Przeradz Mały. Skargi na Spółki Wodne

Mieszkaniec Przeradza Małego jest niezadowolony z funkcjonowania Spółki Wodnej. - Tak nie pracuje Spółka Wodna – grzmi pan Włodzimierz. Spółka czyszcząc rów, pogłębiła go, a teraz woda stoi, nie spływa i będzie śmierdzieć. Ponadto wszystko to, co wybrano z rowu wrzucono na moje pole – dodaje. - Na tym terenie prowadziliśmy prace konserwacyjne, odmulaliśmy rów i staraliśmy się wykonać te prace, jak najlepiej – tłumaczy przewodniczący spółki Józef Górski.
Pan W�odzimierz nie jest zadowolony z pracy sp�ki

Michał Osiecki

m.osiecki@kurierkurierzurominski.pl

Spółka Wodna w Lutocinie nie ma ostatnio najlepszych dni. Pan Włodzimierz jest kolejną niezadowoloną osobą z prac wykonywanych przez spółkę. Odwiedziliśmy mieszkańca Przeradza Małego w jego gospodarstwie. Na miejscu zastaliśmy zainteresowanego, który pokazał, o co ma największe pretensje do wykonujących prace dotyczące rowu.

Zarzuty mieszkańca

Sporny rów znajduje się nieopodal domu pana Włodzimierza i przylega do łąki, na której jego rodzina wypasa bydło.

– Prace wykonywane były tutaj jakiś miesiąc temu. Niech pan spojrzy – mówi nam pan Włodzimierz. Rów został pogłębiony, a woda w nim stoi. Nie spływa. Przy większych opadach może być problem. Woda z czasem będzie śmierdzieć, ale to nie koniec. Do spółki należy skarpa i to tam powinni wszystko to, co wybiorą z rowu, wyrzucać. Tym razem było inaczej. Cała ziemia, a także gałęzie powywalane są na moje pole. Do tej pory nikt tego mi nie uporządkował. Zabrano mi część pola – bulwersuje się nasz Czytelnik.

Pan Włodzimierz próbował się skontaktować z władzami spółki, a także próbował szukać pomocy i interweniował u Wójta Gminy Lutocin Ryszarda Gałki.

– Wójt nie ma nic do tego, bo to nie jest gminna spółka. Wójt rozkłada bezradnie ręce – relacjonuje nam rozmowę z wójtem pan Włodzimierz.

Co na to Spółka?

Przewodniczący Spółki Wodnej w Lutocinie Józef Górski dziwi się stawianym zarzutom.

– Jedni są niezadowoleni, że nie robimy, drudzy, że robimy – to dziwne. Z tym panem mamy problemy, jako spółka od dłuższego czasu i dziwię się, że dopiero teraz skontaktował się z redakcją. Na tym terenie prowadziliśmy prace konserwacyjne, odmulaliśmy rów i staraliśmy się wykonać te prace, jak najlepiej – tłumaczy przewodniczący.

Górski mówi również, że miał kłopoty z podjęciem prac na tym terenie.

– Ten pan w ogóle nie chciał wpuścić nas, abyśmy ten rów oczyścili. Prace zaczęliśmy dopiero, kiedy przyjechaliśmy z policją. Działałem zgodnie z prawem wodnym, a ten pan nie miał prawa nas nie wpuścić – dodaje.

Włodarz spółki nie zgadza się również z faktem, że to źle, że ziemie z pogłębienia rowu wyrzucono na pole pana Włodzimierza.

– Przecież ja tej ziemi sobie nie zabiorę. Muszę gdzieś ją wyłożyć. Większość rolników się cieszy z takiego rozwiązania, jakie preferujemy, jest zadowolonych z naszych usług. Wszystkim niestety nie da się dogodzić i zawsze ktoś będzie miał problem – dodaje.

   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.