Siatkówka. Siatkarze na bruku

- Moja drużyna nie ma gdzie grać – mówi Maciej Łebkowski trener Iskry Volley Zielona. Tłumaczy, że to wina dyrektora ZSP w Zielonej Ireneusza Kramkowskiego, który nie chce użyczyć sali. Co innego mówi dyrektor. Twierdzi, że nikt o wypożyczenie sali się do niego nie zwracał. A siatkarze Iskry swoje mecze rozgrywają wyłącznie na wyjazdach

Michał Osiecki

m.osiecki@kurierkurierzurominski.pl

Prekursor siatkówki na terenie powiatu żuromińskiego Maciej Łebkowski i jego klub Iskra Volley Zielona nie mogą rozgrywać spotkań w Zielonej. Sala przy gimnazjum jest za mała, a sala ZSP, na której od początku istnienia klubu rozgrywali mecze jest dla nich zamknięta.

– W Zielonej jeszcze nie zagrałem żadnego meczu w tym roku – mówi trener Maciej Łebkowski.

Dyrektor Ireneusz Kramkowski, który salą zarządza, twierdzi, że w sprawie chęci korzystania z sali nikt się z nikt się z nim nie kontaktował.

[b]Problemy są od ponad roku[/b]

Problemy klubu rozpoczęły się już ponad rok temu, kiedy zespół grał jeszcze w sali przy ZSP. – Mogliśmy z tamtej sali korzystać, ale nie w pełni – mówi szkoleniowiec Iskry Maciej Łebkowski.

– Do dyspozycji było tylko jedno pomieszczenie dla dwóch drużyn – gości i dla nas, dla gospodarzy i sędziów.

Takie warunki były, jak twierdzi trener, poniżej jakichkolwiek norm. Zimą za potrzebą siatkarze musieli wychodzić za salę, bo łazienki były zamknięte.

– To wstyd dla całej Zielonej – mówi Łebkowski.

– W Zielonej była zawsze taka tradycja, że jak przyjeżdża drużyna, a wszyscy mają daleko czy to Warszawa, Wołomin. To była już woda zagotowana – herbata, kawa, proszę bardzo, jakieś ciastko, poczęstunek dla kierowców, dla trenerów – mówi trener – i to było dobre dodaje.

W tamtym roku tego już nie tak dobrze nie było, tłumaczy Łebkowski. Doszło do tego nawet, że siatkarze przebierali się w siłowni. Wszystkie drużyny w jednej.

Jak twierdzi trener, drużyna wszędzie przyjmowana jest dobrze. Na każdym wyjeździe są szatnie, jest prysznic. W Zielonej nie można natomiast korzystać nawet z łazienki.

– Dochodziło nawet do sytuacji, że dyrektor Kramkowski przerywał trening – mówi Łebkowski – Stwierdzał, że za długo jest trening i wyłączył światło.

Trener Łebkowski to prekursor męskiej siatkówki w powiecie. Przez długie lata prowadził w sali ZSP mnóstwo treningów, osiągał przy tym wysokie wyniki. Jego największym osiągnięciem jest Mistrzostwo Polski z 2007 roku w Zamościu z uczniami Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych.

[b]

Zamknięta sala

[/b]

– Zrobiłem dla tej szkoły bardzo dużo. Dla mnie to jest szok, że w tej chwili mój klub nie może wejść tam trenować. Próbowaliśmy się skontaktować z dyrektorem Kramkowskim. Później ten kontakt się urwał – mówi o sytuacji w Zielonej trener Łebkowski.

Sala, z której korzystali siatkarze jest teraz dla nich niedostępna. Łebkowski uważa, że współpraca z Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych była korzystna dla obu stron, ponieważ w treningach uczestniczyć mogli uczniowie ZSP.

– Dyrekcja nie dokładała do tego nic, oprócz tego, że się światło świeciło. Chłopcy sami sprzątali sale. Kiedy parkiet się popsuł, ja sam musiałem naprawiać, bo na drugi dzień miałem mecz – mówi trener.

Siatkarze teraz pozostał bez sali, w której mogliby rozgrywać mecze. Reprezentują Zielonę, a nie mogą grać u siebie i zaprezentować się własnym kibicom.

– Gram mecz w Lipowcu, rewanż gram w Lipowcu, mecz gram w Mławą i rewanż gram w Mławie. W Zielonej jeszcze nie zagrałem żadnego meczu w tym roku i nie wiem, czy rozegram. Teraz będę grał z Legionowem i gram mecz w Legionowie, gdzie powinienem być gospodarzem – skarży się na problem braku sali do rozgrywania spotkań szkoleniowiec z Zielonej.

Na drugiej sali (przy ZPO) grać nie można, bo nie spełnia związkowych wymogów.

– Ta sala się nie nadaje. Mogą tu sobie pograć chłopcy czwarta, piąta klasa – mówi trener.

[b]

To klub przerwał współpracę[/b]

Inaczej całą sytuację widzi Ireneusz Kramkowski.

– To klub przewał współpracę – twierdzi dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Zielonej.

Do tej pory, jak twierdzi dyrektor, w klubie grały dwa zespoły. Jeden złożony z młodzieży gimnazjalnej, drugi ponadgimnazjalnej. Gdy ten drugi zespół przestał istnieć, bo klub go rozwiązał, pozostała tylko grupa młodsza.

– Grupa tej młodzieży, która była od nas ze szkoły jest rozwiązana, więc na jakiej zasadzie ja mam finansować tę grupę? – pyta retorycznie dyrektor.

– Trzeba zapłacić za światło, za sprzątanie, za remonty, za naprawę elektryki, za wodę. To nie jest za darmo – mówi Kramkowski.

– Kiedy była grupa od nas ze szkoły, to my chętnie pomagaliśmy – dodaje dyrektor.

Poza tym Ireneusz Kramkowski jest zdania, że to klub przerwał współpracę ze szkołą.

– Ja nie wiem, czego w takiej sytuacji oczekuje się ode mnie? – mówi.

Dyrektor mówi również, że w sprawie chęci korzystania z sali nikt się z nikt się z nim nie kontaktował.

– Jeśli chciano korzystać z sali to zwracała się o to pani prezes, pani dyrektor. A w tym roku nikt się nie zgłosił. Poza tym gmina, jak chce korzystać z obiektów nienależących do gminy, to powinna płacić. Tak samo jak ja gminie płace za ścieki – mówi.

Ireneusz Kramkowski wyraża jednak chęć porozumienia.

– Ale pod warunkiem, że zajęciami sportowymi dofinansowana będzie też moja młodzież z tej szkoły. Wszystko jest do dogadania, ja nie mówię nie – dodaje.

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.