Sport

NIE PO TO TRENOWALIŚMY, ŻEBY ROZEGRAĆ JEDEN MECZ

Karol Budzich, wychowanek Wkry Bieżuń, mówi o przerwie spowodowanej lockdownem. Wspomina jedyny mecz wiosny i mówi o kłopotach mniejszych klubów w przypadku napiętego terminarza po ewentualnym wznowieniu rozgrywek.
Karol Budzich (z prawej) to wychowanek Wkry Bieżuń Fot. MO

MO: Za tobą i zespołem Wkry trudne dwa miesiące. Mam tutaj na myśli ogrom pracy włożonej w przygotowania do rundy wiosennej. Nic nie zapowiadało, że lockdown znów przerwie piłkarskie rozgrywki.

KB: Zgadza się. W tej sytuacji przede wszystkim czuję się zirytowany i zdezorientowany. Przygotowywaliśmy się ciężko do rozgrywek. Zagraliśmy pięć meczów sparingowych, rozegraliśmy jeden mecz rundy wiosennej i znowu przerwa. To bardzo irytujące. Jeśli rozgrywki zostaną wznowione intensywność znowu będzie większa. Mecze środa-sobota w rozgrywkach amatorskich są kłopotliwe. Wszyscy pracujemy, studiujemy więc z pewnością nie jest to naszej drużynie na rękę.

MO: Inauguracja rundy rewanżowej to remis, z zawsze groźnym, zespołem Ostrovii.

KB: Po tym meczu czujemy lekki niedosyt. Uważam, że mogliśmy wygrać i zasłużyliśmy na trzy punkty. Gdybyśmy mieli lepszą skuteczność cała pula wróciłaby z nami do Bieżunia. Tak jak mówisz, Ostrovia zawsze była i jest solidną drużyną, dlatego też cieszymy się z wywalczonego punktu. Mecz ten pokazał nam, na co nas stać. Możemy mieć udaną rundę. Oczywiście, nie obyło się bez błędów, lecz ten mecz był dobrym prognostykiem na dalszą część sezonu. Teraz znowu się zatrzymaliśmy w martwym punkcie przez wstrzymanie rozgrywek. Zobaczymy, jak to wszystko potoczy się dalej.

MO: Od wprowadzenia obostrzeń, jako zespół, musieliście przerwać treningi. Jak dbasz o swoje przygotowanie w tym czasie?

KB: Zawsze robię “coś” poza treningami, aby zostać w formie i być cały czas w ruchu. Biegam lub trenuję w domu. Natomiast piłka nożna to sport drużynowy i oczywiście zawsze lepiej jest trenować z drużyną. Przede wszystkim mieć kontakt z piłką, bo przecież o to chodzi w tej dyscyplinie.

MO: Patrzysz w przyszłość z optymizmem czy nie masz nadziei? Uda się znaleźć receptę na wznowienie rozgrywek Ligi Okręgowej?

KB: Ciężko mi jest odpowiedzieć na to pytanie. Tak jak wspominałem wcześniej, nie po to trenowaliśmy, żeby rozegrać jeden mecz w rundzie. Myślę, że każdy kibic, zawodnik i trener chciałby, aby jego drużyna mogła dograć sezon do końca. My, na pewno, jesteśmy na to gotowi. Zdaję sobie sprawę, że sytuacja epidemiczna nie jest łatwa, ale niedokończenie sezonu nie byłaby dobrą decyzją. Mam nadzieję, że po świętach znowu zobaczymy się na boiskach.

   

Dodaj komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.