Informacje

RADNI NIE WIEDZIELI O WYDATKACH

Oświata jest kosztowną działką budżetu każdego samorządu. W Żurominie kosztuje całkiem sporo. Po roku radni dowiedzieli się, że na jedno z gminnych przedszkoli nie przyznano dotacji. Gmina płaci ze swoich, bo przeciągnęło się otwarcie.
Gmina miała opóźnienia w otwarciu placówki. To spowodowało, że nie otrzymała dotacji
fot. zuromin.info

O tym, że do oświaty dokłada się sporo wiedzą wszyscy, ale podczas ostatniej komisji oświaty Rady Miejskiej w Żurominie (25 listopada) radni dowiedzieli się dokładnie, że do utworzonego w Szkole Podstawowej nr 2 w Żurominie punktu przedszkolnego gmina nie otrzymała zewnętrznej dotacji. Przedszkole nie zaczęło funkcjonować 1 września 2019r. a dopiero w połowie października. Opóźnienie spowodowało, że na dzień 30 września w systemie SIO (system informacji oświatowej) gmina nie miała wpisanej liczby dzieci, które będą tam uczęszczać, więc dotacji nie można było jej naliczyć i przyznać. Od 2019r. przedszkole finansowane jest tylko ze środków gminy.

– Mieliśmy wtedy te problemy ze strażakiem – zaczęła tłumaczyć sytuację kierownik wydziału oświaty w magistracie Bożena Fijałkowska podczas wspomnianej komisji.

– Od 2019r. finansujemy sami i cały 2020 rok też finansujemy sami. I wiedzieliśmy o tym? – spytał w pewnym momencie radny Czarek Ossowski, nieco zaskoczony tymi informacjami.

– No nie wiedzieliśmy – odparła mu Fijałkowska.

– Jak nie wiedzieliśmy? – dopytywał zdziwiony radny.

Kierownik tłumaczyła więc, że przecież przedszkole planowo miało zostać otwarte 1 września. Jak wiadomo, wtedy to się nie udało. Nie zaczęło ono działać od września, a dopiero od połowy października, a żeby dotacja na każdego przedszkolaka była naliczona, dzieci musiałyby być zgłoszone do SIO (systemu informacji oświatowej) na dzień 30 września. – Nie dostaliśmy pozwoleń na 1 września – poinformowała znów kierownik.

Radny Ossowski dopytywał więc, jakiego rzędu są to środki, które gmina musi łożyć z własnego budżetu. – To 1436 zł na dziecko na rok – podała Fijałkowska. Z danych podanych na posiedzeniu wynika, że do punktu uczęszcza ok. 83-86 dzieci łącznie. Łatwo przeliczyć, ile trzeba było wyłożyć z gminnego budżetu, żeby punkt funkcjonował przez ten cały czas.

– Zwróci nam się trochę, bo do tych gmin, gdzie dzieci nie są z naszych gmin to o refundację się staramy – poinformowała jednak Fijałkowska. Nie są to jednak wszystkie dzieci uczęszczające do przedszkola, a tylko jakaś część, więc i samego zwrotu nie będzie dużo.

Radny Ossowski dopytywał dalej, dlaczego taka sytuacja wyszła i czy nie można było po prostu wstrzymać się do kolejnego roku z otwarciem tego przedszkola, skoro jest ono finansowane bez dotacji.

Fijałkowska poinformowała więc, że samorząd ma obowiązek zapewnić opiekę przedszkolną już dzieciom 3-letnim, a te właśnie wszystkie nie dostały się do dwóch pozostałych gminnych przedszkoli (Przedszkola nr 1 i nr 2 ). Nie było też dla nich miejsca w punktach prywatnych. Samorząd musiał stworzyć im miejsce pobytu.

– Ustawa nas zobligowała, żeby 3-latki przyjąć – odparła w pewnym momencie burmistrz Aneta Goliat.

– Gmina musi zapewnić obowiązek przedszkolny, a jeśli nie zapewni, to oddaje dotację i nakaz dostaje od kuratora, że musi tworzyć dodatkowe punkty przedszkolne – dodała zaraz Fijałkowska. Tłumaczyła, skąd wyszły opóźnienia. – Mieliśmy tylko lipiec i sierpień na remonty – mówiła kierownik.

Nie zmienia to jednak faktu, że radni – jak nam powiedzieli później – do czasu tej komisji nie byli świadomi, że gmina nie dostała dotacji na przedszkolaki i że finansuje je z własnego budżetu. Niektórzy sugerowali, że gmina , skoro nie wyrobiła się z remontami i odpowiednimi odbiorami do czasu, kiedy mogła zgłosić dzieci do SIO, mogła to przedszkole otworzyć na jeden dzień, przyjąć dzieci czekające w kolejce, wpisać je do SIO, a następnie przedszkole zamknąć z uwagi na fakt, że sale nie były gotowe. Wiązałoby się to z jakimiś konsekwencjami (karą), ale być może nie pozbawiłoby to gminy dotacji przyznawanej na dziecko.

Oprócz tego nie zanosi się, żeby w dziale oświatowym było lepiej. Okazuje się, że w projekcie przyszłorocznego budżetu są braki. – Trzeba z wolnych środków będzie pokryć brakujące pieniądze na wynagrodzenia dla nauczycieli – skomentował radny Leszek Łuczkiewicz.

Jakie są założenia przyszłorocznego budżetu i jakie samorząd zaplanował inwestycje przedstawimy niebawem.

AO

 

komentarz

Kliknij by dodać komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.