Poniedziałek, 9 grudnia 2019. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

ZWOLNIONA NAUCZYCIELKA WYGRYWA SPRAWĘ W SĄDZIE PRACY, WYROK PRAWOMOCNY.

2018-10-23 08:25:49 (ost. akt: 2018-10-23 08:29:28)
Aleksandra Lewińska po wygranej sprawie, wróciła do pracy

Aleksandra Lewińska po wygranej sprawie, wróciła do pracy

Podziel się:

Nauczycielka Zespołu Szkół Specjalnych w Żurominie Aleksandra Lewińska została zwolniona z pracy w 2016 roku. Powód: zmiany organizacyjne. Nauczycielka wniosła pozew do Sądu Rejonowego w Ciechanowie. Sprawę wygrała. Nauczycielka wraca do pracy po ponad dwóch latach nieobecności.

Aleksandra Lewińska pracuje w Zespole Szkół Specjalnych w Żurominie od 1 września 2005 roku. W maju 2016 roku otrzymała od dyrektora szkoły wypowiedzenie z pracy. Jeden z głównych powodów, który został wskazany w dokumencie to zmiany organizacyjne placówki. Zdaniem Lewińskiej, żadnych zmian nie było ani w roku 2016/2017 ani w roku następnym, nie wiadomo, kiedy one w ogóle miałyby nastąpić.
- Od momentu mojego powrotu z urlopu macierzyńskiego, tj. od 2010 roku stosunek dyrektora placówki do mojej osoby diametralnie się zmienił. Dyrektor dążył każdego roku do zwolnienia mnie, chcąc ograniczyć mi realizowane w placówce godziny a tym samym do zmiany warunków umowy, na co ja się nie zgadzałam, ponieważ nie było podstaw do tych ograniczeń. Dążył do tego przez kilka lat i zamiar ten w końcu zrealizował, mimo, iż nie było żadnych podstaw - mówi Aleksandra Lewińska.

Z pisemnego wypowiedzenia stosunku pracy z Lewińską wynika, że została zwolniona, ponieważ dyrektor musiał zapewnić godziny dwóm nauczycielom powracającym z urlopów.
- Jak się później okazało, za te osoby były zatrudnione na czas określony inne, których stosunek pracy wygasał z chwilą powrotu stałych pracowników do pracy w placówce – komentuje Lewińska - argumentem dyrektora szkoły był również fakt, że w szkole zmniejsza się liczba oddziałów, ponieważ kończy edukację jeden zespół. Ale w miejsce tegoż zespołu powstał nowy, więc ilość klas się nie zmieniła.- mówi nauczycielka.

Kolejny zarzut to, że Lewińska jest zatrudniona w innej szkole na pełen etat w związku z czym jest mniej dyspozycyjna od innych nauczycieli tej placówki, jak również utrata jej dochodu w ZSS będzie mniej dotkliwa niż dla innych nauczycieli.
Wielu nauczycieli w placówce posiada zatrudnienie w innych placówkach i to niekiedy w większym wymiarze niż ja, więc ten argument też mijał się z prawdą – mówi nauczycielka.

Argumentem za zwolnieniem nauczycielki był również brak uprawnień do prowadzenia samochodu, co miało uniemożliwić ewentualne dojazdy do uczniów na nauczanie indywidualne.
– Nigdzie nie spotkałam się z przepisem, że wymogiem w pracy nauczyciela jest posiadanie prawa jazdy. Wielu nauczycieli w placówce nie posiada prawa jazdy, nie tylko ja. To nie jest argument do zwolnienia. Sąd również zgodził się z moją argumentacją – mówi Lewińska.
Nauczycielka z żadnym z argumentów dyrektora się nie zgadza i wszystkie podważa w toku postępowania w sądzie .
- Nie było żadnych zmian organizacyjnych, co potwierdziły zeznania dyrektora placówki, posiadam też wymagane kwalifikacje do nauczania w tej szkole a posiadanie prawa jazdy nie jest wymagane w pracy nauczyciela – mówi zwolniona nauczycielka.
Zdaniem Lewińskiej argumenty dyrektora są nieprawdziwe.
- Wszystkie argumenty, które dyrektor placówki zawarł w rozwiązaniu stosunku pracy są nieprawdziwe i krzywdzące dla mnie a sąd I i II instancji nie dał im wiary. Za czym przemawia to, iż zostałam do tej pracy przywrócona. Nie można zwalniać pracownika tylko dlatego, że się go nie darzy sympatią. To jest społecznie niedopuszczalne. Postępowanie dyrektora placówki narusza zasady współżycia społecznego. W ocenie sądu zamiarem dyrektora placówki było zwolnienie mojej osoby i tylko mnie i cel swój pozwany zrealizował – mówi Lewińska.

Nauczycielka sprawę skierowała do Sądu Rejonowego w Ciechanowie. Wyrok zapadł 29 maja 2017 roku. Sąd przyznał rację Lewińskiej.
- Zdaniem Sądu argumenty dyrektora do zwolnienia mnie z pracy nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości – mówi nauczycielka- niektóre z nich jak na przykład to, że nie organizowałam wycieczek czy to że nie mam prawa jazdy, nie może być argumentem za moim zwolnieniem.

Dyrektor odwołał się od wyroku. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Płocku. 28 września tego roku płocki sąd oddalił apelację jako bezzasadną, utrzymał wyrok pierwszej instancji- nakazał przywrócenie Lewińskiej do pracy na dotychczasowych zasadach.
- Zgodnie z wyrokiem Sądu mam wrócić na takich samych warunkach pracy i płacy – mówi Lewińska – realizuję godziny w ramach swojego pensum od 8 października.
Sprawy w Sądzie dotyczące zwolnienia nauczycielki z pracy trwały prawie 2,5 roku. Nauczycielka jednak nie żałuje, że pozwała swojego pracodawcę.
- Nie mogłam pozwolić na taką niesprawiedliwość i postępowanie dyrektora niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Poza tym nie trzeba było zwalniać nikogo gdyż w placówce widnieją ponad dwa etaty godzin nadliczbowych a w trakcie mojej nieobecności w pracy, kiedy toczyła się sprawa, dyrektor pozwanej placówki zatrudnił dodatkowo kilku nowych nauczycieli, co jest nie do przyjęcia a Starostwo Powiatowe w Żurominie jako organ prowadzący placówkę na to pozwolił – komentuje nauczycielka – w kolejnym wydaniu pisma będę odnosić się do tej sprawy ponownie, żeby opinia publiczna poznała prawdę.
Komentarz dyrektora Zespołu Szkół Specjalnych Marka Machulskiego w tej sprawie opublikujemy w kolejnym wydaniu Kuriera.
Ewa Jabłońska