Informacje

ANONIMY TRAFIAJĄ DO KOSZA

Dwie anonimowe skargi na dyrekcję DPS w Bądzynie wpłynęły w kwietniu i maju do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz do Wojewody Mazowieckiego. Odesłano je do starostwa, anonimy pozostawiono bez rozpoznania.

To już nie pierwszy raz, kiedy rada czy to gminy, czy powiatu zajmuje się anonimowymi donosami, jakie wpływają do jednostek lub do organów nadrzędnych (jak ministerstwo czy wojewoda). Tym razem skargi dotyczą funkcjonowania jednostki podległej pod starostwo. Obie podpisane są „Pracownicy DPS w Bądzynie”, bez wymieniania nazwisk, bo jak stwierdzili autorzy pisma skierowanego do wojewody Konstantego Radziwiłła „nie możemy podać naszych nazwisk, bo wiadomo z czym by to się wiązało a pracować chcemy”.

W pierwszej skardze, wysłanej do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, pracownicy proszą o pomoc, bo chcą pracować, a mają „duży problem z panią dyrektor Marzeną Brydzińską i jej mężem”. Zarzucają, że mąż już 16 lat pracuje z żoną w jednym zakładzie, w którym „łamie przepisy, nie szanuje pracowników, a dyrektorka na wszystko mu pozwala no bo to żona”. Dalej pojawiają się poważne zarzuty o okradanie podopiecznych, wystawianie „lewych” faktur i że organ nadzoru, jakim jest starostwo, „przymyka na to oko”.

„Może wy się tym zainteresujecie, bo my już nie wiemy, do kogo pisać. A teraz przez tego koronawirusa, to już jest taki trudny dostęp do wszystkiego, że nie można nigdzie iść na skargę” – czytamy w tym samym anonimie. Jest w nim też stwierdzenie, że do pracy w DPS przyjęto opiekunkę, która bije mieszkańców, nie ma do nich serca, a inna opiekunka przychodzi wręcz pijana. „Czy po tylu latach pracy nie można zmienić dyrektorki i wraz z nią jej męża. Czy oni dalej będą nas źle traktować. Przecież Starosta Żuromiński może coś poradzić na tę sytuację i może zwolnić męża dyrektorki. Bardzo prosimy o pomoc, niech ktoś chociaż pośle tam jakąś kontrol” – piszą „pracownicy DPS w Bądzynie”.

W skardze do wojewody zaś „pracownicy DPS” podkreślają, że wszystkie poprzednie skargi i zażalenia składane do starosty były zamiatane pod dywan, że mąż dyrektorki jest uprzywilejowany i w okresie pandemii pracuje z nią w tych samych godzinach, że DSP jest placówką, gdzie ok. 20 lat jest na stanowisku ten sam dyrektor bez konkursu, że dział muzykoterapii jest doskonale wyposażony, bo zajmuje się nim mąż dyrektorki, a inni pracownicy są skrupulatnie rozliczani nawet z kredek.

Dwoma pismami, które dotarły do starostwa 1 czerwca zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji (na posiedzeniach 18 czerwca i 22 czerwca). Wypracowano stanowisko, że pozostawia się bez rozpoznania skargi i wnioski niezawierające imienia i nazwiska (nazwy) oraz adresu podmiotu wnoszącego pisma, bo osoba formułująca takie wnioski musi brać pod uwagę odpowiedzialność za swoje stwierdzenia.

– Skargi były anonimowe. Podniesiona w nich była jednak kwestia znęcania się nad podopiecznymi DPS, więc komisja Skarg i Wniosków postanowiła temu elementowi się przyjrzeć i udała się na miejsce. Komisja nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości, jednakże prosi komisję zdrowia o wizytację, bo chodzi tu o podopiecznych – powiedziała podczas posiedzenia komisji zdrowia i edukacji 5 sierpnia przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Ewa Naguszewska. Komisja zdrowia jak najbardziej przychyliła się do tego wniosku, ale na razie nie wiadomo, kiedy wizytacja nastąpi. Termin ma zostać ustalony.

Podczas posiedzenia komisji budżetu 7 sierpnia przewodniczący Piotr Kwiatkowski również podkreślił (jest członkiem komisji skarg), że komisja wizytowała w placówce, a po rozmowach z dyrektor i przypadkowymi pacjentami nie stwierdziła prawdziwości zarzutów.

Podczas sesji Rady Powiatu w poniedziałek 10 sierpnia radni podjęli uchwałę o pozostawieniu anonimów bez rozpoznania, zgodnie z wnioskiem komisji skarg. „Regułą postępowania skargowo-wnioskowego jest bowiem założenie, że nie mogą doprowadzić do jego wszczęcia skargi i wnioski anonimowe” – czytamy w uzasadnieniu do uchwały Rady Powiatu.

Jak powiedział nam we wtorek rano starosta Jerzy Rzymowski, skargi z tej placówki rzeczywiście od kilku lat się pojawiają, ale choć są anonimowe, nie pozostawia się bez żadnego sprawdzenia wątków w nich zawartych. Zaprzecza wiec, jakoby organ prowadzący „zamiatał wszystko pod dywan”. – Wątki przedstawiane w skargach są sprawdzane – mówi starosta. W placówce są i kontrole (czy starostwa, czy zewnętrzne), i audyt, w których zwraca się uwagę na wszystkie kwestie. Jak podkreśla szef zarządu, nie wnika, kto pisze te skargi, czy są to osoby rzeczywiście z jednostki, czy z zewnątrz, i jakie są ich motywacje. W kwestii zarzutu pracy dyrektor DPS bez konkursu przypomina, że były one organizowane jeszcze za poprzedniego starosty. Brydzińska pracuje jako dyrektor DPS od 2003r., dwukrotnie stawała do ogłaszanego konkursu. Zgodnie z uchwałą zarządu powiatu z 18.02.2011r. od 1 marca 2011r. zatrudniona jest tam na stanowisku dyrektora na czas nieokreślony.

Komentarz:

Znów anonimowe donosy i znów machina administracyjna ruszyła. Ponownie wydano publiczne pieniądze, bo przecież komisja skarg pobrała dwa razy diety za posiedzenia. Ktoś, kto nie ma odwagi użyć własnego nazwiska, a zarzuca drugiemu kłamstwo, bicie, kradzież czy poniżanie, powinien brać za to odpowiedzialność.

AO

 

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.