środa, 21 sierpnia 2019. Imieniny Franciszka, Kazimiery, Ruty

PLANETARNA CZARNA DZIURA

2019-06-21 12:00:00 (ost. akt: 2019-06-21 13:43:48)
Radny Józef Stankiewicz uważa, że Powiatowy Obwód Dróg w Żurominie jest „planetarną czarną dziurą”, bo nie reaguje natychmiast na wszystkie jego zgłoszenia

Radny Józef Stankiewicz uważa, że Powiatowy Obwód Dróg w Żurominie jest „planetarną czarną dziurą”, bo nie reaguje natychmiast na wszystkie jego zgłoszenia

Podziel się:

INFORMACJE\\\ Tymi słowami radny powiatowy Józef Stankiewicz określił Powiatowy Obwód Dróg. Stankiewicz niestrudzenie pisze i dostarcza do starostwa różne pisma. W znacznej mierze dotyczą „powiatówek”.

Najwyraźniej nie jest zadowolony z podejmowanych działań, bo znów na początku czerwca skierował do Rady Powiatu kolejne pismo. Napisał w nim, że pod koniec maja przejechał ponad 280 km drogami na terenie gminy Lubowidz. Jechał zarówno tymi gminnymi, powiatowymi, ale i wojewódzkimi.
„Szczególną uwagę zwróciły nasze drogi powiatowe. Wg mnie na drogach powiatowych brak dłuższego odcinka, ciągu łączącego większe miejscowości spełniającego warunki bezpiecznej jazdy pojazdami” – pisze Stankiewicz. Potem tłumaczy, że pobocza są zarośnięte, nikt nie usunął karp po ścince drzew przy drodze, a jezdnie są pofalowane. Radny skarży się, że zgłasza problemy od stycznia, te są przekazywane do Powiatowego Obwodu Dróg, ale tam jest „planetarna czarna dziura”.
- Nie otrzymuję stamtąd informacji i nie widzę działań poprawiających bezpieczeństwo na terenie gminy Lubowidz. Drogi te to ponad 25 proc. dróg w powiecie – dodaje Józef Stankiewicz.
W dalszej części pisma, które wpłynęło do starostwa 4 czerwca radny apeluje do zarządu, by ten poprawił bezpieczeństwo na drogach. Podaje informację, że mieszkańcy w rozmowach zastanawiają się nad zaproszeniem telewizji. „Wg mieszkańców tu musi się zdarzyć wypadek, śmiertelny lub ciężki, zbiorowy, aby Powiat podjął działania, zwykły wypadek nie skutkuje podjęciem jakichkolwiek działań zmierzających do poprawy bezpieczeństwa na drogach” – pisze radny.
W adnotacji Stankiewicz zaznaczył, że pismo, które wysłał do Rady, adresował też m.in. do naszej redakcji. Niestety, do dnia publikacji takowego nie otrzymaliśmy żadną z dróg (ani pocztą, ani mailem, ani osobiście). Treść pisma wzięliśmy ze starostwa.
O tym, że jego wnioski są chyba „ignorowane” mówił podczas ostatniej sesji 7 czerwca. Podczas rozmowy o koszeniu traw przy powiatowych traktach radny skomentował, że wykaszanie odbywa się zgodnie z dawnym powiedzeniem „Z łaski na pociechę”. – Nie wiem, czy ktoś z szefostwa POD widzi, jak to jest robione. Naprawdę, pożal się Boże – stwierdził.
- Jeśli jest mokry rok, kosimy nawet czterokrotnie. Koszenie jest dosyć szybkie, zajmuje mało czasu – poinformował starosta. Już wcześniej podkreślał, że pracownicy Powiatowego Obwodu Dróg mają sporo zadań. Nie tylko zajmują się wycinką krzewów, ale i remontami, koszeniem traw. Pracują niejednokrotnie w soboty, a nawet w niedziele.
Kierownik Powiatowego Obwodu dróg Stanisław Drążewski słyszał już określenie „planetarna czarna dziura”. Dziwi się jednak ciągłym interwencjom radnego, który w swojej gminie Lubowidz jest pełniącym obowiązki kierownika tamtejszego Zakładu Komunalnego. – Jechałem ostatnio drogą gminną od Pątek do Dziw, też jest zakrzaczona, nie jest obcięta. Wszystko widzi, a swoich nie widzi – mówi Drążewski. Jak stwierdził, nie wie, czemu Stankiewicz tak uwziął się na powiat i jego drogi. Podkreśla jednak, że na każde pismo, jakie wpływa do POD, udzielana jest stosowna odpowiedź.
- Radny uważa, że skoro na terenie gminy Lubowidz jest ¼ dróg powiatowych, to tyleż budżetu powinno się tam przeznaczyć – podkreśla Drążewski. – Robimy co możemy i na ile nam sprzęt pozwala – tłumaczy kierownik. W POD pracuje obecnie 6 osób, a ostatnio udało się zatrudnić 8 osób z prac interwencyjnych z Powiatowego Urzędu Pracy. Do obsłużenia jest jednak ok. 326 km dróg, ale nie tylko. Drugie tyle jest rowów, bo przecież są one po obu stronach jezdni.
Ostatnio jednostka dostała w prezencie (przy okazji modernizacji drogi wojewódzkiej) 3 tys. ton destruktu. Trzeba go było od razu wymieszać z piaskiem, żeby się nie posklejał, a następnie przewieźć do składowania. – To ponad 5000 ton, 500 wywrotek. Do Siemiątkowa w jeden dzień mogliśmy wykonać maksymalnie 3 kursy. Złożyliśmy go w 4 miejscach. Nie wiem, kiedy to rozwieziemy – dodaje Drążewski. Obecnie POD realizuje wycinkę trawy na poboczach. – Nikt nie chce tego ciąć, żaden prywatny przedsiębiorca. Tam są i druty, i kamienie – mówi.
Jak podkreśla, w POD nikt się nie obija, jednak pracy jest co niemiara.
AO





Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB