Informacje

DALI 600 TYS. ZŁ I „RÓBTA CO CHCETA”

Gmina dostała dotację z rządowego programu na budowę sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej w Chamsku. Niestety, nie wiadomo, ile wyniosłaby cała inwestycja, na którą gmina nie ma zabezpieczonych środków. Radni dotacji nie wprowadzili do budżetu.
Czy w sprawie sali uda się wypracować kompromis?

O sprawie pisaliśmy 4 miesiące temu. Burmistrz Aneta Goliat chcąc złożyć wniosek o dotację na zadanie w miejscowości popegeerowskiej przygotowała wówczas konsultacje społeczne (jak się potem okazało, niezgodnie z obowiązująca procedurą zawartą w uchwale Rady Miejskiej, co potem tłumaczyła tym, że konsultacje nie są zobowiązujące, ale są podpowiedzią dla urzędu, jaką inwestycję wybrać). Na 773 mieszkańców wzięło w nich udział 187 mieszkańców. Łączna wartość zadań dla jednego samorządu mogła wynieść 5 mln zł. Gmina Żuromin zgłosiła potrzebę budowy kanalizacji sanitarnej właśnie w Chamsku i sali gimnastycznej przy tamtejszej szkole. Inwestycje te uzyskały najwięcej głosów poparcia w konsultacjach społecznych, które odbyły się w połowie stycznia.

– Wprawdzie kosztorys opiewa na kwotę prawie 1,5 mln zł, na liście jest kwota 600 tys. zł, to nas bardzo cieszy, no i będziemy rozmawiać z państwem o wkładzie własnym – mówiła do radnych burmistrz podczas sesji 15 czerwca, po ogłoszeniu zadań wybranych do dofinansowania. Na liście nie znalazła się kanalizacja sanitarna, również wybrana przez mieszkańców tej wsi do zgłoszenia, ale burmistrz była zadowolona z tego, co dostała. Na liście dotacji z tegoż programu znalazły się ok. 33 gminy, w tym właśnie Chamsk.

Sesja nadzwyczajna

Właśnie żeby wprowadzić rządową dotację do budżetu miasta zwołano 8 lipca sesję nadzwyczajną. Choć nie tylko. Omawiając zmiany zarówno w wieloletniej prognozie finansowej, jak i budżetowe, skarbnik gminy wyjaśniała, ile i na co gmina dostała środków.

Samorząd dostał m.in. pieniądze (a umowę już podpisano) na akcję informacyjną w zakresie ochrony powietrza (w wysokości 40 tys. zł), chciałby też kupić (zabezpieczając 100 tys. zł) nowy ciągnik dla potrzeb pracowników ekipy budowlanej i sprzątającej, bo obecny niestety co chwilę ulega awariom. Zaistniała też potrzeba wprowadzenia do budżetu dotacji na ogródki działkowe (w wysokości 29,6 tys. zł). Przyszła również dotacja na modernizację stołówki w SP nr 2 w Żurominie, a także subwencja 75 tys. zł z rezerwy oświatowej na zakup pomocy dydaktycznych do szkół. Gmina zabezpieczyła 30 tys. zł na utylizację azbestu (co prawda umowa nie jest podpisana, ale chciałaby tyle wydać na to zadanie). Przyznano też środki z MIAS dla sołectw, co również należy wprowadzić do budżetu.

Czy jest się z czego cieszyć?

Kwota dotacji 600 tys. zł na budowę sali gimnastycznej w Chamsku wywołała sporo emocji. Burmistrz liczyła, że zostanie wprowadzona do budżetu, tym bardziej, że środki już w maju wpłynęły na gminne konto.

Pieniądze jednak pobudziły radnych do dyskusji. Zaczął radny Andrzej Supko, który zauważył, że gmina mogła dostać 5 mln, zł, złożyła wniosek na kanalizację dla Chamska (na 3,5 mln zł) i salę (na 1,5 mln zł). Jak podkreślił, nie było jeszcze takiej sytuacji, by wpłynęła jakakolwiek dotacja – bez projektu, bez zabezpieczenia środków własnych. – Dostajemy 600 tys., mimo że miało być 5 mln, a reszta na zasadzie „róbta co chceta”. Macie się cieszyć, że macie 600 tys. zł, a że 900 brakuje, to na tę chwilę, bo samo wykonanie ostateczne może wynieść 2 mln. Mam osobiście taki zgrzyt. Przyjęliśmy te 600 tys. zł i co dalej? Cieszyć się, no nie ma z czego. Smucić też nie za bardzo, bo dostaliśmy – zauważył Supko.

Burmistrz prosiła o wprowadzenie

Burmistrz Aneta Goliat w połowie dyskusji o przyznanych pieniądzach z rządowego programu, na pytanie Leszka Łuczkiewicza, czy dotację trzeba koniecznie przyjąć na bieżącej sesji stwierdziła, że byłoby dobrze, bo można by wówczas wystosować zapytanie ofertowe do projektantów o wykonanie projektu. Bo projektu żadnego gmina nie ma. Dodała, że nie wiadomo, czy inwestycja wyniesie 1,5 mln, bo może będzie kosztowała 900 tys. zł. – My dzisiaj nie wiemy – powiedziała.

Tak naprawdę, jak tłumaczy skarbnik gminy Grażyna Sikut, pieniądze do budżetu mogą być wprowadzone formalnie do końca roku, ale nie mogą być z konta wzięte, bo są „znaczone”. Na pewno jednak, jak mówi skarbnik, nie zostałyby i tak wydane do końca tego roku, bo gmina swoich środków obecnie nie ma, a i samo wyłonienie najpierw projektanta, a potem wykonawcy zadania jest czasochłonne.

Radny Łuczkiewicz uznał więc, że przyznana dotacja to jednak kropla w morzu, dlatego złożył wniosek formalny, by jednak zdjąć z Wieloletniej Prognozy Finansowej wprowadzone zadanie polegające na budowie sali przy szkole, bo właśnie w związku z dotacją tam inwestycja – oprócz budżetu – musiała zostać wprowadzona.

Nie ma planu, projektu, wytycznych

Dyskusja była długa, ale ostatecznie potwierdziło się, iż nie wiadomo, jakie byłyby koszty budowy sali gimnastycznej, bo wniosek o dotację gmina owszem składała, ale rządowe programy (akurat ten) charakteryzują się specyficznymi kryteriami. Nie odbyło się to jak w przypadku innych inwestycji – gdzie samorządy najpierw mają projekty inwestycji, zabezpieczają wkład własny, a potem starają się o dotacje. Bez projektu gmina sama oszacowała inwestycję (przyjęła wymiary sali 12×24 m) na 1,5 mln zł. I o tyle wnioskowano. Pozyskano 600 tys. zł, czyli 40%.

– My nie wiemy, jaki będzie kosztorys, to my decydujemy, czy sala ma być 10 na 20, czy 30 na 15, nie mamy tych wytycznych. To nie jest program unijny, który ściśle określa reguły gry – mówiła Aneta Goliat, próbując bronić swojego stanowiska. Stwierdziła, że można by wykorzystać to, co jest w szkole, jakieś zaplecze i np. sanitariaty. – Tak rozmawialiśmy w wydziale z panem Gowinem – powiedziała Goliat. Próbowała przekonać radnych, że inne samorządy zazdroszczą Żurominowi tej 600 tysięcznej dotacji. – Łazienki w Chamsku, niedawno przeznaczyliście państwo na to 50 tys. zł, są pięknie wyremontowane – mówiła Aneta Goliat sugerując, że można by wykorzystać istniejące zaplecze, a zbudować samą salę. Potem uściśliła, że chodzi jej o wykorzystanie węzła sanitarnego, by obniżyć koszty.

Radny Tomasz Budzich uważa, że rząd przyznając taką dotację (na 1,5 mln wnioskowane), dał samorządowi tak naprawdę „marchewkę na kiju”. Można było przyznać więcej, co z pewnością stawiłoby inwestycję w innym świetle. Od początku jednak był za tym, że szkole potrzebna jest sala do ćwiczeń.

Inni radni sceptycznie podeszli do planów burmistrz. Radny Bukowski skomentował, że nie wierzy, że uda się wybudować salę za 1,2 mln zł ( bo w trakcie dyskusji podano, że można obniżać koszt tego zadania). Andrzej Staroń zauważył zaś, że teren wokół szkoły jest zagospodarowany, więc jeśli pojawiłaby się sala, trzeba będzie go od nowa urządzać, co spowoduje koszty. Tak samo wymienione dopiero co instalacja centralnego ogrzewania i piec dostosowane są do obecnych gabarytów budynku, więc jeśli pojawi się sala, trzeba będzie dalej inwestować. Koszty w ten sposób się zwiększą. Staroń podkreślił wzrost cen materiałów budowlanych, co jego zdaniem znacznie wpłynie na koszty inwestycji i na pewno nie będą one tak niskie, jak sobie wyobraża burmistrz miasta.

– Nie sądzę, żeby ktokolwiek zaakceptował projekt bez sanitariatów, bez prysznica. To nie jest standard na dziś. Chcemy powiedzieć, że pobudowaliśmy, czy chcemy powiedzieć, że jest to obiekt w pełni funkcjonalny? – mówił Staroń. Zapewnił, że nie jest przeciwny sali, by tam właśnie była, ale nie był pewien, czy za takie pieniądze da się wybudować coś konkretnego i czy samorząd stać na dołożenie znacznie większych środków własnych. – Dostaliśmy pieniądze, nie stać nas na dołożenie, informacja pójdzie, że gmina dostała, ale nie skorzystała, bo po prostu nie była wstanie tych pieniędzy dołożyć. Myślę, że mieliśmy już takie zadania, które mogliśmy realizować, rada oceniła to za niewystarczające dofinansowanie po prostu nie przeszły – mówił Staroń.

Podczas sesji analizowano, jakie dotacje dostały ościenne samorządy. I tak Raciąż dostał 1 mln zł, składał projekt wyceniony na 1,5 mln, Sońsk składał na 400 tys. a dostał 300, Gostynin zamiast 450 tys. zł z wniosku dostał 200 tys. zł. – Przy poprzednich podziałach środków z budżetu państwa widać, że kryterium przydziału środków wcale nie było merytoryczne – zwrócił uwagę radny Andrzej Supko.

Długa dyskusja przyniosła ostatecznie wniosek formalny radnego Leszka Łuczkiewicza, by wycofać z uchwały wprowadzoną propozycję budowy sali z zapleczem socjalnym i sanitariatami. Poparło go 13 radnych (przeciw zdjęciu byli Tomasz Budzich i Andrzej Supko). Inne wspomniane wcześniej dotacje do budżetu przyjęto w uchwale budżetowej.

AO

 

komentarzy

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

    • to skrót myślowy. znalazła się propozycja inwestycji we wsi popegeerowwskiej – Chamsk w gm. Żuromin. Gmina Żuromin na żadną inną wieś do tego programu nie składała wniosku.

    • Od kiedy się nią ustanowili, zebrali się pod sklepem u Budzicha wypili kilka piw i podjęli uchwałę.
      Mieszkańcy Chamska na tym nie poprzestaną teraz będą walczyć o nadanie im praw miejskich.
      Gdzie się nie pójdzie do Urzędu tam chamszczak, to co się dziwicie

  • A może dołożymy My mieszkańcy Chamska.
    Wystarczy przeznaczyć na budowę 500+ dzieciaków ze szkoły za okres 1 roku.
    150 dzieci * 500*12miesięcy = 900 000 zł.
    Wtedy na salę będziemy mieli 1.5 mln.