze jeśli chodzi o późniejsze zdrowie zwierząt. Dobrze odrobaczony i zaszczepiony kot i pies to po prostu zdrowsze zwierzę.

P.B.: Na co właściciele zwierząt powinni zwracać jeszcze uwagę?

J.G.: Na takie naprawdę podstawowe rzeczy, mianowicie szczepienia. Żeby szczeniak miał zachowaną prawidłową odporność powinno się wykonać od 2 do 3 szczepień w okresie szczenięcym(ostatnie w 12 tyg życia) i następnie to szczepienie powinno być powtórzone po roku, by układ odpornościowy utrwalił sobie, zapamiętał z czym potrafi walczyć..Szczepienia można już rozpoczynać od 6 tyg życia zwierzęcia- w zależności od tego kiedy i czy był odrobaczany. Przed szczepieniem należy szczeniaka najpierw odrobaczyć. Pasożyty, które są w jego układzie pokarmowym obniżają jego odporność, podając szczepionkę, jeszcze bardziej ją obniżamy, więc szczepienie bez odrobaczenia jest błędem.

P.B.: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Bat #2239952 | 37.47.*.* 8 maj 2017 13:39

    Jak zadzwoniłem ok 20 do gabinetu i powiedziałem że kotka ma poród już 24 godziny to pan niby lekarz powiedział że jest 2 minuty po zamknięciu i nic nie zrobi, na moje stwierdzenie czy kotka ma zdechnąć w męczarniach powiedział proszę szukać pomocy ja mam weekend, niestety kotka się męczyła strasznie i urodziła 4 kociaki każde martwe, zadzwoniłem do kliniki w Olsztynie powiedzieli że natychmiast powinno buc zrobione cesarskie cięcie, niestety nie polecam tych weterynarza, wolę jeździć do Mlawa, tam chociaż mają ludzkie podejście do zwierząt i nie traktują ich jak formę odrobienia sie

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Shamman #2239910 | 88.156.*.* 8 maj 2017 12:39

    Prawda jest taka, że jak zgadniecie to wyleczycie. Ale nim zgadniecie to celowo lub nie, swoimi rebusami, naciągnięcie właściciela zwierzęcia, który je kocha, na masę kasy.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ret #2238698 | 46.113.*.* 6 maj 2017 15:45

    Ładna Pani :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Kap łan #2238169 | 94.254.*.* 5 maj 2017 16:58

    ja z pania weterynarz chciałby porozmawiac,niech powie,jakie antybiotyki dodaja do karmy drobiowej i wieprzowej,skutki uboczne dla ludzi,uodpornianie sie bakterii na antybiotyki,wymuszony wzrost organizmow i wiele innych tajemnic medycznych niech pani poruszy.które szczepionki dla zwierzat sa szkodliwe dla ludzi?co z hormonami podawanymi zwierzetom.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz