Piłka nożna. Amator rozbity

Wkra Żuromin rozbiła drugą drużynę płockiej okręgówki Amator Maszewo. Do zdecydowanego zwycięstwa nad kandydatem do awansu do IV ligi piłkarzom Roberta Piotrowskiego wystarczyło czterdzieści pięć minut.

Michał Osiecki

m.osiecki@kurierkurierzurominski.pl

W sobotę na sztucznej płycie boiska bocznego Wisły Płock żuromińskiej Wkrze przyszło rozgrywać kolejne spotkanie kontrolne. Rywalami podopiecznych Roberta Piotrowskiego byli piłkarze drugiej drużyny płockiej Ligi Okręgowej, jedni z pretendentów do awansu do IV ligi – Amator Maszewo.

[b]

Dominacja do przerwy[/b]

Od pierwszych minut w tym spotkaniu to nasi piłkarze byli stroną dominującą i już w pierwszych czterdziestu pięciu minutach spotkania rozstrzygnęli ten mecz na swoją korzyść. W pierwszej odsłonie piłka aż pięciokrotnie trafiła do siatki. Najpierw po zagraniu Watkowskiego głową futbolówkę do siatki skierował Adam Koprowski. W roli asystenta niebawem Watkowski wystąpił po raz drugi. Obsłużył Roberta Żelaznego, a ten nie zmarnował okazji i strzałem w długi róg zdobył drugiego gola dla swojego zespołu. W identyczny sposób piłkę do siatki skierował Koprowski i na tablicy wyników było już 3:0. Chwilę później żurominianie mieli szansę na podwyższenie wyniku. Adam Koprowski został obsłużony dokładnym podaniem, szykował się do oddania strzału. Defensor Amatora próbował powstrzymać naszego napastnika, ale zrobił to w sposób nieczysty. Arbiter wskazał na punkt oddalony od bramki naszych rywali o jedenaście metrów. Przed szansą stanął Rafał Kruk. Niestety nasz zawodnik uderzył słabo, a golkiper Amatora odbił piłkę po strzale skrzydłowego Wkry. Dobre zgranie Mateusza Bieranowskiego do Macieja Watkowskiego. Ten przyjmuje futbolówkę na klatkę piersiową i decyduje się na uderzenie. To trafia w środek bramki, błąd popełnia golkiper i futbolówka grzęźnie w siatce maszewian. To jednak nie był koniec strzeleckich popisów żuromińskiej Wkry w tej części spotkania. Ponownie w roli głównej wystąpił Maciej Watkowski. Tym razem indywidualnie popędził na bramkę uderzył silnie, z prawej nogi i trafił do siatki. Niedługo później arbiter zakończył tę część gry.

[b]… i niemoc po[/b]

Po przerwie wiele na boisku się nie zmieniło. To nadal żurominianie byli stroną aktywniejszą, a rywale ograniczali się do kontrataków. Z szybkich akcji Amatora wiele pożytku nie było. Wszystkie kończyły się na linii defensywnej Wkry, bądź dobrze dysponowanym bramkarzu Marku Koczocie. Podopieczni Roberta Piotrowskiego natomiast byli nieskuteczni. Na drodze piłki do bramki stawali defensorzy bądź słupek. W ten po dobrej akcji trafił Robert Żelazny.

   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.