Piątek, 18 października 2019. Imieniny Hanny, Klementyny, Łukasza

ASF-CZY GROZI NAM KATAKLIZM?!

2019-08-09 12:00:00 (ost. akt: 2019-08-09 12:11:43)
Podczas spotkania Mazowiecki Lekarz Weterynarii zwrócił się do włodarzy i policji o pomoc przy likwidacji stwierdzonych ognisk choroby

Podczas spotkania Mazowiecki Lekarz Weterynarii zwrócił się do włodarzy i policji o pomoc przy likwidacji stwierdzonych ognisk choroby

Podziel się:

INFORMACJE\\\ 30 lipca w żuromińskim starostwie odbyło się 2-godzinne spotkanie ze starostami północnego Mazowsza, służbami i przedstawicielami Centrów Zarządzania Kryzysowego. Powodem był dynamiczny rozwój ASF i sposoby jego zwalczania.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy lek. wet. Pawła Jakubczaka, Mazowieckiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Warszawie. – Jesteśmy w trudnym położeniu, bo nie możemy sobie jako kraj poradzić z tą jednostką chorobową, z ASF – zaczął Jakubczak. Jak dodał, spotkanie ma charakter prewencyjny i informacyjny. – Żebyśmy sobie wyjaśnili, jakie są role i zadania poszczególnych służb, straży, policji kiedy ta jednostka chorobowa dotrze na nasze północne Mazowsze w sposób zdecydowany. Chciałem też przedstawić to, czym zajmują się powiatowi lekarze weterynarii – podkreślił. Chodziło również o pokazanie oczekiwań inspekcji weterynaryjnej co do współpracy w ramach centrów zarządzania kryzysowego, omówienie bieżących problemów i doświadczeń płynących z dotychczas podjętych działań w toku walki z ASF.
- Sytuacja epidemiologiczna kraju jest dość trudna – ocenił lekarz. Podkreślił, że jest tak zwłaszcza na Podlasiu i Mazowszu, Warmii i Mazurach, Lubelszczyźnie, o czym wiedzą wojewodowie poszczególnych województw. Mazowiecki inspektor poinformował, że spotkał się właśnie z przedstawicielami firm utylizacyjnych. – Sektor utylizacyjny jest kluczowy w sytuacji likwidacji ogniska choroby zakaźnej – stwierdził. Podkreślił, że ASF dotyka nie tylko małe, rodzinne gospodarstwa, ale również wielkie fermy. Przykładem może być stwierdzone w ostatnim czasie ognisko choroby w stadzie liczącym ponad 9 tys. tuczników w woj. warmińsko-mazurskim.
- Służba weterynaryjna jest naprawdę skąpa – podkreślił Paweł Jakubczak. I zwrócił się do obecnych na zebraniu przedstawicieli władz, służb i inspekcji o maksymalne zaangażowanie w likwidację ogniska choroby, jeśli to już wystąpi. Poprosił też obecnych w sali przedstawicieli policji o pomoc już na etapie zabezpieczenia podejrzanego o zakażenie gospodarstwa, o m.in. prewencyjne patrole.
Jakubczak poinformował, że w powiecie żuromińskim funkcjonuje aż 728 stad utrzymujących świnie. Około 600 z nich zostało już skontrolowanych przez weterynarię, a zalecenia odnośnie bioasekuracji w skontrolowanych gospodarstwach wydawane są w miarę możliwości kadrowych. Łącznie tylko z powiatu żuromińskiego na rynek w ubiegłym roku 2018 trafiło ponad 1,5 mln tuczników. – Trzeba zdać sobie sprawę z powagi sytuacji – podkreślił, wyliczając te wszystkie dane.
Jednocześnie Mazowiecki Lekarz Weterynarii zaapelował do władz powiatu o prowadzenie rozmów z wójtami i burmistrzami tych gmin, gdzie występują największe skupiska trzody chlewnej, o zabezpieczenie tam zasobów Ochotniczych Straży Pożarnych lub innych pracowników fizycznych gminy do pomocy hodowcy przy niektórych czynnościach w ognisku choroby, takich jak: wynoszenie z chlewni zabitych świń, załadunek obornika, ściółki, materiałów paszowych, itp. Strażacy z PSP, na mocy rozporządzenia, mają zakaz wchodzenia do ogniska choroby. Bo może się okazać, że nie będzie tyle rąk do pracy, ile będzie potrzeba. Problem ten potwierdziła obecna na spotkaniu starosta powiatu ciechanowskiego Joanna Potocka-Rak.
- To, z czym się dziś borykamy, to nic, te fermy po 1300 czy 3000 sztuk, bo na terenie powiatu żuromińskiego mamy fermy nawet od 12.000 wzwyż – poinformował Jakubczak. Jak dodał, niestety w okolicy nie ma prawie wcale firm utylizacyjnych, co w przypadku takiej skali jest dość znaczącym problemem. – Jest jedyna firma, Stans z Makowa Mazowieckiego, o mocach przetwórczych 40 ton dziennie. To są moce śmieszne do niepoważnych – skomentował. Inne zakłady (w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim) są zwyczajnie unieruchomione, zaś kolejne transporty świń z gospodarstw, w których stwierdzono AFS, trafiają już do utylizacji w Małopolsce.
Mazowiecki Lekarz Weterynarii przypomniał, że po epidemii ptasiej grypy w specjalnym raporcie zapisał, żeby nie pozwalać budować tak blisko siebie ferm a także, by powstał zakład utylizacyjny w centrum Mazowsza, który uniezależniłby ten teren od sektora prywatnego. – Bo konkluzja jest taka, po spotkaniu z firmami prywatnymi: jak będziecie dobrze płacić, nie będziecie się czepiać, nie będziecie mieli zbyt dużo wymagań, może wam pomożemy – podkreślił lekarz.
W dalszej części spotkania opowiedział również, jak wyglądają kolejne etapy w procesie od podejrzenia do stwierdzenia choroby aż po utylizację i dezynfekcję gospodarstwa. I zaapelował, by wciąż uświadamiać rolników o konieczności podnoszenia poziomu bioasekuracji w ich gospodarstwach.
Starosta żuromiński i inni uczestnicy spotkania także wskazali na małe zasoby kadrowe inspekcji weterynaryjnej i apelowali o zajęcie się tą kwestią oraz podkreślali rolę strażaków i to nie tylko ochotników, ale i zawodowych (tym drugim dziś procedury zabraniają udziału w zwalczaniu choroby) czy osób prywatnych w pomocy przy likwidacji ognisk ASF. Mówili o tym m.in. starosta mławski Jerzy Rakowski wraz z Joanną Potocką-Rak, a także kierownik Referatu Zarzadzania Kryzysowego w Żurominie Jarosław Gałka.
- Nie spotkałem się z państwem, żeby sobie porozmawiać, ale by zebrać uwagi, stworzyć pismo i przekazać je dalej. To na górze są ludzie, którzy wymyślają koncepcje i uwalniają zasoby – podkreślił Paweł Jakubczak. Wszystko po to, by sytuację analizować, próbować coś zmieniać i na bieżąco monitorować.
W trakcie dyskusji podkreślono rolę mediów w przekazywaniu informacji na temat zagrożenia i sposobów postepowania. Sugerowano również rozważenie m.in. współpracy z kościołem i po ustaleniach z kurią podawanie niezbędnych treści dotyczących ASF z ambony. Proponował to starosta mławski, który także podkreślał np. niewystarczającą liczbę chłodni w jego powiecie, które w przypadku badania padłych dzików będą potrzebne do przechowywania tusz.
Starosta żuromiński zaznaczył, że w powiecie żuromińskim, gdzie są duże uciążliwości zapachowe odczuwa się „delikatną” niechęć społeczeństwa w stosunku do zamożnych hodowców, więc nie wiadomo, jak będzie z udzielaniem im wsparcia w przypadku stwierdzenia pomoru świń.
Podczas spotkania Wojewódzki Lekarz Weterynarii zapewnił, że z jego strony jest wola współpracy i pomocy w sytuacji, kiedy ASF już tu dotrze. Nie napawał jednak optymizmem, zwłaszcza z uwagi na fundusze, jakie są przeznaczone na walkę z ASF. W przypadku powiatu żuromińskiego, gdzie natężenie produkcji jest naprawdę duże, mogą się okazać niewystarczające.

AO

Komentarze (12) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Tadeusz #2779548 | 31.0.*.* 20 sie 2019 20:22

    Padle zwierzęta na terenie powiatu Żuromin są ukrywane

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Lolesław #2776596 | 46.113.*.* 13 sie 2019 18:22

    Niemoge sie doczekac kiedy do nas dotrze ,dobrze by było by ASF zabrała ze soba jeszcze ptasia grypę , Byśmy od smrodu odpoczeli jakiś czas

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Ola #2775222 | 5.172.*.* 10 sie 2019 20:40

      Osoby odpowiedzialne za wydawanie decyzji na wielkopowierzchniowe chlewnie i kurniki powinny być przygotowane na wypadek ASF czy ptasiej grypy, powinny funkcjonować odpowiednie służby do zwalczania a nie takie bzdurne mówienie by zaangażować OSP lub inni rolnicy pomagali. Mówię otwarcie skoro nie mają pojęcia do podejmowania decyzji odnośnie wydawania zezwoleń na hodowlę wielkopowierzchniową to teraz niech sami biorą się do roboty, wtedy zrozumieją i odpowiednio powinni być obciążeni kosztami wywozu i utylizacji zwierząt. Tak niestety Panowie i Panie z Ministerstwa Rolnictwa, ministerstwa Ochrony Środowiska lekarze weterynarii i inne odpowiedzialne służby , zakasać teraz rękawy i do roboty, a nie nakazywać innym rolnikom pomagać. To Wy jesteście odpowiedzialni i Waszym obowiązkiem jest to usuwać

      Ocena komentarza: warty uwagi (12) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Koryto #2774849 | 5.184.*.* 10 sie 2019 08:06

      A szpital leży i kwiczy...

      ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. m. #2774597 | 83.28.*.* 9 sie 2019 16:06

        a może by tak odstrzał dzików? i zaprzestać dokarmiania ich zimą?

        ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)