Bieżuń. Dyskryminacja klienta

- Nie jesteśmy złodziejami – mówi klient jednego z bieżuńskich marketów, którego wyproszono ze sklepu. Nie mógł zrobić zakupów tylko dlatego, że chciał wjechać do sklepu z wózkiem dziecięcym.

Ewa Jabłońska

jablonska.ewa@gmail.com

– Proszę wyjść ze sklepu. Tu nie można wchodzić z wózkiem – usłyszeli mieszkańcy Bieżunia w jednym z miejscowych marketów.

Mieszkańcy Bieżunia poczuli się upokorzeni.

[b]

Potraktowani jak złodzieje[/b]

Rodzina, którą poproszono o opuszczenie sklepu, jest jego stałymi klientami, a właściwie to była, ponieważ deklaruje, że więcej nie będzie w tym miejscu robić zakupów. Rodzina nie pierwszy raz była na zakupach w tym sklepie ze swoim rocznym dzieckiem, ale po raz pierwszy ją tak potraktowano.

– Często chodzimy tam na zakupy i zawsze wjeżdżaliśmy do sklepu z wózkiem, ponieważ łatwiej jest przypilnować dziecko siedzące w nim, niż oprowadzać je za rękę i patrzeć, żeby niczego nie zrzuciło z półek – mówi kobieta – miejsca między półkami jest na tyle dużo, że zakupy z wózkiem nie utrudniają poruszania się w sklepie innym osobom.

Małżeństwo poczuło się urażone tym jak ich potraktowano

– Nie poszliśmy do sklepu z wózkiem, żeby coś w niego schować i za to nie zapłacić – mówi mężczyzna – Nie jesteśmy złodziejami.

[b]Rzecznik przestrzega[/b]

Bieżunianie z tą sprawą zwrócili się również do Rzecznika Praw Konsumenta, radzili się również prawnika Urzędu Kontroli Konkurencji i Konsumentów.

– Dowiedzieliśmy się, że właściciel nie ma prawa zakazać wjazdu do sklepu z dzieckiem w wózku – mówi kobieta – Na pewno nie zostawimy tej sprawy i będziemy dochodzić swoich praw.

Zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów właściciel jednak może nałożyć na klientów pewne ograniczenia. Jednak wiążą się one wyłącznie z jego bezpieczeństwem.

– Właściciel sklepu powinien mieć na uwadze między innymi bezpieczeństwo przebywających w nim osób. Dlatego może on nałożyć na kupujących pewne ograniczenia. Przykładem jest zakaz wprowadzania wózków dziecięcych ze względu na to, że grozi to przewróceniem towaru stojącego na półkach – mówi Ernest Makowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

[b]Racja właściciela [/b]

Jeden z właścicieli bieżuńskiego marketu potwierdza, że wydał dyspozycję pracownikom o nie wpuszczaniu na teren sklepu osób z wózkami dziecięcymi

– Prowadzimy kilka sklepów i niestety często zdarzają się kradzieże – mówi współwłaściciel sklepu – w niektórych naszych sklepach klienci są już przyzwyczajeni do przychodzenia na zakupy bez wózków dziecięcych.

Zatem właściciel jednoznacznie wypowiada się, że wprowadzony zakaz nie dotyczy bezpieczeństwa klienta, a ma zapobiec kradzieżom.

Właściciel sklepu tłumaczy, że często zdarza się, że to właśnie w takich wózkach klienci wywożą ze sklepu artykuły, za które nie płacą. Właściciel nie zna tej sprawy i sposobu, w jaki zostali potraktowani klienci. Deklaruje chęć rozmowy z nimi i dokładne zapoznanie się z sytuacją

– Jeżeli forma w jakiej zostali poproszeni ci państwo o opuszczenie sklepu z wózkiem nie była odpowiednia, jestem w stanie ich przeprosić – mówi jeden z właścicieli sklepu.

Moim zdaniem

[quote=Adam Ejnik]Niestety w sklepach samoobsługowych dochodzi często do kradzieży. Właściciele próbują się zabezpieczyć. Wynajmują ochronę, zakładają monitoring. Tym razem chyba jednak przesadzili. Zakazanie wejścia do sklepu matce z wózkiem okazało się dla niej upokarzające. Można sobie wyobrazić, jak się czuła, kiedy obsługa nakazała jej opuszczenie sklepu. Kiedy na to całe zajście patrzyli inni klienci. Jej sąsiedzi, znajomi.

Nieco inne praktyki możemy obserwować w żuromińskich Biedronkach. Ostatnimi czasy ekspedientki wychylają się ze swoich stanowisk, lustrując, czy klient nie wywozi czegoś w sklepowym wózku. I choć tym praktykom daleko do tej bieżuńskiej, przyznam, że nie jest to dla klienta komfortowa sytuacja.

[/quote]

[gmap]Bieżuń[/gmap]
   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.