Poniedziałek, 26 sierpnia 2019. Imieniny Ireneusza, Konstantego, Marii

DACH PRZECIEKA, INSTALACJA ISKRZY

2019-06-04 12:00:00 (ost. akt: 2019-06-04 15:12:13)

Podziel się:

INTERWENCJA\\\ Mieszkańcy bloku nad Ośrodkiem Zdrowia w Syberii skarżą się na przeciekający dach na ich budynku, przez który woda cieknie im do mieszkań. Ich zdaniem naprawy w mieszkaniach wymaga też instalacja elektryczna, bo robią się zwarcia.

Podczas naszej wizyty w Syberii lokatorzy generalnie nie narzekali na czynsz czy wielkość pomieszczeń. Największym problemem jest dla nich to, że wynajmowane mieszkania wymagają znacznych remontów, ale te i tak mijają się z celem, bo dach na budynku przecieka i w pokojach albo leci woda (po obfitych opadach deszczu), albo pojawiają się zacieki i związany z nimi grzyb.
- Trzeba remontować – mówi nam jedna z mieszkanek, pokazując swoje pokoje. W dwóch z nich meble stoją odstawione znacznie od ściany. Dlaczego? – Musi być cyrkulacja powietrza, bo jak przystawię, zaraz wychodzi grzyb – tłumaczy.
Kobieta sama wychowuje dzieci, jest jej ciężko, ledwo wiąże koniec z końcem. – Położyłam w jednym pokoju podłogę, bo była goła posadzka. Poszłam do dyrektora, żeby mi to w czynsz wliczyli, to usłyszałam, że mogłam nie robić, jak mi się nie podoba. To jak tu siedzieć? – pyta kobieta. Każdy remont jest dla niej sporym wydatkiem, bo pracuje dorywczo, ale z drugiej strony nie chce, by dzieci mieszkały w niewykończonych pomieszczeniach, bez ciepłej wody.
Skarży się, że remontu wymaga też cała instalacja elektryczna. – Założyliśmy żyrandol u córki, ale podciekło i jak wybuchło, to w szoku byłam, aż iskry poszły – relacjonuje. Kobieta uważa, że prace, jakie wykonywane są w budynku ze strony szpitala, są niewystarczające. – Jakby dobrze było zrobione, by nie przeciekało. W Boże Narodzenie siedziałam z miskami, żeby mi woda na kable nie poszła. A u córki na jesieni remontowałam pokój, dwa dni padało, zaczęło lecieć z sufitu – relacjonuje. I pokazuje odchodzącą ze ściany farbę. – Wszystko odchodzi – mówi, pokazując kolejne pokoje.
Kobieta tłumaczy, że instalacja w pomieszczeniach jest niestety stara, połowa gniazdek nie działa. – Pięć miesięcy czekałam na licznik prądu. Prosiłam o nienaliczanie mi czynszu, bo od lipca do listopada nie mieszkałam, ale mi odmówili. Potem jak mi zdawali mieszkanie, terma nie działała – dodaje. Licznik prądu też zakładałam na swój koszt, czekała kilka miesięcy, żeby właśnie się wprowadzić. – Zrobiliby instalację, to przecież dla bezpieczeństwa mieszkańców, bo jakiś pożar wybuchnie. Człowiek wyjeżdża, to korki się wykręca, bo wiem, co się stanie? Boję się o tę elektrykę – opowiada lokatorka.
Jakość ogrzewania też jej zdaniem zostawia wiele do życzenia. Kiedy byliśmy na interwencji, w połowie maja, od dwóch tygodni ogrzewanie było wyłączone. –Jest zimno. Człowiek się wykąpie i szybko chowa pod koc. Najmłodsza córka ciągle mi choruje. Wody ciepłej nie ma, wymieniłam termę na własny koszt. Prosiłam, żeby wliczyli mi to w czynsz, bo przecież nie wezmę jej na plecy, jakbym się wyprowadzała. Nie chcieli – mówi. Twierdzi też, że grzeje wodę w termie, a woda gdzieś ucieka.
- Na półpiętrze jest rura ściekowa. Cały tynk jest nasiąknięty, a rury pozapychane. To jest niehigieniczne – twierdzi kobieta. Skarży się na częstotliwość odbioru ścieków. Uważa, że ścieki zabierają za rzadko. – Wybija, a latem śmierdzi niemiłosiernie, nie idzie wytrzymać. Fetor cofa się na mieszkania – mówi.
- Było zgłaszane, że na głowę nam pada. Znowu będę latała z miskami? Lato mamy, jakie mamy – dodaje. Mieszkanka powiedziała nam jednak, że mogłaby zrobić małymi etapami generalny remont, zdjąć w pokojach stary tynk, położyć nowy, naciągnąć gips, nawet zrobić nowa instalację elektryczną, ale jeśli nie może liczyć na jakieś zmniejszenie czynszu, po co ma wydawać pieniądze, których i tak ma mało? Podkreśla, że każda jej prośba kończy się odmową, ale zawsze – jak zapewnia – prosiła ustnie.
Zwróciliśmy się do szpitala o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Dość szybko dostaliśmy odpowiedź. Jak poinformowała nas Anna Wrzosek, rzeczniczka szpitala, dotychczas nie wpłynęła żadna pisemna skarga od najemców lokali mieszkalnych w Syberii. – Jedyną formą zgłoszenia było ustne powiadomienie, w poprzednim tygodniu, pracownika administracji o problemie niskich temperatur oraz zaciekach w lokalu, co zostało przekazane do Sekcji Techniczno-Gospodarczej szpitala – odpowiedziała nam Wrzosek.
W odpowiedzi zaznaczyła również, że pomimo zakończenia sezonu grzewczego i wygaśnięcia umowy z osobą obsługującą kotłownię, ogrzewanie w budynku zostało uruchomione. – Podjęte zostały czynności zmierzające do usunięcia awarii dachu. Termin zakończenia naprawy uzależniony jest od warunków atmosferycznych – zapewniła nas w piśmie..
Odnosząc się do narzekań mieszkańców na remonty szpital poinformował nas, że nie złożyli oni jak na razie żadnego pisemnego wniosku w sprawie remontu lokalu we własnym zakresie w zamian za obniżenie czynszu. Mieli też nie informować szpitala o złym stanie technicznym instalacji wewnętrznej elektrycznej.
Rzecznik podkreśla w swojej odpowiedzi, że umowy na dostawę energii elektrycznej do lokali zostały zawarte pomiędzy lokatorami a Zakładem Energetycznym i SPZZOZ w Żurominie nie jest stroną w rozliczeniach. Odnosząc się z kolei do częstotliwości wywozu nieczystości płynnych wskazała, iż następuje on cyklicznie według zawartej umowy oraz częstotliwości zgłoszeń przez najemców. – Pragnę zaznaczyć, że dotychczas pracownicy Sekcji Techniczno-Gospodarczej usuwali usterki niezwłocznie po każdym zgłoszeniu – zapewnia nas rzeczniczka. Mamy nadzieję, że zgodnie z obietnicą szpital wykona niezbędne prace remontowe
AO

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB