https://mazovia.pl/pl/transport/aktualnosci/autobusy-dla-mazowieckich-szkol-wlasnie-ruszyl-nabor.html
Informacje

KTO MI ODDA STRACONY CZAS?

Czy Urząd Marszałkowski podejmie działania, by pomóc mieszkańcom powiatu żuromińskiego, mającym problem z zagospodarowaniem własnych działek tylko dlatego, że w odpowiednim czasie nie zgłoszono potrzeby zmiany przepisów?
Mieszkaniec Brudnic ma ndzieję, że uda się jakoś zmienić niekorzystne zapisy tak, by mógł korzystać z własnej działki
fot. AO

Mieszkaniec Brudnic Zdzisław Dąbrowski, o którym pisaliśmy w 2018r. r. ma nadzieję, że sprawa jego perypetii z brakiem możliwości zagospodarowania własnej działki w końcu jakoś znajdzie pozytywne zakończenie. Odwiedził redakcję po naszej ostatniej publikacji na temat lobbowania starostwa w Urzędzie Marszałkowskim w sprawie zmiany przepisów o zagospodarowaniu terenu 100 metrów od brzegu rzeki Wkry. Ten bowiem zapis sprawia, że na swojej działce, którą lata temu nabył, nie może dziś praktycznie nic zrobić.

– Specjalnie pisałem do Urzędu Marszałkowskiego, o co tu chodzi. To mi odpisali – mówił i pokazuje nam pismo, jakie w grudniu 2018r. dostał w odpowiedzi, a które to pismo dostał również do wiadomości Urząd Gminy i Miasta.

Z odpowiedzi, jakiej udzielili mu przedstawiciele Departamentu Polityki Ekologicznej, Geologii i Łowiectwa Urzędu Marszałkowskiego czytamy, że we wrześniu 2015 r. w związku ze znowelizowaniem uchwały o ochronie przyrody m.in. w zakresie wprowadzenia zakazu na owych 100 metrach od linii brzegowej, skierowano pismo do wszystkich gmin, na terenie których położony jest Obszar Chronionego Krajobrazu Międzyrzecza Skry i Wkry, z prośbą o opinię dotyczącą zmniejszenia odległości zakazu budowania nowych obiektów budowlanych.

„Burmistrz Gminy i Miasta Żuromin pismem z dnia 7 listopada 2016r. poinformowała, że zasadne będzie pozostawienie odległości 100 metrów. Podobne stanowisko zajęli również burmistrz Bieżunia i wójt Lutocina” – czytamy w przesłanej panu Dąbrowskiemu odpowiedzi. Jedynie wójt gminy Lubowidz Krzysztof Ziółkowski złożył wniosek o zmniejszenie odległości ze 100 do 50 metrów poza obszarem Natura 2000 i do tegoż wniosku Sejmik się przychylił, podejmując uchwałę o zmianie rozporządzenia wojewody. W odpowiedzi zawarto jednak informację, że w toku prowadzonego postępowania uwzględniono również stanowisko Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie, zgodnie z którym na terenach Natura 2000 zakaz budowania nowych obiektów budowlanych nadal ma obowiązywać w pasie szerokości 100 m.

Odnosząc się do publikacji z 2018r. burmistrz Aneta Goliat podkreśliła, że nie jest odpowiedzialna za to, że zakaz istnieje na obszarze Natura 2000 właśnie w pasie o szerokości 100 m od linii brzegu Wkry, a działka mieszkańca Brudnic właśnie na takim obszarze leży.

Mieszkaniec Brudnic nie rozumie jednak, dlaczego tak się stało, że dziś nie może w pełni korzystać ze swojej własności. Jego działka ma bowiem 90 metrów długości. – Skrzywdzili mnie, przepchnęli, jak było, okradli mnie z własności działki – mówi rozżalony mężczyzna. Jak dodaje, kupił przecież całą działkę, a dziś całej nie może użytkować.

– Broń Boże nie kwestionuję, co gmina zrobiła na rzece, bo to dla ludzi i powinno być dawno. Tylko jak im wolno, to i mi wolno. Ale władzy wolno więcej – podkreśla swój żal. Jak dodaje, chodzi mu o fakt, że prowadzona jest tam inwestycja zagospodarowania plaży i – jego zdaniem – wchodzi na teren chroniony. – Weszli z kafarami w sam środek Natury. Dobrze, że zrobili, ale im wolno, a mi nie. O to mi chodzi – mówi mieszkaniec Brudnic. – Pół działki będę miał. Nawet jak to przejdzie, co powiat robi, to na tej drugiej połowie nawet altanki nie postawię – denerwuje się mężczyzna.

– Ja czekam od 6 czerwca 2018r., 2,5 roku już minęło – mówi Dąbrowski o swoich perypetiach i zastanawia się, kiedy skończy się jego sprawa. Z bezsilności zaczął szukać pomocy w starostwie, które interweniowało w Urzędzie Marszałkowskim, szukał też pomocy u radnego Gierszyńskiego z Brudnic, który właśnie podczas ostatniej rozmowy o tej sprawie podczas sesji Rady Powiatu stwierdził wprost, że gmina popełniła tu błąd i teraz trzeba szukać dróg rozwiązania problemu mieszkańców Brudnic. – W tym przypadku Urząd Gminy, według mnie, nie dopatrzył tego w odpowiednim czasie. Tu jest fakt, którego nie da się inaczej wytłumaczyć. Trzeba to naprawić zwyczajnie – uważa Jerzy Gierszyński.

– Ile to może trwać? – pyta Dąbrowski. – Mam żal o to, kto mi odda te stracone lata – podkreśla Zdzisław Dąbrowski. I ma nadzieję, że dzięki wsparciu starostwa uda się w końcu cos zmienić tak, by mógł w pełni korzystać z własnej działki.

– Władza żuromińska nie zrobiła nic albo prawie nic. Myślę, że głupcem bym był, jakbym się poddał. Ciągle odbijam się od ściany, cały czas mi tłumaczą, że mogę dokupić ziemię, to będę rolnikiem. A jak będę rolnikiem to mogę postawić domek gospodarczy i przekształcić na dom mieszkalny. Ale ja mam 63 lata, nie będę się przekwalifikowywał. Ja walczę tylko o swoje – kończy Dąbrowski.

AO

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.