BURMISTRZ CHCIAŁA I SIĘ WYCOFAŁA

SAMORZĄD\ 25 marca na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej w Żurominie burmistrz Aneta Goliat zaproponowała radnym zamiany w uchwale ustalającej wynagrodzenia sołtysów, zbierających podatki od mieszkańców. Mieli zarabiać mniej.

– Dotychczas był taki zapis, że czy sołtys zebrał podatek od 7 osób, czy od 160, dostawał tą samą kwotę 700 zł. Nawet sami sołtysi sygnalizowali, że to nie jest sprawiedliwe – zaczęła temat Aneta Goliat. I wysunęła do nich propozycję, by wysokość wynagrodzenia sołtysów wynosiła 100 zł ryczałtu oraz 5 zł od każdej osoby, która zdecydowałaby się opłacić podatek u swojego sołtysa.

– Sołtys dużej miejscowości jak zebrała podatek od 160 osób dostawała 700 zł, wg nowych zasad miałaby 900 zł – tłumaczyła Goliat. Wspierała ją w tym tłumaczeniu skarbnik gminy Grażyna Sikut która wskazywała, że w niektórych przypadkach koszty ponoszone przez gminę na opłacenie pracy sołtysa są większe, niż przyniesione przez niego podatki.

– W IV kwartale sołtysi zebrali podatek od 489 osób. Kosztowało nas to 15 tys. zł – podawał dane wiceburmistrz Michał Bodenszac. Rozmowa zmierzała w kierunku tego, by jednak obniżyć koszty obsługi. – Nie jest najważniejszą rolą sołtysa obsługiwanie podatków – próbował tłumaczyć radny Leszek Łuczkiewicz. – W jednej wiosce w IV kwartale przyniesiono podatek w wysokości 164zł, a zapłacono sołtysowi ponad 600 zł – znów podawał Bodenszac.

W trakcie rozmowy radny Łuczkiewicz podkreślił również, że sołtysi przychodzą na sesję i mają za to wypłacane środki. Zaproponował, by przychodzili oni na posiedzenia komisji, gdzie trwają szczegółowe ustalenia tak, by mogli również brać udział w dyskusji. – Bo na sesji jest już wszystko wypracowane, ustalone. Tu na komisjach się wszystko tworzy – argumentował.

– Sołtysi mówią, że coś jest nie tak. Już nie wspomnę o pracownikach. Przychodzą do mnie moi pracownicy i pytają, czy radni to wiedzą, że ten sołtys zebrał od 7 osób i dostał 700 zł, a tamten od 200 i też 700 zł – powiedziała burmistrz Aneta Goliat.

– Jestem za tym, żeby nie stracili – powiedział radny Waldemar Bukowski. Zaproponował stały ryczałt 500 zł i 5 zł od pobranego podatku za 1 pozycję, z kolei Leszek Łuczkiewicz odpowiednio 400 zł/2 zł.

Niespodziewanie podczas sesji burmistrz Aneta Goliat zgłosiła autopoprawkę.

– Ponieważ nie został wypracowany żaden kompromis, a o propozycjach rozmawialiśmy różnych, w związku z tym, że jesteśmy po wyborach sołeckich, chcielibyśmy dodać w paragrafie II ustęp 2, że jeśli kwota za inkaso jednej raty jest mniejsza niż 700 zł, to wynagrodzenie ustala się w wysokości 700 zł – powiedziała Goliat.

Jednym słowem burmistrz wycofała się ze swojej wcześniejszej propozycji.

Na jej wystąpienie zareagował radny Waldemar Bukowski, tłumacząc, że pierwsza propozycję wprowadzenia zmian w dotychczasowych opłatach dla sołtysów wysunęła właśnie Aneta Goliat – Proponowała 100 zł ryczałtu i 5 zł od każdej pozycji podatku. Przedstawiono nam, że jedni sołtysi mają więcej pracy, inni mniej, a stawkę maja tę samą – dodał. Zarówno on, jak i Łuczkiewicz swoje propozycje wycofali. Ostatecznie wynagrodzenie sołtysów nie uległo zmianom.

AO

   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.