Piątek, 14 grudnia 2018. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

CZEKAJĄC NA KSIĘDZA EGZORCYSTĘ

2017-12-19 14:11:39 (ost. akt: 2017-12-19 14:15:20)

Podziel się:

Latające noże, łyżki, monety, woda kapiąca z sufitu. W obawie przed nieznaną siłą sześcioosobowa rodzina uciekła w panice z domu w Turzy Wielkiej. Pełni nadziei czekają na wizytę egzorcysty

Zwykle nie opuszcza się odnowionego mieszkania, w którym spokojnie żyło się od lat. W obawie o bezpieczeństwo rodzina z Turzy Wielkiej (koło Działdowa) uciekła z domu. Pani Krystyna i jej rodzina (mąż, dzieci w wieku 1,5 roku - bliźniaki, córka 12 lat, syn 18 lat) uciekli w środku nocy. Boją się wrócić do domu, ponieważ nieznana siła rzuca w nich różnymi przedmiotami.
Jedni wierzą w dramat rodziny, inni mają wątpliwości. Faktem jest, że w stronę mieszkańców domu oraz wezwanych na pomoc osób (w tym księdza) poleciały różne przedmioty, w tym ostre noże. Sołtys wsi twierdzi, że rodzina sobie tego nie wymyśliła. Niektórzy o działaniu nieznanej siły przekonali się na własnej skórze. Dziwne zjawiska zaczęły pojawiać się od czwartku 23 listopada br. Rodzina mieszkała w domu (należącym do gminy Działdowo) od 15 lat. Chwaliła sobie warunki w wyremontowanym  mieszkaniu. - Wszystko nam pasowało. Do czasu... - To, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu i trwa nadal, sprawia, że włosy na głowie stają dęba, a my musieliśmy uciekać w środku nocy tak, jak staliśmy – opowiada pani Krystyna. — Najpierw usłyszeliśmy pukanie do drzwi, ale nikogo po drugiej stronie nie było. To jeszcze nas specjalnie nie przeraziło. Jednak to co nastąpiło później, to już prawdziwy horror — opowiada pani Krystyna. — Tego samego dnia między godziną 19 a 20 spadły z segmentu zgromadzone tam baterie. Potem było już tylko gorzej. Następnego dnia w naszą stronę leciały już monety, klocki, łyżki, a nawet noże. Z sufitu zaczęła kapać woda, chociaż nikt nad nami nie mieszka, a dach jest cały – relacjonuje pani Krystyna.
W panice pobiegła wówczas do sołtysa, a potem do księdza.
— Przestraszyliśmy się ogromnie, tego nawet nie da się opisać. Dzieci płakały, ja byłam całkowicie bezradna. Nie było mowy o spaniu — opowiada. — O godzinie 23 w nocy wzywaliśmy księdza. Ksiądz proboszcz Culepa poświęcił mieszkanie, zmówił modlitwę. Jednak po jego wyjściu przedmioty znów zaczęły latać. W sobotę (25 listopada) ksiądz odprawił w intencji rodziny mszę świętą. Po mszy znowu odwiedził „nawiedzone mieszkanie” i zaczął się modlić. — Kiedy skończył to został jeszcze chwilę z nami — mówi pani Krystyna. — Wtedy w stronę księdza poleciała kłódka, klocki i monety. Mówił o tym przerażonym wiernym na niedzielnej mszy. Jeżeli ta siła atakuje również księdza to nie mogliśmy zostać w mieszkaniu ani minuty dużej. Uciekliśmy. Chwilę mieszkaliśmy u teściów, teraz przebywamy w Caritasie. Wciąż jesteśmy w szoku. Ksiądz Culepa i rodzina z nawiedzonego mieszkania zwrócili się o pomoc do księdza egzorcysty.
— Ksiądz egzorcysta starał się szukać przyczyny zjawiska, mówił o klątwie, pytał, co ostatnio się u nas wydarzyło, co pojawiło się nowego — mówi pani Krystyna. — Wtedy przypomniałam sobie o używanej wersalce, którą kupiliśmy i chyba od tego się wszystko zaczęło. Ksiądz kazał nam ją zwrócić, tak też zrobiliśmy. Ale było już za późno, licho zostało u nas w mieszkaniu. Tyle lat było dobrze, a teraz taki kłopot na same święta. W Caritasie i innych miejscach, w których przebywamy nic się nie dzieje. To znaczy, że zła siła nie poszła za nami, tylko została w mieszkaniu. W poniedziałek (27 listopada), jak pojechaliśmy do mieszkania po ubrania, znów w nas rzucało. Chwyciliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i w nogi. Sąsiedzi powiedzieli, że w nocy, jak nas już nie było, w mieszkaniu paliło się światło, chociaż na sto procent je wyłączaliśmy, kiedy opuszczaliśmy dom. Ksiądz egzorcysta obiecał, że przyjedzie do rodziny i nawiedzonego mieszkania, ale ma tak dużo zleceń, że mieszkańcy Turzy Wielkiej muszą poczekać.
Zapytany o sprawę ksiądz egzorcysta z archidiecezji warmińskiej, ks. kan. dr. Kazimierz Dawcewicz z Dywit skomentował sprawę następująco. — Trudno mi powiedzieć, czy jest to dom, w którym kiedyś ktoś odprawiał jakieś seanse spirytystyczne, czy oddawał kult szatanowi. Trzeba byłoby zbadać też historię domu, ludzi, którzy tam mieszkają – mówi. Odkrywa szczegóły swojej działalności. - Egzorcysta bardzo dużo czasu poświęca na spotkania z ludźmi, na wysłuchanie ich historii. Później musi podjąć decyzję. Czy mamy do czynienia z jakimiś psychicznymi zmianami, chorobą, a gdy nie jest pewny danej sytuacji, może odprawić krótki egzorcyzm nad daną osobą. Jest też coś takiego, że się modlimy, jest modlitwa nad pomieszczeniami, domem. Pomocą jest też egzorcyzmowana sól, którą rozsypuje się w miejscach, gdzie odczuwa się jakieś działanie złego ducha – wyznaje egzorcysta.
W swojej pracy miał do czynienia z różnymi sytuacjami. - Opętań nie ma dużo, ale bardzo dużo jest zniewoleń ludzkich. Jeżeli mamy do czynienia z rodziną, która jest uzależniona od alkoholu, to można sobie wyobrazić, co się dzieje w takiej rodzinie, przemoc itd. I jak ktoś wychodzi z takiej rodziny: żona, dzieci to ludzie ci są porozbijani, poranieni. I potrzebują pomocy duchowej, ale też psychologicznej. Czasami pewne ich zachowania mogą wyglądać, że jest to działanie złego ducha. To może być taka psychiczna, głęboko ukryta agresja w człowieku — opowiada.
Ludzie szukający pomocy przyjeżdżają do księdza. - Często okazuje się, że pewne obsesje wiążą się ze zranieniami natury psychicznej, duchowej. Dlatego pierwszą rzeczą, do której zachęcam, to spowiedź święta, to jest egzorcyzm egzorcyzmów. Trzeba dobrze rozpoznać, czy ktoś jest pod wpływem złego ducha, czy to są emocje wynikłe z psychiki. Kiedy człowiek popełnia grzech, to można powiedzieć, że jest już pod wpływem złego ducha. Trwanie w grzechu to już jest zniewolenie, któremu człowiek się oddaje – twierdzi egzorcysta.
Duchowny zaleca codzienną modlitwę, uczestnictwo w mszach co niedzielę i systematyczną spowiedź. - To są miejsca uzdrowień, siły duchowej. Jeżeli człowiek żyje zgodnie z Bożymi przykazaniami, jeżeli systematycznie się spowiada, spełnia uczynki miłosierne, co do duszy, co do ciała, pomaga ludziom w zasadzie nie jest do zdobycia dla złego ducha. Chociaż są przypadki kuszeń złego ducha, które miały miejsce choćby w przypadku życia ojca Pio – zdaniem księdza. Przestrzega przed korzystaniem z usług tzw. egzorcystów świeckich. - Nie są to egzorcyści, to są jacyś samozwańcy. Biskup wyznaczając egzorcystę, kieruje się tym, że egzorcysta to człowiek wiary, pełen zasad moralnych, zna teologię i orientuje się w sprawach psychologii – mówi ksiądz egzorcysta.
W ostatnim czasie dotarły do nas informacje, że rodzina z Turzy Wielkiej wraca do domu. Tam miała czekać na egzorcystę. Jednak po kilku dniach nieznana siła ponownie dała o sobie znać. Rodzina uciekła nocą z mieszkania.

Oprac. Iwona Łazowa

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB