Piłka nożna. Kosztowne błędy

Masę kosztownych błędów w spotkaniu z Koroną Szydłowo popełnili piłkarze żuromińskiej Wkry. Podopiecznych Roberta Piotrowskiego kosztowało to bardzo drogo, bo utratę aż siedmiu bramek.

Michał Osiecki

m.osiecki@kurierkurierzurominski.pl

[b]Planowy początek[/b]

Początek spotkania ułożył się znakomicie dla żuromińskich piłkarzy. To oni, jak przystało na piłkarzy czwartoligowych, nadawali ton wydarzeniom na boisku i nie pozwalali na wiele grającym klasę niżej piłkarzom Włodzimierza Gorczycy. Do tego stwarzali sobie dogodne sytuacje bramkowe i co więcej dwie z nich wykorzystali. Zanim to się stało, swoje okazje miał Robert Żelazny, niestety piłka do siatki nie wpadła. W 9 minucie wykonywaliśmy rzut rożny. Futbolówka spadła pod nogi Bartosza Nowackiego, a ten uderzył nie do obrony pod poprzeczkę bramki rywala. Po kwadransie gry było już 2:0. Autorem trafienia był Bartosz Żelazny. Chwilę później strzelec bramki zabawił się piłką pod swoją bramką. To nie spodobało się trenerowi Piotrowskiemu, który zwrócił uwagę podopiecznemu. Ten wdał się w pyskówkę ze szkoleniowcem i … po chwili znalazł się pod prysznicem. Piotrowski postanowił zdjąć zawodnika z boiska.

[b]Błąd za błędem[/b]

Po 20 minucie meczu żurominianie jakby stanęli, a do tego popełniali dużo bardzo prostych, szkolnych błędów. Pierwszy popełnił bramkarz Marek Koczot. Na strzał ze znacznej odległości (ponad 40 metrów) zdecydował się Artur Cybulski. Golkiper ustawiony był dobrze, ale źle ocenił lot piłki i ta wpadła mu tuż za kołnierz. Niebawem błąd popełnił Michał Marchewka, któremu odebrano piłkę w okolicach pola karnego i był remis. Trzeci gol to kolejny błąd. Ponownie w roli głównej wystąpił Koczot, który chciał kiwnąć napastnika, a ten zabrał mu piłkę i ulokował ją w siatce. A tuż przed przerwą w zamieszaniu podbramkowym padł czwarty gol dla szydło wian, było już 4:2. To nie był dzień naszego bramkarza. Po przerwie popełnił on trzeci swój błąd, a to skończyło się utratą gola. Nasi piłkarze próbowali się odgryźć w indywidualnych akcjach. Tych było kilka, ale jedna zakończona została bramką. Piękną indywidualną akcją popisał się Rafał Kruk. Młody skrzydłowy otrzymał piłkę przed polem karnym, mijał po kolei obrońców Korony i z ostrego kąta, strzałem w długi róg pokonał bramkarza. Niestety chwilę później skrzydła do dalszych ataków podciął Marcin Rosocha, trafiając dla swojej drużyny po raz siódmy. W samej końcówce Wkra mogła jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki. Indywidualną akcję przeprowadził Maciej Watkowski. Minął rywali wpadł w szesnastkę i został powalony przez rywala. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Sławomir Dudek, ale szansę na gola zmarnował. Dobrą interwencją popisał się Przemysław Węgierski.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.