Bieżuń. Dom Węglewskiego znika w oczach

Jednym z zabytków Bieżunia jest ponadstuletni dom bieżuńskiego przedsiębiorcy Ludwika Węglewskiego. Niestety od kilku tygodni dom ten jest systematycznie dewastowany. Znika w oczach. O łamaniu prawa poinformowali redakcję Czytelnicy Kuriera.

Adam Ejnik

a.ejnik@gmail.com

Od kilku tygodni cegła po cegle, deska po desce znika jeden z najciekawszych zabytków Bieżunia – dom Węglewskiego. Posesja przy ulicy Sierpeckiej, na której stoi dom, należy do państwa S. O tej nielegalnej rozbiórce dowiedzieliśmy się od oburzonych Czytelników z Bieżunia.

[b]Znikający dom[/b]

Dom Węglewskiego przy ulicy Sierpeckiej liczy sobie ponad 100 lat. Być może stałby kolejnych sto, gdyby nie splot dziwnych okoliczności, które sprawiły, że dom dziś wygląda, jak ruina.

Na początku odpadł róg budynku od strony podwórza. Miało się to wydarzyć podczas prac budowlanych, kiedy ciężkim sprzętem zahaczono o drewniany dom. Wyrwa z każdym dniem powiększała się. Znikały deski, cegły, fragmenty instalacji. To z kolei miało być wynikiem nocnych kradzieży.

Dzień po dniu dom przy ulicy Sierpeckiej popadał w ruinę, dziś trudno stwierdzić, czy nawet gdyby komuś się chciało, uda się tę perłę Bieżunia doprowadzić do dawnej świetności.

[b]Prokuratura zajęła się sprawą[/b]

– Wiemy już o nielegalnej rozbiórce zabytkowego domu – mówi konserwator zabytków Krzysztof Kaliciak.

Krzysztof Kaliciak oglądał dom osobiście. Jest zbulwersowany tym, co się stało.

– O całym fakcie poinformowaliśmy prokuraturę – twierdzi.

Konserwator rozmawiał również z właścicielem budynku, który twierdzi, że nie wie, kto dokonuje dewastacji. Mimo wszystko za zabytek odpowiedzialny jest właściciel i to na nim spoczywać będzie obowiązek doprowadzenia budynku do normalnego stanu.

– Zleciliśmy właścicielowi, żeby usunął wszelkie szkody – mówi Grzegorz Kaliciak.

Do dziś jednak dom ciągle straszy.

[b]Perła bieżuńskiej architektury[/b]

– Dom Ludwika Węglewskiego – jak mówi Jerzy Piotrowski kierownik Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu – jest bardzo ważnym bieżuńskim zabytkiem. Zbudowany został w 1905 roku i był wtedy największym domem drewnianym w mieście.

W posesji Węglewskiego mieściła się też przychodnia, której zdjęcia można oglądać w bieżuńskim Muzeum. W 1917 roku bieżuński Wokulski, jak nazywano Ludwika Węglewskiego, uruchomił też w oficynie swojej posesji niewielkiej mocy elektrownię.

Dziś ktoś próbuje zniszczyć dom przy ulicy Sierpeckiej. Czy dzięki protestowi naszych Czytelników uda się zabytek uratować? Będziemy o tym informować.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.